TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Moderator: redjok

TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez BAROL » 04 kwi 2019, 18:24

[Jeśli temat się przyjmie, to mogę tu od czasu do czasu coś wrzucić. Jak nie, to się zlikwiduje i po temacie.]

Szachy są grą wschodnią wymyśloną w Indiach, przerobioną w Persji, uzupełnioną przez cywilizację arabską. Oprócz swego odniesienia symbolicznego do sztuki wojennej, jest to gra bardzo obca dla chrześcijan roku tysięcznego. Żeby ją sobie przywłaszczyć, musieli oni nadać figurom i pionkom pewną symbolikę. Przez dwa wieki gra wojenna zmienia się więc w grę dworską. Od roku 1200 szachy się rozpropagowują na wsiach i miasteczkach, wśród wszystkich sfer. Wtedy duchowieństwo dodaje do gry aspekt moralizatorski. Papież Innocenty III pisze o dualizmie świata – dobru i złu, życiu i śmierci symbolizowanych w czarnych i białych polach szachownicy. Figury i pionki przedstawiają ludzi, zajmujących się różnymi rzeczami, lecz mającymi wspólny los.

W różnych źródłach traktujących o szachownicy można odnaleźć odnośniki do symboliki życia i śmierci, kultu przodków i zmarłych, następowania pór dnia i roku, koła życia, dobra i zła, unicestwienia i odrodzenia, yin i yang. Dodatkowo można się dopatrzeć faktu, że szachownica jest wzorem powstałym przez połączenie wielu krzyży.
Szachownica jest wzorem stworzonym z sześćdziesięciu czterech kwadratów – po osiem z każdej strony, tworzących czarno-biały wzór. Ten znajomy zestaw symboli mówiący o złożoności wszech-świata można spotkać na całym świecie, jak również w wielu miejscach w czasie. 64 heksagramy znajdziemy w księdze I-Ching, chińskiej Księdze Przemian zapisanej przez Konfucjusza, 8 trygramów z ich 8 kombinacjami reprezentuje 64 zmiany lub procesy przemiany. W Indonezji, lokalnym kulturom na wyspie Bali szachownica przez długi czas przypominała o konieczności zachowania równowagi pomiędzy siłami ciemności i światła. Na całym świecie w rozlicznych starożytnych miejscach mocy znajdują się kalendarze i liczydła wykonane z kamienia w oparciu o tę samą zasadę: kamień i odstęp, kolumna i odstęp, jedynka i zero, albo białe i czarne. Nawet komputery są skonstruowane w oparciu o system zero-jedynkowy.
Wzór szachownicy jest używany w lożach wolnomularskich jako nawiązanie do podłogi Mojżeszowej w głównym pomieszczeniu świątyni Salomona. Co ciekawe, szachownice można odnaleźć również w polskiej architekturze nowożytnej. Na podstawie literatury, wywiadów, materiałów internetowych oraz badań terenowych polscy naukowcy odkryli, iż motyw szachownicy występuje co najmniej na 71 kwadrach w 39 kościołach Brandenburgii, Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej. W 1913 roku wysunięto przypuszczenie, iż szachownice są znakami kamieniarzy lub strzechy murarskiej (Bauhütte) czyli średniowiecznego warsztatu budowlanego, w którym zrzeszeni byli murarze, cieśle i kamieniarze. Zespół ten pracował na zasadach analogicznych do miejskiego cechu rzemieślniczego, z tą różnicą, iż po wybudowaniu kościoła przenosił się do innej miejscowości. To odpowiadałoby pochodzeniu szachownicy wśród masonerii, czyli murarzy francuskich. Na potwierdzenie tej tezy przytacza się podanie ludowe z Lubiechowa Górnego: “Diabeł pewnego razu zagrał z Panem Bogiem o duszę biednego grzesznika. Diabeł naturalnie przegrał partię i szachownicę wyrzucił. Została ona wmurowana w ścianę kościoła na wieczną pamiątkę tej rozgrywki”.

(...) Niektórzy spośród nas rodzą się monarchami - królami i damami. Od dzieciństwa posiadają własny dwór, pałac i śle im się pod stopy dywan usłany różami. Król nie musi o nic walczyć - on jest podziwiany, oglądany, jemu się zazdrości. On patrzy na całą szachownicę z wysokości swego 30. piętra. Wielu kandydatów pretenduje do ręki damy i kareta króla jest wciąż pełna roześmianych dworek. Ten typ osób jest popularny jedynie z powodu swego istnienia. Jedynym utrapieniem urodzonego króla jest to, aby nie trafić do wariatkowa ani na odwyk z tego nadmiaru szczęścia.

Są wśród nas również konie. Tak jak królowie są to stworzenia czystej krwi i szlachetnej postury, od źrebięctwa karmione najlepszymi mieszankami pasz, masowane, czesane, ćwiczone pod okiem osobistych trenerów. Nie są one obiektem powszechnego podziwu, lecz miło mieć konia wśród swoich znajomych, jako że to on ciągnie naszą karocę towarzyską na bal, to on przynosi nam nowinki z dworu królewskiego. Konie nie sprawiają kłopotów. Koniki mają zakładane przez królów i gońców klapki na oczy, aby przypadkiem nie ujrzeli szerokiego świata ponad szklaną taflą komputera lub telewizji i nie uciekli spod kontroli mediów, urzędów i pop-kultury. Z powodu tych klapek są monotonni i szarzy. Atrybutem naszych warszawskich koników były w tym roku duże okulary przeciwsłoneczne i trampki - łatwo ich rozpoznać.

Goniec jest lisem chytrusem, którego wpierw nie widać w tłumie, nie wyróżnia się niczym specjalnym poza tym, że jest może lekko wyższy od pionków. Uderza nagle i precyzyjnie, eliminując wiele pionków po drodze. Ukochał sobie oszustwo i manipulację jako sposób na życie. Jego kroków nie przewidzisz, gdyż działa on tylko po przekątnej - chadza ukrytymi ścieżkami. Najlepszą bronią na gońca jest drugi goniec-predator. W tej rozgrywce następuje sytuacja o której nasze babcie mówią „trafiła kosa na kamień”. Ostatecznie, żaden goniec nie utrzymuje się na dłużej na szczycie tafli, gdyż brakuje mu szczęścia konia i majestatu króla. Nawet gdy osiągnie władzę i luksusy, wcześniej czy później cała szachownica szepcze po kątach o małości i podstępności gońca i zostaje on obalony, a na starość obrazy wszystkich pionków, które zmiótł w swym życiu, straszą gońca niczym zjawy nocne dusząc go powoli mackami niejasnych wyrzutów sumienia. Dzieci gońca nie dzwonią do niego na starość, ku wielkiemu zdziwieniu matki lub ojca - przecież opłacili tym dzieciom miejsca na najlepszych uczelniach. Koniec końców goniec dostaje mdłości na wspomnienie swej osoby i dla niego czyściec zaczyna się już teraz.

Najbardziej subtelną figurą na szachownicy życia jest wieża. Niewidzialna, schowana lecz roztaczająca opiekę pod swym czujnym okiem. Strażniczka, opoka, anioł stróż. Wieża tkwi nieruchomo jak posąg przez większą część partii. Jej ruchy są jednak długie i pewne, to ona nie dopuszcza intruza samym swym jestestwem. To na niej polega król, w jej potężne ramiona ucieka on podczas roszady, chowając głowę w piach juz na samym początku rozgrywki. Wieża nie dysponuje szeroką gamą ruchów, ale wie, co robi. Jest podobna do naszego starego przyjaciela lub dalekiej ciotki - dzwonimy do niej, gdy jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, gdy wszystko inne zawiodło i szafot wisi nad naszą cienką pionkową szyją. I gdy tak trzymamy słuchawkę w dłoni, łamie nam się głos z poczucia winy, że tak rzadko kontaktujemy się z wieżą. Taka natura ludzka - jak trwoga to do Boga. Albo do wieży.
Na pogrzeb wieży przychodzimy z dużym wieńcem i przez kilka następujących tygodni robimy we-wnętrzny rachunek sumienia.

Jednak zdecydowana większość z nas rodzi sie pionkami. Rozpychamy się łokciami, próbujemy oczyścić pole wokół nas eliminując konkurencję. Królowie i gońce patrzą na nas z daleka, czekają aż się pozabijamy. My, jako mięso armatnie, nie jesteśmy wystarczająco ważni, aby nas chronić. Nami się rzuca jak kulkami na przerwie szkolnej, nasze niepokoje są źródłem igraszek królewskich. My pionki mamy jeden cel - przeć naprzód i nie dać się sprzątnąć. Żeby grać według reguł musimy usunąć przeciwnika, który stanął naprzeciwko nas. Nie mamy wyboru, gdyż w przeciwieństwie do figur nie możemy się cofnąć. Każda nasza decyzja życiowa jest ostateczna i nieodwołalna. Nikt nie przybędzie nas wyciągnąć z tarapatów. Możemy jedynie iść do przodu nie patrząc wstecz, nie pamiętać o lęku, czasem przycupnąć w ukryciu przed gońcem i z dala od damy, bo damy mają to do siebie, że łatwo spalają serca takich pionków jak my. Jedynym rozróżnieniem wśród pionków jest stopień ich rozwoju osobistego. Jeśli jesteśmy ludźmi oświeconymi zaliczamy się do armii białej i mamy pierwszy ruch, to nasza jedyna przewaga. Jeśli urodziliśmy sie prymitywni i nikczemni, znajdziemy się po ciemnej stronie mocy jako czarne pionki.
Kiedy uda nam się przeczekać zagrożenie i dojdziemy do celu - zmęczeni i sfrustrowani, stajemy face-a face króla przeciwnego obozu - matujemy go szybko, bo przecież na to czekaliśmy całe życie - to jest właśnie nasz sukces. Wszyscy wokół będą opowiadali, jak to pionek przewrócił władcę. I nagle, w chwili, gdy już wygraliśmy i rozglądamy się wzrokiem triumfatora, okazuje się, że zostaliśmy sami. Szachownica jest całkiem pusta, stoimy sami z mieczem w dłoni i powoli dociera do nas, że zwycięstwo bez przyjaciela i godnego oponenta ma gorzki smak.Jednak błędem jest sądzić, że my, pionki, decydujemy o swojej grze.Nasze pragnienia i dążenia mają znaczenie relatywne. Tak naprawdę możemy ćwiczyć się, starać, szukać, walić głową w mur oporu, pukać wciąż do tych samych drzwi, a i tak nie osiągniemy swego celu, dopóki nie znajdziemy się we właściwym miejscu, o właściwej porze, w odpowiedniej konfiguracji na szachownicy.


(Delfina Olejnicka – Szachownica życia, fragmenty prelekcji, 15. II. 2012)
Avatar użytkownika
BAROL
 
Posty: 117
Dołączył(a): 31 sty 2019, 14:51
Podziękował : 291 razy
Otrzymał podziękowań: 47 razy
Ranking: 1800
kurnik.pl: szachrajos

Re: TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez Petro » 05 kwi 2019, 14:47

Ciekawe porównania. Szczególnie opis pionka. ktoś na forum ma podpis w stylu:

...w życiu myśląc, że jesteś królem, najczęściej jesteś pionkiem.
Partia ma trzy fazy: w pierwszej ma się nadzieję, że stoi się lepiej, w drugiej wierzy się, że pozycja jest lepsza, w trzeciej widzi się, że pozycja jest przegrana.-Ksawery Tartakower
Petro
 
Posty: 64
Dołączył(a): 15 paź 2018, 19:55
Podziękował : 32 razy
Otrzymał podziękowań: 27 razy
Ranking: 1800
kurnik.pl: Petro22

Re: TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez Kaczmar » 05 kwi 2019, 15:11

Pionek to najdzielniejsza bierka na szachownicy. Wykonując ruch i opuszczając swoją miejscówkę wie, że nigdy już tam nie wróci a mimo to idzie do przodu. Pomyślcie sobie jak byście się czuli jako pionki wychodząc rano do szkoły/pracy. ;)
Kaczmar
 
Posty: 369
Wiek: 45
Dołączył(a): 07 gru 2011, 23:36
Lokalizacja: Legionowo
Podziękował : 210 razy
Otrzymał podziękowań: 285 razy
Ranking: 0
FICS: Kaczmar

Re: TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez korob » 05 kwi 2019, 20:21

Pion, który nie dojdzie, jest niedojdą.
Polecam Kurs interaktywny SzachyDzieciom.pl - https://szachydzieciom.pl
Avatar użytkownika
korob
 
Posty: 187
Wiek: 62
Dołączył(a): 19 lis 2013, 00:31
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 187 razy
Otrzymał podziękowań: 206 razy
Ranking: 2119

Re: TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez BAROL » 06 kwi 2019, 07:17

Herbowe szachownice mogą symbolizować blat stołu służący do liczenia pieniędzy. Szachownica, to 64 kwadraty, kwadrat to symbol naszej rzeczywistości - cztery strony świata, cztery pory roku, cztery żywioły, cztery cechy Maga - doświadczenie, intelekt, intuicja i działanie, cechy, które posiada każdy wybitny szachista…. 32 kwadraty jasne i 32 ciemne, jak dobro i zło, awers i rewers, życie i śmierć, dzień i noc, jak światłość i ciemność, materializm i duchowość. Jak przegrana i wygrana. Bartłomiej Bławacki [pseudonim?] w artykule "Ukryta symbolika gry w szachy" pisze: Wygrana będzie wymagała siły woli, cierpliwości oraz wyrzeczeń (…). Przegraną należy zinterpretować w symboliczny sposób jako zwycięstwo ego, kiedy gracz staje się niewolnikiem swoich niskich popędów. (…) Chęć wygrania szybko i za wszelką cenę pozbawia możliwości zwycięstwa. Chodzenie na skróty (…) nie popłaca. Powściągliwość oraz opanowanie, zapewniające bilans i umiar pomiędzy pragnieniami ego, a wzniosłym celom Wyższego Ja, są gwarantem wygranej. Zewnętrzny obwód szachownicy to 28 pól, tyle ile dni w dawnych kalendarzach księżycowych wynosił miesiąc…
64, czyli 8x8, a ósemka to symbol karmy, zasady przyczyny i skutku. Aleksandra na swoim blogu pisze: Twoje wybory zawsze pozostawiają ślad, tworzą twoje przeznaczenie.. dobrze się zastanów zanim wybierzesz i wybieraj mądrze... przewiduj ...
Szachownica to symbol życia, losu.. najpierw, mamy szerokie pole do działania, im dalej "w grze" tym bardziej trzeba się zastanowić, rozważać jaki ruch wykonać... ilość ruchów jest ograniczona a czasem jedno nierozważne posunięcie, powoduje, że "coś" stracimy na zawsze... jedyne co nam pozostaje, to przybrać zupełnie inną strategię od początkowej.

64 pola. W numerologii 6+4, czyli 10, (tyle ile Koło Fortuny w Tarocie). Karmiczna dziesiątka symbolizuje stałe rozdarcie między ambicjami, podpartymi dużą wiedzą i doświadczeniem, a lękiem przed podjęciem ryzyka i ewentualną porażką. Dwa kolory, dwie postawy…
W ten sposób dotarliśmy do kart Tarota - jednej z najbardziej wyrafinowanych sztuk wróżbiarskich. Podobnie jak szachy w dzisiejszej postaci, również Tarot ukształtował się w XV wieku. I, mimo, że od ezoterycznego tarota do racjonalnych szachów droga daleka, to jednak wchodząc głębiej można doszukać się wspólnej hermetycznej, mistycznej symboliki. Wówczas szachowe figury, tak jak Wielkie Arkana Tarota, nieoczekiwanie stać się mogą zbiorami archetypów różnorodnych zjawisk i ról jakich człowiek doświadcza w swoim życiu. I tak:

Pionek - pomimo pozornej słabości oferuje ze swojej strony dosyć ciekawe możliwości. W początkowej fazie gry, kiedy żaden ruch nie został jeszcze wykonany, pion odpowiada charakterystyce karty z numerem 0 – Głupcowi. Rozpoczyna on dopiero swoją podróż. Jest na samym jej początku. Brakuje mu doświadczenia. Fakt, że pion nie może się cofać, ani przeskakiwać innych bierek, implikuje iż musi się on konsekwentnie posuwać na przód. Ponieważ jego możliwość ruchu ograniczona jest do pola kwadratu (świata materii) należy go powiązać z żywiołem ziemi i planetą Wenus. W przypadku kiedy przejdzie całą szachownicę, dostąpi promocji, czyli możliwości wymiany na silniejszą figurę tego samego koloru (wieżę, gońca, skoczka lub hetmana). Można to porównać do żywota eremity, który wędruje samotnie w poszukiwaniu oświecenia (karta nr 9 – Eremita) i w końcu je osiąga, ale dzięki swojej ciężkiej i wytężonej pracy.(B. Bławacki)

Skoczek (w Tarocie Śmierć, planeta Mars) uosabia postać wojownika, który charakteryzuje się dużą żywotnością, zapałem a zarazem zuchwałością. Wyróżnia się on spośród innych bierek tym, że w przeciwieństwie do nich może zignorować inne bierki stojące mu na drodze i przeskakiwać przez nie. Jest też, podobnie jak pion, jedyną figurą mogącą rozpocząć partię. W sprzyjających okolicznościach może nawet zaatakować hetmana, który jest najsilniejszą figurą (…). Droga jego przemieszczania przypomina odwróconą literę L. Róża Skoczkowa jest pozycją, z której skoczek może zrobić osiem ruchów. Przy takiej pozycji łącząc ze sobą punkty możliwych ruchów z aktualną pozycją skoczka otrzymamy symbol krzyża maltańskiego. (B. Bławcki).

Goniec – Anioł, posłaniec Boga, biskup. Hermes (Merkury), w Tarocie karta: Kochankowie. Planeta Merkury.

Wieża (Rydwan z Tarota) to dom Boga związany z Graalem, w szczególności z Marią Magdaleną.
Planeta Saturn. Reprezentuje więc pierwiastek żeński. Często wspiera pionki w końcówkach i podobnie jak one symbolizuje proces duchowego wzrastania - mimo przeszkód i blokad, dzięki altruizmowi, wytrwałości i poświęceniu możemy zbliżać się do oświecenia.

Królowa - pierwiastek żeński, Yin, Księżyc. Arcykapłanka w Tarocie.


Król - męski ideał, zawsze w centrum, najważniejszy przywódca, jako źródło wszystkiego reprezentuje Słońce (karty - Król lub Słońce).
Avatar użytkownika
BAROL
 
Posty: 117
Dołączył(a): 31 sty 2019, 14:51
Podziękował : 291 razy
Otrzymał podziękowań: 47 razy
Ranking: 1800
kurnik.pl: szachrajos

Re: TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez BAROL » 08 kwi 2019, 10:39

Origine_astronomique_du_jeu_des_[...]Villot_Frédéric_bpt6k1105292.JPEG
Origine_astronomique_du_jeu_des_[...]Villot_Frédéric_bpt6k1105292.JPEG (30.87 KiB) Przeglądane 672 razy


Ponad 200 lat temu, po wyprawie Napoleona do Egiptu nastał w Europie szał na wszystko co staroegipskie. Mieszkańcy Starego Kontynentu nagle zaczęli doszukiwać się egipskich korzeni w wielu zagadnieniach. Powszechna moda na związki z Egiptem nie ominęła i szachów. Poważnej próby powiązania gry królewskiej z państwem faraonów podjął się francuski uczony Frederic Villot. Był on m.in. archiwistą Paryża i szefem biura statystycznego departamentu Sekwany, tak więc zarówno matematyka jak i naukowa cierpliwość badacza nie były mu obce. W 1825 r. opublikował broszurę, pt. Origine astronomique du jeu des échecs (Astronmiczne pochodzenie szachów), w której w oparciu o staroegipski kalendarz przeprowadził analizę niezwykłych właściwości szachownicy, bierek, szachowej terminologii i kombinacji liczbowych powstałych z różnych układów szachowych figur, stawiając odważną tezę o kabalistycznym, egipskim rodowodzie szachów.
W tej ponad 80-cio stronicowej publikacji dominuje naukowy język astronomii i matematyki - ale - w powiązaniu z ezoteryczną numerologią i kabałą. Przedstawia tam również oryginalne paralele szachów z współczesną nam siedmiostopniową skalą muzyczną.
W swoich dociekaniach jest bardzo skrupulatny i drobiazgowy. Z egipskim kalendarzem potrafi logicznie powiązać praktycznie wszystkie elementy szachowej nomenklatury, nawet takie - zdawałby się marginalne - jak dwie możliwości poruszania się pionków z pozycji startowej. A wszystko podane w sposób ścisły, wręcz akademicki. W podsumowaniu tej niebanalnej pracy autor stwierdza m. in. (w wolnym tłumaczeniu):
Niezwykły zbieg okoliczności pomiędzy wszystkimi elementami gry w szachy i staroegipskim kalendarzem, nie mógł, według nas, zostać stworzony przypadkowo lub być przypisany jakimkolwiek podstawom teorii liczb lub efektu symetrii. Tak więc, bez przesądzania o czasie, w którym gra w szachy została wymyślona, tak liczne podobieństwa nie mogą być przypadkową korelacją, a sugerują świadomy zamiar stworzenia szachów jako dokładnego odzwierciedlenia potrójnego kalendarza egipskiego [księżycowo-słoneczno-agrarnego] - dowodów na to wydaje się być wystarczająco wiele.(...) Konkludując - szachy zdają się być wiernym odwzorowaniem egipskiego kalendarza, egipskich systemów podziału czasu, a także precyzyjnym odbiciem astronomicznej wiedzy starożytnego Egiptu.

Bardzo możliwe, że takie wnioski nie przetrwałyby współczesnej naukowej weryfikacji. Dla mnie jednak nie to jest najważniejsze. Mimo popularności Egiptu w epoce autora trzeba było nie lada spostrzegawczości i odwagi aby tak pozornie odległe zjawiska w tak wyrafinowany sposób ze sobą powiązać. Istotne jest to, że Frederic Villot, zapomniany francuski badacz, potrafił myśleć inaczej niż reszta.
Dla mnie to się bardzo liczy.
Avatar użytkownika
BAROL
 
Posty: 117
Dołączył(a): 31 sty 2019, 14:51
Podziękował : 291 razy
Otrzymał podziękowań: 47 razy
Ranking: 1800
kurnik.pl: szachrajos

Re: TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez BAROL » 10 kwi 2019, 07:30

W otwierającym temat poście wzmiankowano o średniowiecznym papieżu, Innocentym III, który do szachów odnosił się w pochlebny sposób. Jednak w XII/XIII w. w Europie był to bardziej ewenement niż reguła. Spotykało się raczej kościelne zakazy gry w szachy, najczęściej motywowane hazardową - na wzór staroindyjski - formą rozgrywania partii.
Od czasów renesansu jednak wiele się w tym względzie zmieniło, i do dnia dzisiejszego stosunek chrześcijańskiego duchowieństwa do szachów przeważnie jest bardzo pozytywny.
Potwierdzeniem tej tezy niech będzie obszerny fragment internetowej publikacji: Szachy a duchowość, SJ Dariusza Kowalczyka:

Chociaż w szachach chodzi przede wszystkim o szachy, to niewątpliwie ta królewska gra może być uznana za metaforę życia duchowego. W szachach, tak jak w życiu duchowym, potrzeba strategii i techniki. Trzeba stawiać sobie właściwe dalekosiężne cele i dobierać odpowiednie środki, aby móc je zrealizować.

(...)
Wśród duchownych katolickich było kilku graczy o formacie światowym. Pierwszy z nich to Ruy Lopez, hiszpański mistrz szachowy, który w 1561 roku opublikował swą pracę o teorii szachów. Sekundantem Bobby Fischera, podczas jego legendarnego meczu o mistrzostwo świata z Borysem Spasskim w 1972 roku, był William Lombardy, arcymistrz szachowy i katolicki ksiądz zarazem. Księdzem został Henrique Mecking, wybitny arcymistrz brazylijski. Mecking był chory na zanik mięśni. Doznał - jak sam twierdzi - cudownego uzdrowienia i pod wpływem tego wydarzenia wszedł na kapłańską drogę.

Chociaż w szachach chodzi przede wszystkim o szachy, to niewątpliwie ta królewska gra może być uznana za metaforę życia duchowego. Nie brakuje obrazów przedstawiających człowieka lub anioła grających w szachy ze złym duchem. Jeden z takich obrazów wisi w jezuickim Domu rekolekcyjnym w Czechowicach-Dziedzicach.

No cóż! anioł może sobie pozwolić na partyjkę ze złym duchem. Ale człowiek nie powinien wchodzić z nim w jakiekolwiek rozgrywki. To jedna z zasad życia duchowego: z diabłem nie podejmujemy żadnych rozmów, ani paktowania. Ergo! Nie gramy również w szachy. W przeciwnym razie zawsze nas przechytrzy. Bo jest on graczem zapewne genialnym.

W Mistrzu i Małgorzacie Bułhakowa szatan Woland rozgrywa partię, za którą - jak zauważa przytomnie Małgorzata - każde pismo szachowe dałoby wiele, aby móc ją wydrukować. Szachy mają istotne znaczenie w genialnym filmie Bergmana "Siódma pieczęć". Główny bohater, rycerz Antonius Block, wraca z wyprawy krzyżowej. Jest znużony 10-letnią tułaczką. Dręczy go pytanie, czy Bóg rzeczywiście istnieje. Na swojej drodze spotyka Śmierć. Rycerz proponuje Śmierci partię szachów. Nie tylko po to, by wygrawszy partię oddalić od siebie nadchodzący koniec, ale przede wszystkim, by usłyszeć od Śmierci odpowiedź na pytanie o istnienie Boga i życie wieczne. Ostatecznie rycerz przegrywa partię, a Śmierć nie wyjaśnia żadnej z nurtujących go wątpliwości.

W szachach, tak jak w życiu duchowym, potrzeba strategii i techniki. Trzeba stawiać sobie właściwe dalekosiężne cele i dobierać odpowiednie środki, aby móc je zrealizować. Święty Ignacy z Loyoli w swych Ćwiczeniach duchownych najpierw określa cel życia człowieka, a potem stwierdza, że "człowiek powinien w takim stopniu używać stworzeń, w jakim go wspomagają w zmierzaniu do jego celu, a w takim stopniu powinien się ich pozbywać, w jakim mu w dążeniu do celu przeszkadzają". Analogicznie jest w szachach: pionków i figur trzeba używać tyle, o ile… Niekiedy - tak jak w życiu duchowym - warto coś poświęcić, aby osiągnąć w dalszej perspektywie większe dobro. Takie poświęcenie w początkowej fazie gry nazywa się gambitem.
(...)
Trzeba przestrzegać oczywistych reguł i słuchać sędziego. Zdarza się, że gracze nie znają reguł (np. że dotknięta figura idzie), a potem mają pretensje. Podobnie bywa w życiu duchowym: ktoś popełnia duże błędy, bo uważa, że nikogo nie musi słuchać, a potem się dziwi, że wszystko mu się rozsypało. "A miałem wygraną" - smuci się rozczarowany szachista. "A tak dobrze szło" - wzdycha człowiek, któremu życie się wymyka, pozostawiając smak goryczy. Stare zaś powiedzonko szachowe uczy: "Kiedy ktoś twierdzi, że miał wygraną, nie zaprzeczaj; rzeczywiście - miał…".

Zarówno w szachach, jak i w życiu trzeba być konsekwentnym pielgrzymem. Beztroskie bowiem spacerowanie po czarno-białych polach może drogo kosztować. W szachach chodzi tylko o szachy, ale przecież w życiu chodzi aż o życie.


Avatar użytkownika
BAROL
 
Posty: 117
Dołączył(a): 31 sty 2019, 14:51
Podziękował : 291 razy
Otrzymał podziękowań: 47 razy
Ranking: 1800
kurnik.pl: szachrajos

Re: TAJEMNA STRONA SZACHÓW

Postprzez BAROL » 12 kwi 2019, 06:25

Również po drugiej stronie globu ludziom uduchowionym nie obce są szachy. Do tej grupy należał rodak Ananda, jogin i guru, swami Paramahansa Jogananda. Przez wiele lat ten wielki indyjski Oświecony działał aktywnie w USA, gdzie zakładał pierwsze zorganizowane ośrodki medytacji i oryginalne centra edukacyjne. Swoje duchowe poszukiwania opisał w słynnej Autobiografii jogina, jednak poniższy cytat pochodzi z książki Karma i reinkarnacja.
Oto próbka jego głębokiego wglądu w rzeczywistość w szachowej oprawie:

Następujące na przemian noce i dnie na wirującej ziemi oraz następujące na przemian smutki i radości w życiu ludzi są niczym szachownica w wielu wymiarach. Zasady gry ustanawia karma, prawo przyczyny i skutku. Karma organizuje ponowne spotkania przyjaciół, którzy zgubili się wcześniej pośród ciemnej nocy śmierci. Karma wycofuje dusze z powrotem do świata astralnego, kiedy ich czas na ziemi dobiega końca.
Jak pionki na szachownicy, gdy zostają zbite i usunięte, Przeznaczenie usuwa ludzi z "szachownicy życia" i odkłada ich do sekretnego pudełka, miejsca spoczynku na drugim świecie.


Obserwuj życiowe wzloty i upadki z niezmąconym spokojem. Życie zewnętrzne jest ledwie grą. Traktuj swoje zwycięstwa i przegrane obojętnie, nie przywiązuj się do nich, jakbyś oglądał film.
Ludzie lubią grać w szachy i akceptują swoje zwycięstwa i porażki ze względnym spokojem. W tym samym duchu powinieneś cieszyć się życiem, niezależnie od tego czy niesie zwycięstwo czy porażkę.
Życie jest grą. Bądź nią zainteresowany, ale nie angażuj się zbytnio. Nie pozwól, by cokolwiek wpływało na twój świat wewnętrzny. Jakkolwiek układają się twoje sprawy, nie są rzeczywiste. Nie bądź jak ten człowiek, który tak się przejął wygraną w szachach, że zmarł na atak serca!
Nawet podczas mrocznych godzin żałoby i w czasie niezgłębionego procesu osuwania się naszych ciał w starość, zachowaj radosną postawę. Czarne kwadraty na szachownicy ułożone są na przemian z białymi. Każdy mroczny czas w życiu zastępuje światło, każdy smutek zamienia się w radość, a każda porażka w sukces. Zmiana i kontrast są nieuniknione, to one umożliwiają tę wielką rozgrywkę. Obserwuj je beznamiętnie, i nigdy nie pozwól, by określały, kim jesteś w środku.

(…) Im głębiej ulegamy wewnętrznemu przewodnictwu, tym większą zyskujemy kontrolę nad zewnętrznymi wydarzeniami w wielkiej grze życia. Egzystując w naszym własnym centrum, w nadświadomości, żyjemy w jedynej prawdziwej wolności, jaka istnieje.
W świadomości duszy nie jesteśmy już bezradni wobec panowania nawyków i pragnień. W stopniu, w jakim wykształcimy świadomość duszy, uwalniamy się spod jarzma karmy.


Avatar użytkownika
BAROL
 
Posty: 117
Dołączył(a): 31 sty 2019, 14:51
Podziękował : 291 razy
Otrzymał podziękowań: 47 razy
Ranking: 1800
kurnik.pl: szachrajos


Powrót do Ogólne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe