Dlaczego nauczyciel, a nie instruktor

Re: Dlaczego nauczyciel, a nie instruktor

Postprzez krzysio » 22 cze 2016, 15:24

Nie wiem czy to najlepsza linia podziału - dzieci uczone w przedszkolu vs dzieci uczone w warunkach klubowych. Wydaje mi się że sensowniejsza byłaby linia podziału - dzieci uczone przez instruktorów/szachistów vs dzieci uczone przez nauczycieli po kursie. Często bywa że jakiś instruktor obskakuje jakieś przedszkola i uczy dzieci szachów, tam "szczepi" i często wyłapuje tych najlepszych do dalszej "obróbki". Tu dzieci będą uczone w przedszkolu ale ja bym to podciągał pod szkolenie "klubowe".

Odbiegając nieco od samego programu wydaje mi sie że podział byłby jeszcze ciut inny:
1. Typowe kluby, działające w oderwaniu od szkół
2. Szkółki szachowe czy kluby umocowane w szkołach, tu bym zaliczył np UKS Chrzanów a też MUKS Białystok (o ile dobrze orientuje się w specyfice tego klubu/szkółki). Nawet niech to będą szkoły z programu ale mające instruktorów szachowych/szachistów.
3. I te "typowe" z programu. Nauczyciel (który zazwyczaj nie grał wcześniej) idzie na szybkie szkolenie a później uczy dzieci w gry w szachy.

"1" i "2" funkcjonowało już przed programem, jedno i drugie ma swoje zalety oraz wady, jedno i drugie szkoliło konkretnych szachistów. Pytanie jak na tym tle wypada "3". Obawiam się ze lanie będzie solidne. A gdyby iść krok dalej, zapytać co dalej z tymi którzy załapią bakcyla to będzie chyba jeszcze gorzej. Szkółki szachowe (te dobre) dla takich uczniów zazwyczaj mają u siebie instruktorów z tytułami międzynarodowymi, instruktorów mających ogromną wiedzę i szachową i dydaktyczną. Szkółki z programu mogą nie mieć nic poza "eksternistycznym nauczycielem".
krzysio
 
Posty: 1358
Dołączył(a): 30 sie 2012, 21:01
Lokalizacja: Lipnica Wielka/małopolskie
Podziękował : 327 razy
Otrzymał podziękowań: 1011 razy
Ranking: 0

Re: Dlaczego nauczyciel, a nie instruktor

Postprzez Zofia » 22 cze 2016, 21:46

AuroraBorealis napisał(a):
Kaczmar napisał(a):Instruktor jest raczej przyzwyczajony do tego, że uczeń, uczniowie z którymi prowadzi zajęcia chcą się nauczyć szachów i szachy interesują tych uczniów. Ciekawe jak wielu instruktorów poradziło by sobie w sytuacji gdzie grupa 2-3 uczniów rozwala mu zajęcia bo szachy ich nie interesują wcale. Tutaj według mnie przewagę będzie miał wykwalifikowany pedagog.



Jaja sobie robisZ?
Rozwiazanie tego "problemu" jest bardzo proste - NIE ZMUSZAC DZIECI DO SZACHOW, TO BEDA PRZYCHODZILY TE, KTORE CHCA GRAC. I wtedy zamiast nauczyciela z przypadku zatrudni sie instruktora, ktory nauczy te dzieci czegos wiecej niz tylko jak sie ruszaja figury.

Do Zofii - nie jestes zwykla na uczycielka, masz 1 kategorie. Przecietny nauczyciel nie ma pojecia o szachach, nigdy nie gral w turnieju, nigdy nie szkolil i nie byl szkolony. To jest 99% tych, ktorzy biora udzial w projekcie.


To nie jest takie proste, jak się wydaje. Sensownie naukę szachów zacząć jak najwcześniej, a małe dziecko nie ma jeszcze sprecyzowanych poglądów, więc zazwyczaj nie wie, czego chce. Dlatego nie warto liczyć na to, że dobrowolnie (bo chce) przyjdzie za zajęcia szachowe. Rolą nauczyciela właśnie jest takie pokierowanie kształceniem, żeby zaszczepić bakcyla i sprowokować jak najwięcej uczniów do rywalizacji na 64 polach. Spowodować u nich rozwój zdrowej ciekawości i chęci samodzielnego pogłębiania wiedzy, odkrywania nowych aspektów poznawanego przedmiotu (np. zwiedzanie świata), pokazania nieskończoności kombinacji i możliwości drewnianego wojska. Jednocześnie należy to robić bardzo przystępnymi, prostymi narzędziami, oraz posługiwać się zrozumiałymi i różnorodnymi środkami przekazu. Dlatego praca tylko z chętnymi nie daje tyle satysfakcji jak praca z całą klasą, gdzie dzięki szachom uczeń równocześnie uczy się poznawania siebie, odkrywa głęboko dotychczas ukryte swoje oczekiwania od życia, co może kształtować jego przyszłość, wybór drogi życiowej, zawodu itp

Sprostowanie
Mam nie I, lecz km
Zofia
 
Posty: 164
Dołączył(a): 04 sty 2014, 19:54
Podziękował : 273 razy
Otrzymał podziękowań: 184 razy
Ranking: 0

Re: Dlaczego nauczyciel, a nie instruktor

Postprzez thinkerteacher » 23 cze 2016, 02:45

Bardzo dobrzy nauczyciele poradzą sobie niemal w każdych (sensownych) warunkach. Przykładem (dla mnie wzorem do naśladowania) takiego Nauczyciela jesteś Ty Zosiu. Naprawdę jak czytam twoje wypowiedzi w tematach dotyczących szachów, to bije od ciebie POSTAWA odpowiedzialności, solidności oraz troski o rozwój dzieci (a nie tylko odklepania godzin szachowych, aby dyrektor się nie czepiał).

Pozwól, że zacytuję to co napisałaś (dla mnie to najpiękniejsze zastosowanie szachów w życiu dzieci z jakimi się stykałem; a dodam, że dawniej sporo czytałem na ten temat). Powinno to być złotymi literami wyryte w każdej klasie (szkole) w której nauczyciele chcą szachami rozwijać dzieci:

Rolą nauczyciela właśnie jest takie pokierowanie kształceniem, żeby zaszczepić bakcyla i sprowokować jak najwięcej uczniów do rywalizacji na 64 polach. Spowodować u nich rozwój zdrowej ciekawości i chęci samodzielnego pogłębiania wiedzy, odkrywania nowych aspektów poznawanego przedmiotu (np. zwiedzanie świata), pokazania nieskończoności kombinacji i możliwości drewnianego wojska. Jednocześnie należy to robić bardzo przystępnymi, prostymi narzędziami, oraz posługiwać się zrozumiałymi i różnorodnymi środkami przekazu. Dlatego praca tylko z chętnymi nie daje tyle satysfakcji jak praca z całą klasą, gdzie dzięki szachom uczeń równocześnie uczy się poznawania siebie, odkrywa głęboko dotychczas ukryte swoje oczekiwania od życia, co może kształtować jego przyszłość, wybór drogi życiowej, zawodu itp.


Naprawdę piękne i wartościowe słowa (treści), więc tym bardziej dziękuję za podzielenie się nimi! :*
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 5056
Dołączył(a): 23 sie 2011, 10:35
Podziękował : 8070 razy
Otrzymał podziękowań: 1105 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: Dlaczego nauczyciel, a nie instruktor

Postprzez Zofia » 25 cze 2016, 19:25

thinkerteacher napisał(a):Bardzo dobrzy nauczyciele poradzą sobie niemal w każdych (sensownych) warunkach. Przykładem (dla mnie wzorem do naśladowania) takiego Nauczyciela jesteś Ty Zosiu. Naprawdę jak czytam twoje wypowiedzi w tematach dotyczących szachów, to bije od ciebie POSTAWA odpowiedzialności, solidności oraz troski o rozwój dzieci (a nie tylko odklepania godzin szachowych, aby dyrektor się nie czepiał).

Pozwól, że zacytuję to co napisałaś (dla mnie to najpiękniejsze zastosowanie szachów w życiu dzieci z jakimi się stykałem; a dodam, że dawniej sporo czytałem na ten temat). Powinno to być złotymi literami wyryte w każdej klasie (szkole) w której nauczyciele chcą szachami rozwijać dzieci:

Rolą nauczyciela właśnie jest takie pokierowanie kształceniem, żeby zaszczepić bakcyla i sprowokować jak najwięcej uczniów do rywalizacji na 64 polach. Spowodować u nich rozwój zdrowej ciekawości i chęci samodzielnego pogłębiania wiedzy, odkrywania nowych aspektów poznawanego przedmiotu (np. zwiedzanie świata), pokazania nieskończoności kombinacji i możliwości drewnianego wojska. Jednocześnie należy to robić bardzo przystępnymi, prostymi narzędziami, oraz posługiwać się zrozumiałymi i różnorodnymi środkami przekazu. Dlatego praca tylko z chętnymi nie daje tyle satysfakcji jak praca z całą klasą, gdzie dzięki szachom uczeń równocześnie uczy się poznawania siebie, odkrywa głęboko dotychczas ukryte swoje oczekiwania od życia, co może kształtować jego przyszłość, wybór drogi życiowej, zawodu itp.


Naprawdę piękne i wartościowe słowa (treści), więc tym bardziej dziękuję za podzielenie się nimi! :*


Tomku, bardzo dziękuję za "laurkę", to najpiękniejszy "kwiatek" na zakończenie roku.

Mam świadomość, że w większości praca, jaką wykonuję, jest "syzyfowa", ale jeżeli chociaż garstka uczniów pokocha szachy, to już jest sukces. Niestety, obecnie w większości domów szachy są nieobecne, więc rodzice w tym temacie nie umieją wspierać swoich dzieci i tego nie robią. W tym roku nawet zrobiłam (społecznie) nieodpłatny kurs dla rodziców, ale prawie nie było chętnych. Ale może właśnie to jest słuszna droga? Po wakacjach spróbuję ponownie.
Zofia
 
Posty: 164
Dołączył(a): 04 sty 2014, 19:54
Podziękował : 273 razy
Otrzymał podziękowań: 184 razy
Ranking: 0

Re: Dlaczego nauczyciel, a nie instruktor

Postprzez hajdzik » 25 cze 2016, 20:40

no szachy żeby polubić, trzeba je poznać - koledzy, rodzice, dziadki itd.
jeśli ich nikt nie pokaże - to nie ma opcji żeby dziecko samo od siebie się tym zainteresowało

W poprzednim roku w pionkach, było 2 nowych adeptow, ale byli to uczniowie 3 i 4 klasy.
W tym roku mój syn poszedł do szkoły, i zainteresowal szachami 3 swoich kolegów ze swojej klasy.
dwóch chodzi już od ponad pol roku, jeden zapisal się w kwietniu i do końca zajeć w tym roku chodzil.
Cała trójka załapała bakcyla, byli tez dwa razy na turnieju szachowym - i mimo oczywiście słabszego występu to byli zadowoleni - a to już jest moim zdaniem sukces - jeśli im się chce to wszystko idzie w dobrym kierunku
http://pionkiradzionkow.szachorum.pl/
Avatar użytkownika
hajdzik
 
Posty: 2942
Wiek: 40
Dołączył(a): 22 lis 2010, 00:13
Lokalizacja: Radzionków
Podziękował : 249 razy
Otrzymał podziękowań: 424 razy
Ranking: 1600
kurnik.pl: lg1702
FICS: hajdzik

Poprzednia strona

Powrót do O projekcie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe