szachowe plany na rok 2018

Moderator: redjok

szachowe plany na rok 2018

Postprzez rutra » 27 gru 2017, 01:00

W tym temacie zamieszczamy nasze szachowe plany na rok 2018.

PS. Można dyskutować.
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6766
Wiek: 25
Dołączył(a): 14 maja 2009, 14:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1662 razy
Otrzymał podziękowań: 2073 razy
Ranking: 1569

Re: Plany na rok 2018

Postprzez rutra » 27 gru 2017, 01:51

Moje plany na 2018 rok:

1. Zagrać 3 turnieje tempem minimum P'90+30 (P'120) - 27 partii.
2. Zagrać 14 turniejów tempem minimum P'60 - 100 partii.
3. Zagrać w którymś województwie, w którym jeszcze nigdy nie grałem.
4. Zagrać w:
a) 5 zagranicznych turniejach
b) 5 różnych krajach
c) 2 krajach, w których jeszcze nigdy nie byłem
d) kraju na innym kontynencie (poza Europą)

Jeśli chodzi o kraje, w których chciałbym zagrać to:

a) Węgry - Budapeszt; już nawet dostałem zaproszenie na kolejną edycję Art Pub Cup w marcu, natomiast na ten drugi turniej, w którym brałem udział ("Lila Futo-Hobagoly") raczej nie pojadę, gdyż nie podoba mi się sposób prowadzenia turnieju przez sędziego

b) Czechy - Pardubice; przede wszystkim 24-godzinny maraton blitza i być może jeśli znajdę czas to turniej klasyczny (grupa B) & dodatkowo może Praga, może Brno, ale tu raczej turniej szybki lub blitz

c) Anglia - Londyn lub Leicester; chciałbym zagrać w London Chess Classic, w turnieju klasycznym Open, być może w któryś weekend bym się wybrał na dwudniowy turniej klasyczny

d) Jakiś inny europejski kraj
-grałem ostatnio we Włoszech i turniej bardzo mi się spodobał, myślę, że może się wybiorę jeszcze kiedyś do Włoch; byłem też w Bułgarii, ale jednym z głównych kryteriów jakie obieram jest fakt, iż turniej zostaje zgłoszony do FIDE, w Sofii grałem partie na transmisji, zapisy są dostępne na chessdb, a także chociażby na stronie FIDE, niestety jeśli bułgarska federacja nie zostanie przywrócona to raczej tam nie zagram
-z krajów, w których nigdy nie grałem, to chyba najprędzej zagram w Niemczech (zapewne Berlin), ale jeśli znajdę czas to może wybiorę się do Serbii (może Belgrad, może Paracin)

e) Kraj na innym kontynencie (ten cel wydaje mi się najmniej prawdopodobny do zrealizowania w 2018)
-nie tak dawno znalazłem tanie bilety lotnicze do USA z norweskiego Bergen, niestety na tak odległą podróż przydałoby się przeznaczyć ponad 2 tygodnie, a nie miałem takiej możliwości; cel będzie trudny do zrealizowania, ale jak nie w 2018 to w przyszłości planuję się wybrać do USA (optymalnie Nowy Jork), niewykluczone (jakby akurat trafiło się fajne połączenie lotnicze z przesiadką), że przy okazji zagrałbym na przykład w Kanadzie
-jeśli nie USA, to może któryś z krajów Azjatyckich (np. Azerbejdżan, lub bardziej oddalonych np. Malezja)

5. Lista turniejów klasycznych, w których zamierzam zagrać
a) 14. Art Pub Cup - Budapeszt (15.03-18.03, P'90+30)
b) Hampstead FIDE Congress - Londyn (P'60+30)
c) Pardubice gr. B (lipiec, P'90+30/40+30')
d) Polanica Zdrój
e) London Chess Classic OPEN (grudzień)
f) Cracovia lub Białystok (grudzień/styczeń)

6. Wiem jak bardzo mi się nie będzie chciało i jak wiele będę miał wymówek, ale zamierzam przerobić 2 książki:
a) 1. tom z serii "Yousupov's Chess School"
b) "Sztuka ataku" Vukovica

7. Rankingi (blitz/rapid/klasyczne): 1700/1750/1800
a) blitz - zapewne zagram w kilku turniejach odbywających się przy okazji turniejów klasycznych (np. Cracovia), ale zamierzam też zagrać w jakiś turniejach liczących dużo partii np. MP do elo 2000.

b) rapid - zapewne dalej będę grał w turniejach Grand Prix w Rzeszowie, natomiast z turniejów zgłoszonych do FIDE być może wybiorę się gdzieś za granicę, tak jak w przeszłości grałem w Pradze, Wilnie, Bratysławie

c) klasyczne - patrząc na poprzednie lata ten cel wydaje się najmniej możliwy do zrealizowania; przeskok z 1650 do 1800 to już nie to samo co z 1480 do 1650; dużo zależy od tego czy nie zabraknie motywacji do treningu, ale myślę, że jest to możliwe, bo już remisowałem partie z zawodnikami 1800+, a czasem nawet 2000+; wiem, że rankingi nie grają, ale zacząłem grać w silniejszych turniejach i widzę, że z takich partii więcej się nauczę, niestety na niektórych turniejach nie mam możliwości gry (zbyt niski ranking) lub muszę płacić wyższe wpisowe (np. 300zł za możliwość gry w grupie B na Cracovii); dlatego też nie wiem dokładnie jak (czy trenując, czy grając za granicą), ale planuję podwyższyć ranking do 1800

8. Uzyskać normę na kandydata na mistrza (I+) - ten cel również wydaje się być mało prawdopodobny do zrealizowania, ale jak tak patrzę na te turnieje, w których uzyskałem rankingi w okolicach 1900 (chodzi mi o ranking uzyskany) to myślę, że taki jednorazowy wyskok formy jest możliwy, ale tu już przydałaby się siła gry powyżej 1800.

9. Uczyć szachów początkujących zawodników.

10. Organizować i sędziować turnieje
a) spełnić warunki (jeśli chodzi o sędziowanie turniejów) potrzebne do uzyskania państwowej klasy sędziowskiej
b) zorganizować turniej z możliwością uzyskania normy na kandydata na mistrza - tu raczej byłby turniej kołowy lub szwajcarski w dwa weekendy, bo z doświadczenia wiem, że wielu zawodników mogłoby mieć problem z rozegraniem partii, gdyby turniej trwał 3 miesiące, a ciężko znaleźć 7-9 dni wolnego terminu.
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6766
Wiek: 25
Dołączył(a): 14 maja 2009, 14:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1662 razy
Otrzymał podziękowań: 2073 razy
Ranking: 1569

Re: Plany na rok 2018

Postprzez yetit78 » 01 sty 2018, 16:13

Ja zawsze mam te same plany - cieszyć się grą i grać ile wlezie a reszta sama przyjdzie ;)
,,You must take your opponent into a deep, dark forest where 2+2=5, and the path leading out is only wide enough for one. " Michaił Tal

Dobry szachista nie dąży do równowagi, lecz do asymetrycznych pozycji gdzie będzie mógł wykazać swoją wyższość.
Avatar użytkownika
yetit78
 
Posty: 1571
Dołączył(a): 22 paź 2012, 21:36
Podziękował : 1818 razy
Otrzymał podziękowań: 274 razy
Ranking: 0

Re: Plany na rok 2018

Postprzez Daniel » 01 sty 2018, 22:28

Plan na 2018 rok:

- na pewno podstawą jest to, o czym wspomniał Yeti, czyli cieszyć się grą. Jestem dziwnie spokojny, że o to obawiać się nie muszę. ;)

Ranking: rozpoczynam rok z 1802. Byłoby miło, gdybym za rok napisał w tym wątku, że udało się go podbić do poziomu 1850. Nie będzie to takie łatwe, ale jak dobrze pójdzie to zagram ze 4 turnieje klasyczne, więc okazji do podwyższania rankingu może być kilka.

Nie liczę szczególnie na normę kandydacką - na razie jeszcze gram na to po prostu zbyt słabo. Gdyby się poszczęściło to oczywiście się ucieszę, ale na pewno nie będzie to cel sam w sobie.
Daniel
 
Posty: 816
Dołączył(a): 18 paź 2006, 20:39
Lokalizacja: Toruń
Podziękował : 205 razy
Otrzymał podziękowań: 332 razy

Re: Plany na rok 2018

Postprzez piotr909 » 03 sty 2018, 10:45

Chciałbym zdobyć większy ranking elo oraz zdobyć drugą kategorię. Aktualnie mam III i coś się stało ,ze nie mogę zdobyć..

Pojechać na turniej Najdorfa i np do Krakowa.

Jezdzić na mniej turniejów, ale zdobywać więcej punktów. I za każdym razem powiększać ilość punktów.Wygrywać z tymi zawodnikami co kiedyś przegrywałem. Nie remisować kiedy mam przewagę choćby jednego piona więcej. Robić mniej błędów niż zeszłym roku :).

Nie być smutny kiedy ktoś jest lepszy ode mnie...

Cieszyć się grą ,bo nawet jak przegrywałem to dalej mnie to cieszyło xd.
piotr909
 
Posty: 38
Dołączył(a): 10 lis 2017, 10:37
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 1 raz
Ranking: 1600
kurnik.pl: peter1990
Playchess: biker90

Re: Plany na rok 2018

Postprzez AuroraBorealis » 04 sty 2018, 16:56

Przekroczyć 2200 w szybkich/blitzu. zrzucić 5 kilo i zrobić 1000 km na rowerze.
AuroraBorealis
 
Posty: 1430
Dołączył(a): 08 sie 2012, 12:38
Podziękował : 173 razy
Otrzymał podziękowań: 414 razy
Ranking: 2120

Re: Plany na rok 2018

Postprzez tommy » 06 sty 2018, 23:20

Nauczyć się gry na ślepo. Grać mniej blitza w necie :). Może jaki rapidzik w realu. Zrzucić 10 kilo. Pozbyć się kontuzji. Pobiec <40 min. na 10km i 3km na Cooperze.
tommy
 
Posty: 10
Dołączył(a): 14 sty 2017, 23:36
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Ranking: 2000

Re: Plany na rok 2018

Postprzez Krzysztof R. » 13 sty 2018, 23:56

Moje plany na 2018

1. Wziąć udział w minimum 3 turniejach klasycznych
2. Zagrać przynajmniej 1 partię na 2 tygodnie tempem klasycznym
3. Poznać podstawy debiutów otwartych od strony czarnych
4. Ranking FIDE 1600+ (obecnie 1542)

Miłą niespodzianką byłoby zdobycie w tym roku "plusa" do II
Krzysztof R.
 
Posty: 151
Dołączył(a): 18 lip 2013, 17:51
Podziękował : 22 razy
Otrzymał podziękowań: 165 razy
Ranking: 1623

Re: Plany na rok 2018

Postprzez GavranZZ » 19 sty 2018, 05:22

Plan na rok 2018:

Nie zmarnować go na szachy.
Avatar użytkownika
GavranZZ
 
Posty: 55
Wiek: 26
Dołączył(a): 03 sie 2014, 21:28
Podziękował : 5 razy
Otrzymał podziękowań: 22 razy
Ranking: 0
FICS: GavranZZ

Re: Plany na rok 2018

Postprzez Emigrant » 22 sty 2018, 10:22

1. Dobic do 2000 punktów w zadaniach z taktyki na playchess.
2. Dobic do 1800 punktów w "Tactical Challenge" na playchess.
"Lepiej miec zly plan, niz nie miec zadnego" José Raúl Capablanca.
Avatar użytkownika
Emigrant
 
Posty: 130
Wiek: 35
Dołączył(a): 30 sty 2011, 02:11
Lokalizacja: Hiszpania
Podziękował : 20 razy
Otrzymał podziękowań: 69 razy
Ranking: 1651

Re: Plany na rok 2018

Postprzez Nataniel998 » 23 sty 2018, 14:32

Moje plany szachowe na 2018 rok
- przekroczenie 1800 fide( dokładnie to planuje do 1 września osiągnąć)
- przekroczyć 2600 w taktyce na chess.com
- przekroczenie 2400 w taktyce na lichess.org
- wrócić i trenować regularnie w szachy

Oczywiście mam wiele planów poza szachowych ale nie czuję potrzeby pisania tu o tym.
Spokój to kłamstwo, jest tylko pasja.
Dzięki pasji, osiągam siłę.
Dzięki sile, osiągam potęgę.
Dzięki potędze, osiągam zwycięstwo.
Dzięki zwycięstwu zrywam łańcuchy
Nataniel998
 
Posty: 255
Wiek: 17
Dołączył(a): 24 mar 2016, 23:40
Podziękował : 139 razy
Otrzymał podziękowań: 99 razy
Ranking: 1882

Re: Plany na rok 2018

Postprzez rutra » 25 gru 2018, 23:33

rutra napisał(a):Moje plany na 2018 rok:

1. Zagrać 3 turnieje tempem minimum P'90+30 (P'120) - 27 partii.
2. Zagrać 14 turniejów tempem minimum P'60 - 100 partii.
3. Zagrać w którymś województwie, w którym jeszcze nigdy nie grałem.
4. Zagrać w:
a) 5 zagranicznych turniejach
b) 5 różnych krajach
c) 2 krajach, w których jeszcze nigdy nie byłem
d) kraju na innym kontynencie (poza Europą)

Jeśli chodzi o kraje, w których chciałbym zagrać to:

a) Węgry - Budapeszt; już nawet dostałem zaproszenie na kolejną edycję Art Pub Cup w marcu, natomiast na ten drugi turniej, w którym brałem udział ("Lila Futo-Hobagoly") raczej nie pojadę, gdyż nie podoba mi się sposób prowadzenia turnieju przez sędziego

b) Czechy - Pardubice; przede wszystkim 24-godzinny maraton blitza i być może jeśli znajdę czas to turniej klasyczny (grupa B) & dodatkowo może Praga, może Brno, ale tu raczej turniej szybki lub blitz

c) Anglia - Londyn lub Leicester; chciałbym zagrać w London Chess Classic, w turnieju klasycznym Open, być może w któryś weekend bym się wybrał na dwudniowy turniej klasyczny

d) Jakiś inny europejski kraj
-grałem ostatnio we Włoszech i turniej bardzo mi się spodobał, myślę, że może się wybiorę jeszcze kiedyś do Włoch; byłem też w Bułgarii, ale jednym z głównych kryteriów jakie obieram jest fakt, iż turniej zostaje zgłoszony do FIDE, w Sofii grałem partie na transmisji, zapisy są dostępne na chessdb, a także chociażby na stronie FIDE, niestety jeśli bułgarska federacja nie zostanie przywrócona to raczej tam nie zagram
-z krajów, w których nigdy nie grałem, to chyba najprędzej zagram w Niemczech (zapewne Berlin), ale jeśli znajdę czas to może wybiorę się do Serbii (może Belgrad, może Paracin)

e) Kraj na innym kontynencie (ten cel wydaje mi się najmniej prawdopodobny do zrealizowania w 2018)
-nie tak dawno znalazłem tanie bilety lotnicze do USA z norweskiego Bergen, niestety na tak odległą podróż przydałoby się przeznaczyć ponad 2 tygodnie, a nie miałem takiej możliwości; cel będzie trudny do zrealizowania, ale jak nie w 2018 to w przyszłości planuję się wybrać do USA (optymalnie Nowy Jork), niewykluczone (jakby akurat trafiło się fajne połączenie lotnicze z przesiadką), że przy okazji zagrałbym na przykład w Kanadzie
-jeśli nie USA, to może któryś z krajów Azjatyckich (np. Azerbejdżan, lub bardziej oddalonych np. Malezja)

5. Lista turniejów klasycznych, w których zamierzam zagrać
a) 14. Art Pub Cup - Budapeszt (15.03-18.03, P'90+30)
b) Hampstead FIDE Congress - Londyn (P'60+30)
c) Pardubice gr. B (lipiec, P'90+30/40+30')
d) Polanica Zdrój
e) London Chess Classic OPEN (grudzień)
f) Cracovia lub Białystok (grudzień/styczeń)

6. Wiem jak bardzo mi się nie będzie chciało i jak wiele będę miał wymówek, ale zamierzam przerobić 2 książki:
a) 1. tom z serii "Yousupov's Chess School"
b) "Sztuka ataku" Vukovica

7. Rankingi (blitz/rapid/klasyczne): 1700/1750/1800
a) blitz - zapewne zagram w kilku turniejach odbywających się przy okazji turniejów klasycznych (np. Cracovia), ale zamierzam też zagrać w jakiś turniejach liczących dużo partii np. MP do elo 2000.

b) rapid - zapewne dalej będę grał w turniejach Grand Prix w Rzeszowie, natomiast z turniejów zgłoszonych do FIDE być może wybiorę się gdzieś za granicę, tak jak w przeszłości grałem w Pradze, Wilnie, Bratysławie

c) klasyczne - patrząc na poprzednie lata ten cel wydaje się najmniej możliwy do zrealizowania; przeskok z 1650 do 1800 to już nie to samo co z 1480 do 1650; dużo zależy od tego czy nie zabraknie motywacji do treningu, ale myślę, że jest to możliwe, bo już remisowałem partie z zawodnikami 1800+, a czasem nawet 2000+; wiem, że rankingi nie grają, ale zacząłem grać w silniejszych turniejach i widzę, że z takich partii więcej się nauczę, niestety na niektórych turniejach nie mam możliwości gry (zbyt niski ranking) lub muszę płacić wyższe wpisowe (np. 300zł za możliwość gry w grupie B na Cracovii); dlatego też nie wiem dokładnie jak (czy trenując, czy grając za granicą), ale planuję podwyższyć ranking do 1800

8. Uzyskać normę na kandydata na mistrza (I+) - ten cel również wydaje się być mało prawdopodobny do zrealizowania, ale jak tak patrzę na te turnieje, w których uzyskałem rankingi w okolicach 1900 (chodzi mi o ranking uzyskany) to myślę, że taki jednorazowy wyskok formy jest możliwy, ale tu już przydałaby się siła gry powyżej 1800.


Plany na 2018 rok były ambitne. Niestety życie wszystko zweryfikowało. Udało się osiągnąć najwyższy ranking 1683, niestety później nastąpiła stagnacja, a następnie regres i rok kończę z prawie 50pkt stratą w porównaniu do końca 2017. Większość celów związanych z wyjazdami na turnieje udało się zrealizować. Gorzej było z poziomem gry.

Ad.:

1. Zagrać 3 turnieje tempem minimum P'90+30 (P'120) - 27 partii.

Tego celu trzymam się od kilku lat, także i w tym roku zagrałem kilka długich turniejów.
-Cracovia (8 parti)
-14 Art Pub Cup Budapeszt - Węgry (7 partii)
-Rudnik (9 partii)
-Paracin - Serbia (8 partii)
-Wrocław Open (9 partii)
Razem 5 turniejów i 41 partii.

2. Zagrać 14 turniejów tempem minimum P'60 - 100 partii

Niestety po wakacjach nie miałem zbyt wiele czasu na jakąkolwiek grę w turniejach. Odpadło mi kilka weekendowych wyjazdów. W sumie rozegrałem 11 turniejów klasycznych (+ dwa turnieje drużynowe po jednym zjeździe: IV liga 3 partie i turniej w Krośnie 2 partie) co dało łącznie 84 partie.

3. Zagrać w którymś województwie, w którym jeszcze nigdy nie grałem.

Tu akurat planowałem wstępnie wybrać się na wakacjach do Polanicy, ale zamiast tego zagrałem we Wrocławiu. We wrześniu przy okazji seminarium FA wziąłem udział w turnieju blitza w Jastrzębiej Górze, a zatem zagrałem w województwie pomorskim.

4. Zagraniczne turnieje:

-Hiszpania (Los Alcazares)
-Węgry (Budapeszt 2x)
-Czechy (2x - Praga, Pardubice) - tu turniejów było więcej, ale kilka (w Pardubicach) to tak przy okazji jednego wyjazdu
-Serbia (Paracin) - turniej klasyczny + przy okazji turniej szachów szybkich
-Włochy (Bolonia)

Kraje, w których byłem po raz pierwszy:

-Hiszpania
-Serbia

Ponadto byłem w Rosji (Moskwa) na meczu piłki nożnej Polska-Senegal w ramach mistrzostw świata. Liczyłem, że może uda mi się zagrać w jakimś chociażby błyskawicznym turnieju, ale takiego nie znalazłem. Z tym że szanse na znalezienie turnieju były małe, bo przyleciałem na krótko.
Byłem też w Austrii, ale tak tylko przelotem wracając z Włoch. Nawet nie opuściłem sali odlotów na lotnisku w Wiedniu.

Kraj na innym kontynencie:

Tego celu nie udało mi się zrealizować, choć przyznam, że szukałem i nawet miałem w planie lot do Turcji, ostatecznie w danym terminie nie mogłem. Przekładam cel na następny rok.

5. Z listy sześciu turniejów klasycznych, w których miałem zamiar zagrać wziąłem udział w dwóch, z czterech zrezygnowałem, z czego w dwóch przypadkach wybrałem się na inne turnieje (Paracin zamiast Pardubic, w Pardubicach tylko blitze i rapid, Wrocław Open zamiast Polanicy). Najbardziej szkoda, że nie mogłem polecieć na London Chess Classic (mimo kupionych biletów). Niestety wypadały mi ostatnie zjazdy na studiach i za bardzo nie dało się nic zrobić.

6. Myślałem, że mając dużo wolnego czasu będę w stanie zabrać się za trening. Niestety spośród wymienionych książek przerobiłem tylko jeden rozdział Jusupowa i około dwudziestu stron "Sztuki Ataku". Jedynie trochę zadań porozwiązywałem przed majowym turniejem w Budapeszcie i przed Cracovią.

7. Rankingi (blitz/rapid/klasyczne): 1700/1750/1800

a) blitz

Po udanych MP amatorów w Pęgowie 2017, gdzie zyskałem +166pkt elo i mój ranking się odbił z poziomu poniżej 1500 do 1655 liczyłem na 1700. Jednak kilka dni po napisaniu planu, na Cracovii zyskałem +60pkt, a następnie w lutym w Sędziszowie dorzuciłem +19pkt. Więc cel przekroczenia rankingu 1700 zrealizowałem. Później było jednak znacznie gorzej, kiedy w lutym na lichess mój ranking w blitzu wahał się w okolicach 2050, pół roku później ciężko mi było przebić granicę 1900. Zagrałem w kilku turniejach (niezgłoszonych do FIDE) w Rzeszowie i tam bez dodawanego czasu (P'5) wyniki miałem słabe. Kolejny turniej błyskawiczny rozegrałem w Ujeznej i mimo wyższego miejsce niż numer startowy straciłem -39pkt a ranking aktualnie ranking wynosi 1695.

b) rapid

Pamiętam ten czas kiedy ranking został przepisany z szachów klasycznych. Miałem wówczas około 1500, a uważam, że rapidy (szczególnie P'15) grałem przynajmniej na 1650. Grając w kilku turniejach za granicą chciałem szybko przekroczyć 1700 (dokładnie minimum 1703) by na AMP móc zagrać na wyższej szachownicy, a silniejszy zawodnik z drużyny prawdopodobnie zdobyłby więcej punktów na niższej desce. Manewr ten mógł dać medal wśród uczelni technicznych, niestety nie udało się (przegrany w mecz w ostatniej partii), natomiast mi do 1700 zabrakło 36 punktów, prawdopodobnie około 1-2 turniejów za granicą.

Później się już aż tak nie starałem i zbyt wielu turniejów zgłoszonych do FIDE nie zagrałem (zwłaszcza za granicą, tam wolałem grać klasyczne). Jeśli chodzi o ten rok to zacząłem bardzo udanie od +26pkt w Akademickich Mistrzostwach Polski. Później był spadek w dwóch turniejach do 1660. Następnie lecąc do Moskwy (z Budapesztu) pomyślałem sobie, że mogę pojechać dzień wcześniej do Krakowa, zagrać turniej i pojechać do stolicy Węgier skąd miałem samolot do stolicy Rosji. Turniej dwudniowy P'25+10. Początkowo mogłem być zadowolony, pokonywałem przeciwników z niższymi rankingami, przegrywałem z zawodnikami z wyższymi rankingami, z jednym 2400 bardzo długo utrzymywałem pozycję w okolicach równej (miejscami nawet lepszej), ale wyszła siła gry. Niestety później wszystko się posypało i straciłem aż 43pkt, doliczając straty w turnieju w Leżajsku ranking spadł poniżej 1600. Przy okazji zagranicznej podróży na wakacjach, w Serbii zyskałem +23,8pkt, w Pardubicach mimo słabego początku później było znacznie lepiej i zyskałem +37,2pkt, łącznie +60pkt, dzięki czemu odrobiłem większość strat z czerwcowych turniejów. Następnie dorzuciłem jeszcze w sumie +7pkt z turniejów we Wrocławiu i Mielcu. W tych turniejach trochę szczęście dopisało - we Wrocławiu pierwszego dnia pokonywałem zawodników z niższymi rankingami, przegrywałem z wyższymi rankingami. Drugiego dnia ta tendencja się utrzymywała, aż w jednej partii przeciwnik z nieco niższym rankingiem miał szansę na wygraną (podstawiłem figurę). Jednak grając na ostatnich sekundach (tempo dodawane +10 sekund) przeciwnik nie zdążył zauważyć, a później jeszcze jakoś wygrałem "remisową" końcówkę. Dodatkowo zremisowałem z zawodniczką z rankingiem ponad 300pkt wyższym (miałem piona więcej, ale zaproponowałem remis, bo końcówka prawdopodobnie remisowa). Z kolei na turnieju w Mielcu mając piona mniej w końcówce ciężkofigurowej przeciwnik z rankingiem ponad 300 punktów wyższym nie zauważył motywu, po którym zdobyłem hetmana za wieże, a w końcówce turnieju przeciwnik z nieco niższym rankingiem zaproponował remis, gdy miał prosty motyw matowy (ale być może nie widział). Już myślałem, że utrzymam ranking powyżej 1650, niestety na turnieju w Rudniku coś nie zagrało, może zmęczenie, może zła dyspozycja dnia, a może po prostu jakiś kryzys formy. Przegrywałem partie za partią, dopiero w 5. rundzie wygrałem z zawodnikiem z ostatnim numerem startowym, a i tak przeciwnik mógł w debiucie figurę zdobyć, dopiero w ostatnich dwóch partiach zdobyłem 1,5pkt/2 grając z zawodnikami z wyższymi rankingami, którym też turniej nie wyszedł. W turnieju straciłem -44pkt.

Ostatecznie rok kończę z rankingiem 1618.

c) klasyczne

Pewien szachista zapytał mnie jaki miałbym ranking, gdybym grał tylko za granicą. Trudno na to pytanie odpowiedzieć, w wielu krajach zawodnicy mają zawyżone rankingi, albo raczej Polacy mają zaniżone. Są turnieje, na których nie będąc w formie zdobywałem po 20-30 punktów, a są i takie, na których nieoczekiwanie punkty traciłem lub wychodziłem na niewielki plus. Szachista zadający pytanie stwierdził, że miałbym około 1850. Myślę, że to dałoby się zrobić, ja osobiście szacowałem na 1800. Przeglądając wyniki turniejów w Budapeszcie, a następnie listę startową i porównując miejsce w turnieju z miejscem na liście startowej najczęściej wychodziło mi właśnie, że zdobywam tyle punktów, ile zawodnicy z rankingami 1800-1850. Z kolei w Anglii wszedłem na listę ECF z rankingiem 173, a później jeszcze dorzuciłem 2 oczka i to według ich przeliczników wynosi około elo 2000. Wydawało mi się więc, że przekroczenie granicy 1800 jest jak najbardziej realne. A chciałem tego dokonać aby móc (bez płacenia wyższego wpisowego) grać w wyższych grupach, bo zauważyłem, że więcej korzyści mi takie turnieje przynoszą (no chyba, że mam już dosyć robienia wyników w okolicach 25%).

Po Cracovii, na której zdobyłem 12pkt mój ranking wynosił 1668. Następnie podjąłem, że tak powiem pierwszą próbę ataku na 1700.

Luty

Chciałem trochę uciec od zimna i pod koniec lutego wybrałem się do hiszpańskiego Los Alcazares (znajomi wysyłali zdjęcia z oznaczeniem temperatury od -3 do nawet -11st.C, a ja miałem piękną pogodę w okolicach +15 do +17st.C). Do wyboru były dwie grupy i tym razem (podobnie jak w 2015 z pierwszym wyjazdem do Budapesztu) postanowiłem zagrać w grupie B (tu do 1700). Mając 3. numer startowy liczyłem na walkę o najwyższe miejsca. Niestety po dwóch nieudanych partiach przeciwko obronie francuskiej doszła jeszcze później partia, w której podstawiłem figurę. W Hiszpanii zająłem odległe 11. miejsce i straciłem -26,4pkt.

Marzec

Kolejnym wyjazdem był Budapeszt. Turniej zacząłem dosyć dobrze od dwóch remisów i zwycięstwa, jednak później było znacznie gorzej i przegrałem trzy partie pod rząd. Przeciwnicy co prawda mieli dużo wyższe rankingi, ale liczyłem, że urwę jakieś punkty. W ostatniej rundzie miałem nietypową sytuację. Powoli staje się to już tradycją, że ostatnie rundy w Budapeszcie odpuszczam (runda o 14:00, autobus do Krakowa 17:20, około godziny dojazd do dworca). Tak też było i w tej partii, gdzie zagrałem za szybko i straciłem piona. Później jednak przeciwnik miał trudności z realizacją przewagi, postanowiłem więc zacząć grać "normalnie" z myślą, że najwyżej pojadę po 23:00. Wybroniłem się doprowadzając do remisowej pionkówki i nagle niespodzianka... jakieś dwa tygodnie wcześniej z niektórymi juniorami przerabiałem końcówki pionowe z książki Karpowa, Szigireja i akurat plan gry, który zastosowałem w partii (na podstawie tamtej książki) dał mi zwycięstwo w partii. Z Budapesztu przywiozłem +39,6pkt.

Po turnieju w Budapeszcie miałem ranking 1683, co jest do tej pory moim najwyższym rankingiem.

Kwiecień

Postanowiłem zagrać w Krakowie, chociaż wiedziałem, że w turnieju gra sporo juniorów z niskimi rankingami. Zapewne gdybym chciał to 1800 przekroczyć za wszelką cenę, to takich turniejów bym unikał. Chciałem jednak zagrać i liczyłem, że w najgorszym przypadku jeśli turniej mi nie wyjdzie to nie stracę wiele punktów. Niestety porażka w pierwszej rundzie i przegrana w trzeciej rundzie (z tym przeciwnikiem już wcześniej na jednym turnieju przegrałem) sprawiły, że kompletnie mi się odechciało grać i ostatnią partie zagrałem praktycznie od ręki grając jakieś dzikie debiuty typu b6 Bb7 g6 Bg7. W Krakowie straciłem -44,4pkt.

Maj

Trochę mi się odechciało grać w takich turniejach gdzie jest wielu juniorów, mimo to miesiąc później po raz kolejny wybrałem się do Krakowa. Tym razem znajomy mnie zapraszał. Już mieliśmy się wcześniej spotkać, ale tak się jakoś niefortunnie mijaliśmy (albo ja nie mogłem przyjechać, albo on), teraz wreszcie udało się i nie patrząc na rankingi postanowiłem zagrać. Początek turnieju miałem bardzo dobry, wygrałem dwie partie z juniorami (udało się uniknąć dużych strat). Jednak w trzeciej partii dosłownie usypiałem nad szachownicą. Tak jakoś mam, że kiedy jestem głodny i niewyspany (do Krakowa wyjechałem wcześnie rano) wtedy gram jakoś lepiej, ale później to się odbija na dalszych partiach. W debiucie ładnie ustawiłem pozycję, którą wydawało się, że białym będzie ciężko rozbić, ale przeciwnik poradził sobie i tym samym przegrałem z zawodnikiem z 1. numerem startowym. Następnego dnia byłem trochę zmęczony (późno wróciłem do miejsca, w którym miałem nocleg). Grałem z juniorem i pozycja była równa, przeciwnik nawet proponował remis. Ja jednak wiedziałem, że jeśli wygram dwie ostatnie partie to będę miał szansę na wysokie miejsce w turnieju, zaryzykowałem więc i niestety przegrałem. W ostatniej partii znowu grałem jakieś głupoty typu 1. ...b6, bo już mi było wszystko jedno, chciałem tylko szybko skończyć. W debiucie przeciwniczka poświęciła gońca na f7 uzyskując dużą przewagę. Po tym jednak trochę zwolniłem i mając dużo gorszą sytuację jakoś wymęczyłem wygraną z ładnym matem w centrum szachownicy. W Krakowie straciłem -8,4pkt, choć wiedziałem, że gdybym nie grał na siłę na wygraną w 4. rundzie to zapewne wyszedłbym na zero.

Pomyślałem, że skoro jest już maj a ja znajduję się (1639) poniżej tego co było na początku roku, to chcąc przekroczyć 1800 muszę trochę przyspieszyć. Zacząłem więc rozwiązywać zadania na chesstempo. Nie po to by więcej widzieć i nie podstawiać (to przy okazji), ale by "zacząć myśleć" i nie kończyć partii z godziną na zegarze. Podjąłem więc kolejną próbę ataku na 1700. Wybrałem się do Budapesztu. Po porażce w pierwszej rundzie kolejne trzy partie wygrałem. Tak oto zajmując często miejsca w połowie tabeli nagle znalazłem się na wysokim 11. miejscu (na 72). Miałem świadomość tego, że jakbym tak wygrał ostatnie dwie partie to byłaby szansa na podium, a przynajmniej na nagrodę finansową, jednak to było mało prawdopodobne. Wieczorem z gośćmi z hotelu poszliśmy na imprezę (dosyć późno wróciłem) i następnego dnia byłem zmęczony. Mimo to w 5. partii z zawodnikiem z rankingiem ponad 2100 uzyskałem przewagę dwóch pionów i do wygranej zabrakło prawdopodobnie tylko roszady. Przeciwnik wykorzystał jedyną słabość i partie przegrałem. W ostatniej partii straciłem piona i choć udało mi się doprowadzić do remisowej pionkówki, a oprócz tego widziałem wariant, który prowadził do remisu, to jednak coś mi się wydawało, że w tej pozycji to nie działa i partie przegrałem. W Budapeszcie zyskałem +39,6pkt, trochę szkoda dwóch ostatnich partii, bo zysk mógłby być większy.

Tydzień później wybrałem się do Pragi. Tam zostałem niemile zaskoczony. Zapisałem się dużo wcześniej, bo w komunikacie była informacja, że dla pierwszych 10 osób jest 50% zniżki na wpisowe. Zapłaciłem więc od razu i liczyłem, że będzie przynajmniej 40 osób (była informacja o nagrodach przy minimum 40 osobach). Jednak w miarę zbliżania się terminu turnieju zauważyłem, że o duże zyski rankingowe będzie bardzo trudno. Byłem w połowie listy startowej, a w turnieju było kilku juniorów. Dodatkowo trochę mi się kojarzenia źle ułożyły. W pierwszej partii przegrałem z zawodnikiem z 1. numerem startowym. Potem dwie wygrane, w tym z zawodnikiem bez rankingu. W 4. rundzie trafiłem na zawodnika 1814, partia nie układała się po mojej myśli, przeciwnik miał prostą do wygrania końcówkę, na moje szczęście się pomylił i skończyło się remisem. W ostatniej partii miałem szansę walki o nagrodę (zwrot wpisowego), jednak trafiłem na zawodnika bez rankingu (w blitzu poniżej 1500). Myślałem, że przeciwnik nie jest zbyt dobry, jednak bardzo długo myślał, a wszystko rozstrzygnęło się w debiucie. Partie przegrałem. W Pradze szczęśliwie zdobyłem +5,2pkt.

W sumie po majowych turniejach mój ranking wyniósł 1675.

Czerwiec/Lipiec/Sierpień

Po roku przerwy zagrałem w Rudniku, gdzie zająłem 5. miejsce (4. numer startowy) i tym samym załapałem się na nagrodę finansową. Kiedy zdobyłem normę na I kategorie (a niedługo później I kategorie) myślałem, że już nigdy nie zdobędę nagrody w turnieju, w którym zaczynałem grać partie klasyczne 7 lat temu. Jednak w ostatnich latach poziom znacznie się obniżył. W grupie A było tylko trzech zawodników z rankingiem elo powyżej 1800. W turnieju była szansa z rankingiem wyjść na zero, jednak w jednej partii zaproponowałem przeciwnikowi (bezpieczny) remis, bo wiedziałem, że to mi powinno zapewnić (oczywiście trzeba było jeszcze pokonać teoretycznie słabszych zawodników co się udało) miejsce premiowane nagrodą. W Rudniku straciłem -8,6pkt.

Następnie wybrałem się do Paracina (Serbia). Grałem w grupie B (do elo 2100). W pierwszej partii grając z 2033 przeoczyłem mata w 1 ruchu . Później "przegraną" końcówkę skoczkową bez dwóch pionów ustałem i partia zakończyła się remisem (partia dostępna na stronie FIDE). W drugiej rundzie z 2061 w debiucie mogłem zdobyć figurę. Niestety nie doliczyłem wariantu. Partie przegrałem. Trzecią rundę wygrałem. Niestety później przyszedł jakiś kryzys i w trzech partiach zdobyłem tylko 0,5pkt i to dosyć szczęśliwy remis z zawodniczką z Turcji 1399, która miała dużo lepszą pozycję, a potem zaproponowała remis mając hetmana za wieże i figurę lekką (prawdopodobnie techniczna wygrana). W kolejnych dwóch partiach grało mi się już znacznie lepiej i odniosłem dwa zwycięstwa. Być może byłaby szansa aby wyjść z rankingiem na plus, jednak leciałem do Pardubic i samolot miałem w dniu, kiedy była ostatnia runda. Ustaliłem sobie, że jeśli będę walczył o nagrody, to najwyższej jakoś sobie autobusami dojadę do Czech. A jako, że nic nie wygrałem, to poleciałem wcześniej, a w oczekiwaniu na blitza zagrałem turniej Go (ledwo się zasad nauczyłem). W Serbii straciłem -3,8pkt.

Po koniec lipca wybrałem się na turniej do Wrocławia. Po ostatnich turniejach odpuściłem cel przekroczenia elo 1800, bo brakowało aż 125pkt, a czasu już wiele nie zostało, musiałbym zagrać z 5-6 dobrych turniejów. We Wrocławiu zdobyłem 4,5pkt, przegrywając dwie partie z zawodnikami z wyższymi rankingami, oprócz tego dwie partie wygrałem i odnotowałem aż 5 remisów. Niestety aż w 7 partiach trafiałem na juniorów z niskimi rankingami i mimo, że partii z nimi nie przegrałem to straciłem aż -43,6pkt elo.

Wrzesień/Październik

We wrześniu wybrałem się Skarżyska-Kamiennej na turniej 5-rundowy. Pierwszą partie wygrałem, w drugiej trafiłem na zawodnika z 1. numerem startowym. Wariant, na który przygotowywałem się w Rudniku (wtedy przeciwnik zagrał coś innego i przegrałem) pojawił się w tej partii. Poświęciłem gońca na b5 za dwa piony uzyskując dobrą pozycję. W pewnym momencie silnik wskazywał moją przewagę rzędu +4 i ja liczyłem wariant, który dawał mi wygraną. Niestety pomyślałem, że wymiana hetmanów mi się nie opłaci, a jednak, przeciwnik wtedy nie byłby w stanie powstrzymać wolnych pionów. Partie przegrałem, potem dwie wygrane i w ostatniej rundzie porażka z zawodnikiem z wyższym rankingiem. W turnieju straciłem -1,2pkt.

W IV lidze miałem okazję zagrać tylko trzy partie. W pierwszej z kolegą klubowym mając ogromną przewagę (w pewnym momencie była szansa na przewagę 2 wież za skoczka i więcej pionów i ja ten wariant rozważałem) zacząłem grać od ręki myśląc, że mam prostą wygraną. Niestety to mnie zgubiło, popełniłem kilka błędów i partia zakończyła się remisem. W drugiej partii nie doliczyłem wariantu, po którym mogłem uzyskać przewagę, a przeciwnik był silniejszy i później wykorzystał błędy. Natomiast w trzeciej partii liczyłem wariant, który prowadził do remisu w pionkówce z pionem mniej, ale nie widziałem jednego ruchu, zagrałem coś innego i partie przegrałem. W lidze straciłem -9,6pkt.

Grudzień

Po 5 miesiącach korzystając z wolnego weekendu postanowiłem się wybrać na zagraniczny turniej do Boloni (Włochy). Miesiąc wcześniej miałem się wybrać w te okolice (Vignola, Włochy), niestety trochę za długo zwlekałem i nie chciałem wykorzystywać aż dwóch dni urlopu (gdyby wcześniej uchwalili wolne 12.11 to bym poleciał). Turnieju we Włoszech do udanych nie zaliczę. W 1. rundzie pauzowałem, później dwie porażki, w 4. rundzie remis, w ostatniej partii szczęśliwa wygrana. W turnieju zdobyłem +4,2pkt.

Rok kończę z rankingiem 1608, jeśli Włosi zdążą wysłać wyniki, to na styczniowej liście będę miał ranking 1612.

8. Co do normy na kandydata (I+) to jednak najpierw należy nauczyć się (lepiej) grać w szachy. Dopiero po roku od czasu zdobycia I kategorii udało się przekroczyć ranking uzyskany 2000 (dokładnie 2020 w Rudniku).
Zapewne jeśli nic nie zostanie zmienione, to niebawem będziemy mieli wysyp jedyneczek 1400 (to już się dzieje), a wtedy norma kiedyś "wpadnie". Ale ten cel odkładam i dopiero jeśli kiedyś przekroczę 1800 to będę mógł pomyśleć o takim jednorazowym dobrym turnieju.

***

Sędziowanie:

Coś pisałem, że w tym roku chciałbym dopełnić formalności na klasę państwową. Tu brakuje mi jeszcze chyba z dwóch turniejów, które z pewnością zdążę posędziować przed majowym kursem centralnym.

Do tej pory sędziowałem turnieje w klubie i zawody drużynowe w ramach Igrzysk Młodzieży Szkolnej, Igrzysk Dzieci, Gimnazjady, Licealiady na szczeblu rejonowym i wojewódzkim oraz indywidualnie turniej wojewódzki. W tym roku byłem sędzią na dużym turnieju "Przyjaźni Polsko-Węgierskiej" w Katowicach. Ponadto byłem wybrałem się do Jastrzębiej Góry na seminarium FA i zdałem egzamin.
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6766
Wiek: 25
Dołączył(a): 14 maja 2009, 14:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1662 razy
Otrzymał podziękowań: 2073 razy
Ranking: 1569


Powrót do Ogólne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe