Plany na rok 2017

Moderator: redjok

Re: Plany na rok 2017

Postprzez Daniel » 09 sty 2017, 11:42

Hm, no faktycznie, gdzieś mi utkwiło w głowie, że starczą 3 partie. Ale do końca ligi jeszcze i tak 6 rund :P
Daniel
 
Posty: 796
Dołączył(a): 18 paź 2006, 20:39
Lokalizacja: Toruń
Podziękował : 202 razy
Otrzymał podziękowań: 321 razy

Re: Plany na rok 2017

Postprzez majsza » 11 sty 2017, 22:16

Moje plany można zmieścić w jednym zdaniu:

Zdobyć III kategorię :rotfl:
Krytyczne myślenie to myślenie o myśleniu, podczas którego myślisz, jak myśleć lepiej.
Roy Eichhorn
Avatar użytkownika
majsza
 
Posty: 202
Dołączył(a): 11 cze 2015, 12:14
Podziękował : 30 razy
Otrzymał podziękowań: 131 razy
Ranking: 0
FICS: majsza

Re: Plany na rok 2017

Postprzez rutra » 26 gru 2017, 19:51

Zostało jeszcze kilka dni, więc może podsumuję co mi się w tym roku udało zrealizować, a co nie wyszło.

rutra napisał(a):Moje plany na 2017 rok

1. Zagrać 3 turnieje tempem minimum P'90+30 (P'120) - 27 partii.
2. Zagrać 8 turniejów tempem minimum P'60 - 50 partii.
3. Zagrać w 6 różnych województwach
a) podkarpackie
b) małopolskie
c) lubelskie
d) mazowieckie
e) świętokrzyskie
f) śląskie lub dolnośląskie lub pomorskie

4. Zagrać w 4 zagranicznych turniejach, w 4 różnych krajach, z czego 1, w którym jeszcze nigdy nie byłem.
a) Węgry - Budapeszt, może Ostrzyhom
b) Czechy - Praga, może Brno, a jak znajdę czas to - Pardubice
c) Anglia - Londyn (bilety lotnicze na marcowy turniej już kupione)
d) Jakiś inny kraj
-będąc w Bratysławie spojrzałem na mapę i okazało się, że byłem 6 kilometrów od granicy Słowacko-Austriackiej, nie chciało mi się jednak iść do Austrii dla samej zasady, zatem w tym kraju jeszcze nigdy nie byłem, a więc tym innym krajem może być:
d.1) Austria, Niemcy, lub jakieś bardziej odległe państwo - Hiszpania lub Włochy; a może wybiorę się na północ - Łotwa, Norwegia

5. Lista turniejów klasycznych, w których zamierzam zagrać
a) Hampstead FIDE Chess Congresses - Londyn (11-12.03)
b) III liga (kwiecień/maj)
c) Mistrzostwa Rzeszowa - Rzeszów (listopad)

Ponadto niewykluczone, że zagram: na Cracovii (lub jakimś innym turnieju na przełomie 2017/18), w jakimś wakacyjnym turnieju, w którym jeszcze nie grałem typu Rewal lub Polanica Zdrój.

6. Uzyskać I klasę sędziowską.
7. Przerobić 1. tom "Moi wielcy poprzednicy" Kasparowa.
8. Kombinacje (Iwaszczenko 2 z koniem i słoniem na okładce - "od deski do deski")
9. Ułożyć wreszcie jakiś porządny repertuar debiutowy.

10. Rankingi (blitz/rapid/klasyczne): 1650/1750/1700
a) blitz - zapewne zagram w kilku turniejach odbywających się przy okazji turniejów klasycznych i możliwe, że podjadę gdzieś za granicę (optymalnie Praga), na turniej złożony z kilkunastu rund

b) rapid - tu zamierzam grać w turniejach Grand Prix w Rzeszowie, a co do turniejów zgłoszonych do FIDE to jak będą jakieś w okolicy to zagram, prawdopodobnie wybiorę się gdzieś za granicę - coś jak do tej pory; weekendowy wyjazd (Wilno, Praga, Bratysława), 1-2 dni turniej szybki, a reszta wolnego czasu na zwiedzanie

c) klasyczne - 1600 już mam, więc teraz spróbuję przekroczyć 1700

11. Uzyskać I kategorie (kiedyś wyjdzie, może na Cracovii, a może z jakiś norm cząstkowych).

12. Wygrać jakiś turniej klasyczny (może jakieś U1700 we Włoszech) i zwyciężyć w turnieju szybkim lub blitzu.

13. Organizować i sędziować turnieje (głównie blitz, ale może też jakieś małe turnieje szybkie i klasyczne)

14. Dodatkowy cel (najmniej prawdopodobny): pokonać arcymistrza w partii turniejowej. Obojętne czy to będzie blitz, rapid czy szachy klasyczne, byle nie symultana, oczywiście zwycięstwo w symultanie nie zaszkodziłoby ;) ale nie wlicza się do realizacji tego celu.


Ad.:

1. Zagrać 3 turnieje (27 partii) tempem minimum P'120 (ewentualnie równowartość tego przy założeniu, że partia liczy minimum 60 posunięć).

Ten cel mam od kilku lat i się go trzymam. W przeszłości takimi trzema turniejami, w których brałem udział była Cracovia, Międzynarodowe Mistrzostwa Małopolski i Rudnik, a po zmianie studiów dodatkowo Mistrzostwa Rzeszowa. W tym roku niestety nie mogłem zagrać w 3 z 4 turniejów, ale zamiast tego zagrałem w innych.
-Cracovia (8 rund)
-III liga (8 rund)
-Suwałki (9 rund)
-Chorzów (8 partii)
-Liscate (5 rund)
Razem: 38 partii.

2. W ubiegłym roku miałem cel - zagrać minimum 10 turniejów klasycznych, ale też minimum 100 partii tempem P'60 lub wolniejszym. Ostatecznie brakło wtedy kilku partii do 100. W tym roku wiedziałem, że z uwagi na studia (obrona pracy) nie będę w stanie zagrać wielu turniejów (a jak się dowiedziałem, że obronę będę miał we wrześniu to już w ogóle).

Mimo to przypadkowo zrealizowałem ubiegłoroczny cel :lol2:
-wziąłem udział w 14 turniejach
-rozegrałem 100 partii tempem minimum P'60 (i to wcale nie było planowane) ;D

3. Zagrać w 6 województwach, kiedyś pisałem nawet o 8.

Oczywiście najwięcej turniejów rozegrałem na podkarpaciu, oprócz tego grałem w Krakowie (chociaż jakoś tak wyszło, że nie brałem udziału w turniejach 5 rund P'60+30), oprócz tego byłem na AMP, w Sandomierzu, raz w Warszawie, w Suwałkach (przy okazji kursu instruktorskiego), we Wrocławiu, w Pęgowie (MP w blitzu do elo 2000), w Chorzowie, a zatem:

-podkarpackie
-małopolskie
-lubelskie
-świętokrzyskie
-mazowieckie
-podlaskie
-dolnośląskie
-śląskie

W sumie 8 województw.

4. Trochę pozwiedzałem, trochę przygód było. Chciałem zagrać w 4 różnych krajach, w tym w jednym kraju, w którym jeszcze nie byłem.

-Węgry (2x Budapeszt)
-Anglia (2x Londyn)
-Czechy (Pardubice)

oraz dwa kraje, w których nigdy wcześniej nie byłem

-Bułgaria (Sofia)
-Włochy (Liscate)

Łącznie 5 krajów (2 w których nigdy nie byłem), a w sumie to byłem w jeszcze jednym kraju (Niemcy), bo z Berlina leciałem do Włoch.

6. Termin kursu sędziowskiego bardzo mi nie pasował z uwagi na studia, aczkolwiek wybrałem się w maju do Poznania i uzyskałem I klasę sędziowską.

7. Niestety z treningiem było już gorzej. MWP sobie odpuściłem, zabrałem się za książki Jusupowa (z cyklu Yousupov Chess School), niestety od kwietnia udało mi się przerobić zaledwie 3 rozdziały 1. części.

8. Z kombinacjami podobnie jak z innymi książkami, nie przerabiałem. Niestety w wyniku małej ilości przerobionych zadań w turniejach grałem za szybko (zdarzało się, że zagrałem 1-2 dobre partie, a później blitzowałem) i dużo podstawiałem. Może nie były to podstawki w 1, ale proste 2-posunięciowe podstawki oraz wykonywałem słabe ruchy, które na pierwszy rzut oka wydawały się normalne, w rzeczywistości po tych zagraniach pozycja się sypała.

9. No można powiedzieć, że wreszcie sobie ułożyłem repertuar. Co prawda zdarzało się trochę eksperymentować, ale w większości partii z pozycji, które uzyskiwałem w debiucie (szczególnie grając z silniejszymi zawodnikami) jestem zadowolony.

10. Jeśli chodzi o rankingi to cel udało mi się zrealizować tylko w blitzu i to w nietypowych okolicznościach.

Najpierw straciłem bardzo dużo punktów rankingowych (około 70) na turnieju klubowym. Później w Rudniku poprzegrywałem z juniorami, którzy moim zdaniem mają zaniżone rankingi (zapewne pozostałość po turniejach klasycznych), podobna sytuacja w Suwałkach, gdzie zdarzyła się porażka z juniorem z rankingiem ok. 1100 (z silniejszymi przegrywałem), następnie w Bułgarii zyskałbym ponad 100 punktów, ale turniej nie był liczony do FIDE. Na koniec, gdy mój ranking spadł poniżej 1500 na MP do elo 2000 zagrałem bardzo dobry turniej, dostawałem dużo punktów za wygrane z zawodnikami 1700+ i dzięki temu, że były aż 22 partie odrobiłem z nawiązką wcześniej poniesione straty kończąc rok na rankingu 1655.

Turniejów szybkich zgłoszonych do FIDE prawie w ogóle nie grałem. Straciłem kilkanaście punktów na AMP, straty odzyskałem w Sandomierzu i Leżajsku.
Na AMP jest przepis aby zawodnik z niższym rankingiem mógł grać na wyższej szachownicy wówczas różnica rankingowa nie może być wyższa niż 200 punktów. Uważam, że najlepiej sobie radzę w szachach szybkich (szczególnie tempo P'15). Niestety został mi niski ranking ok. 1500 po szachach klasycznych. Trochę nie podobało mi się to, że zawodnicy słabsi (nawet z III kategoriami) powchodzili na listę z rankingiem powyżej 1600, a ja się musiałem przebijać. Dodatkowo nie bardzo było gdzie podnieść ranking, bo turniejów było mało, a jak już były to zaraz trafiło się na juniora, który również nie miał za bardzo gdzie podwyższyć rankingu. Normalnie by mi to w niczym nie przeszkadzało, ale z uwagi na AMP postanowiłem sobie podnieść ranking w rapidzie. Cel rok temu prawie udało mi się zrealizować, chciałem przekroczyć 1700, niestety zabrakło kilku turniejów. W tym roku również chciałem podnieść ranking, jednak nie za wszelką cenę. Ostatecznie trochę późno się za to zabrałem i źle sobie zorganizowałem czas. Mogłem zagrać w Pardubicach, wróciłem wcześniej do domu, a ostatnio w Londynie turniej kompletnie mi nie wyszedł. Także niestety celu nie udało mi się zrealizować, może w przyszłym roku.

Jeśli chodzi o szachy klasyczne to do pewnego momentu było dobrze. Zdobyłem dużo punktów za granicą, a i w Polsce też radziłem sobie całkiem dobrze (III liga +12pkt, Suwałki +19pkt). Postanowiłem wyciągnąć wnioski z przeszłości i nie grać w słabych turniejach, gdzie albo zajmowałem wysokie miejsce, albo traciłem bardzo dużo punktów przegrywając najczęściej z juniorami, którzy po pewnym czasie mieli ranking 300-400 punktów wyższy. Tu chyba rekordem jeśli chodzi o zyski rankingowe juniorów jest jedna zawodniczka z Warszawy - w 2015 chciałem na siłę wygrać równą końcówkę będąc cały czas w niedoczasie, zawodniczka miała wtedy ranking ok. 1450, po kilku miesiącach miała już ponad 1700, a obecnie po 2 latach ma 2100. Wracając do zysków rankingowych to niestety w pewnym momencie zaczęło się dziać coś niedobrego z moją grą. Najpierw po powrocie z Pardubic pojechałem do Budapesztu. Wyjazd miał być typowo pod ranking, ale trochę się przeliczyłem i straciłem aż 19 punktów. Turniej mógł się potoczyć inaczej, gdybym ustał równą (ale trudną) końcówkę wieżową z zawodnikiem 2000+, niestety nie udało się, a później poprzegrywałem z juniorami. Również inaczej mógł się potoczyć turniej w Chorzowie, gdzie z zawodnikiem k+ 2133 miałem równą wieżówkę bez piona. Był jeden motyw, po którym mogłem powymieniać piony i przejść do końcówki K+W vs K+W+p, gdzie odciąłbym króla przeciwnika i samą wieżą oraz pionem nic by nie zrobił, niestety coś tam mi się przywidziało, a później popełniłem błąd. W dalszej części turnieju kompletnie sobie nie poradziłem, a pod koniec grając z juniorem chciałem wygrać na siłę i niestety przegrałem. Raz się wybrałem na weekend do Wrocławia (bo nie mogłem grać na Mistrzostwach Rzeszowa) i przez dziecinnie proste błędy w dwóch partiach straciłem dużo punktów. Na koniec był jeszcze słaby występ na IV lidze, gdzie z gry jestem zadowolony, niestety przez proste błędy zepsułem dużo partii i na szczęście ostatnie dwie rundy wygrałem, dzięki czemu straciłem tylko 3 punkty (zamiast około 20).

Ostatecznie rok kończę z rankingiem 1655 i trochę szkoda dużych strat szczególnie w Chorzowie i Wrocławiu, bo mogło być już ponad 1700, ale może w przyszłym roku się uda.

11. Szczęśliwie, bo szczęśliwie, ale udało się. Miałem normę cząstkową z 8 rund, zdobyłem kolejną normę cząstkową z 5 rund, a na koniec zdobyłem ostatnią normą na I kategorie w turnieju w Rzeszowie. Wiem, że do poziomu I kategorii jeszcze trochę mi brakuje. Pamiętam, że od zdobycia II kategorii (równie szczęśliwie), musiało minąć 10 turniejów bym znów uzyskał ranking 1800+, ale cel zrealizowałem. Po zdobyciu I kategorii w dwóch turniejach (Suwałki i IV liga) przybliżyłem się do tego poziomu uzyskując dwukrotnie ranking 1900.

12. Wygrałem turniej klasyczny w Rzeszowie, ale tam bardziej mi zależało na kategorii. We Włoszech przez dwa remisy skończyłem turniej na 4. miejscu, w Bułgarii prowadziłem, jednak przegrałem dwie partie i ostatecznie zająłem 3. miejsce. Nie miałem zbyt wielu szans na zwycięstwo, gdyż przez większą część roku miałem elo powyżej 1600 i I kategorie (powyżej 1800 polskiego rankingu), ale nawet gdy była możliwość walki o najwyższe miejsca (grupa B do elo 1700 w Suwałkach), to i tak wolałem grać z silniejszymi zawodnikami.

Odnośnie turniejów szybkich to grałem głównie w turniejach Grand Prix w Rzeszowie, gdzie ani razu nie udało mi się stanąć na podium, ale paradoksalnie pojawiła się szansa na podium w całym cyklu. Ostatecznie jednak rozgrywki zakończyłem na 5. miejscu.

Wygrałem turniej blitza w Bułgarii, ale ten nie był zgłoszony do FIDE.

13. Miałem okazję sędziować dwa turnieje klasyczne i dwa błyskawiczne w klubie. W klasycznych ustawiłem tempo z dodawanym czasem by nie mieć problemu z reklamacją "szybkiego finiszu". W zasadzie w takich turniejach nie było reklamacji, a ja zająłem się wprowadzaniem partii do pliku PGN. Może niektórym zawodnikom się to nie podoba (szczególnie tym, którzy rzadko grają w turniejach klasycznych i wybierają te same debiuty/systemy), ale cóż, ja lubię wprowadzać partie, a co do przygotowań to zawsze można potencjalnych przeciwników zmylić grając coś innego w takich partiach.

Ponadto sędziowałem Mistrzostwa Leżajska w blitzu, turniej był zgłoszony do FIDE, zagrało 40 zawodników z 2 krajów. Sędziowałem też zawody w ramach Igrzysk Dzieci (etap rejonowy i wojewódzki).

Oprócz tego organizowałem turnieje błyskawiczne. Niestety odnoszę wrażenie, że jeśli coś jest za darmo, to ludzie tego nie szanują. Już nawet jeden z zawodników powiedział, że zagrałby gdyby były nagrody, może nic by nie wygrał, ale zawsze dodatkowe emocje by były. Jeden turniej musiałem odwołać, gdyż w ostatniej chwili większość zrezygnowała z udziału i zostały trzy osoby. Myślałem już o tym, żeby się wycofać z organizowania tego typu turniejów, ale spróbuję z wpisowym i nagrodami, może to wypali. Ponadto zakupiłem blankiety do zapisu partii, więc niewykluczone, że będę organizował turnieje klasyczne.

14. Z arcymistrzami grałem tylko na maratonie blitza w Pardubicach, niestety mimo wielkich chęci i gry na wygraną wszystkie partie przegrałem. Największym sukcesem jeśli chodzi o wynik był remis w Sandomierzu (P'15) z zawodnikiem z tytułem CM 2259, który w szachach klasycznych miał ranking powyżej 2300, a obecnie powyżej 2400. Ponadto były pojedyncze zwycięstwa z zawodnikami z rankingami ok. 2100, w partii z zawodnikiem IM (w Sandomierzu) długo utrzymywałem równą pozycję, niestety wymieniając hetmany nie doliczyłem, że tracę piona i przegrałem.

&&&

Kiedyś pewna nauczycielka poprosiła abym zorganizował (i sędziował) turniej w ramach mistrzostw szkoły. Po turnieju postanowiłem zrobić kurs sędziowski aby następnym razem turniej był bardziej że tak powiem "prestiżowy", z wynikami w internecie. To miało być tak na wszelki wypadek aby "mieć papierek". Później na wszelki wypadek podniosłem klasę sędziowską by nie musieć pytać o zgodę na sędziowanie. A obecnie trochę bardziej się w to wkręciłem i co prawda nie sędziuje aż tak wielu turniejów, jak niektórzy sędziowie, ale kiedy tylko jest okazja staram się sędziować i podnosić klasy.

Ta sama pani poprosiła abym pouczył jej wnuka grać w szachy. Jeden z forumowiczów kiedyś stwierdził, że nie potrafię grać w szachy (mam tylko wykute na pamięć schematy) i nie powinienem uczyć szachów. Cóż częściowo się z nim zgadzałem i nawet się wahałem czy nie odmówić, ale jako, że chodziło o to by chłopak trochę pogłówkował, trochę się pouczył podstaw gry (bez parcia na wynik) zgodziłem się uczyć. Podobnie jak z kursem sędziowskim na wszelki wypadek by mieć "papierek" postanowiłem zrobić kurs instruktorski. Pojechałem aż do Suwałk i uzyskałem licencję instruktora. Była szansa by zrobić kurs gdzieś bliżej, ale czasem coś mi wypadło, a termin w Suwałkach był dosyć dobry (chociaż musiałem się też skupić na przygotowaniu do obrony pracy). Miejsce wybrałem głównie dlatego, bo przy okazji organizowany był turniej klasyczny, a dodatkowo nie zapłaciłem dużo za noclegi, gdyż organizatorzy zapewnili tanie noclegi w szkole, w sali lekcyjnej.

Zaopatrzyłem się literaturę dla początkujących (to czego mi brakowało, co później ciężko było przeskoczyć) i cóż... jestem bardzo zadowolony, że mogę nabierać doświadczenia zawodowego pracując w jednym przedszkolu (jedna godzina tygodniowo) i z tego co zaobserwowałem dzieciom podobają się lekcje szachów.

%%%

Podsumowując

udało mi się:
-zdobyć I kategorie (do poziomu I jeszcze trochę brakuje)
-uzyskać I klasę sędziowską
-uzyskać licencję instruktora
-zagrać w 4 krajach (oprócz Polski)

nie udało mi się:
-przerobić książki (MWP, ani książki Jusupowa)
-przerabiać kombinacji

***

Być może gdybym zamiast jeździć po turniejach więcej bym trenował to grałbym na wyższym poziomie.

Kiedyś pewna osoba po powrocie z zagranicy stwierdziła, że w dzisiejszych czasach język angielski jest bardzo ważny i wystarczy pół godziny-godzinę dziennie uczyć się angielskiego by po pewnym czasie biegle posługiwać się tym językiem. Kilka lat później ta sama osoba po kolejnej zagranicznej podróży stwierdziła mniej więcej to samo (a poziom angielskiego przez te kilka lat się nie zwiększył).

Myślę, że podobnie jest z szachami. Gdybym więcej trenował (np. kosztem gry w turniejach) to grałbym lepiej, ale gdybym mniej jeździł po turniejach to wtedy znalazłbym sobie tysiące innych zajęć i tysiące wymówek by nie trenować.
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6696
Wiek: 25
Dołączył(a): 14 maja 2009, 14:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1622 razy
Otrzymał podziękowań: 2016 razy
Ranking: 1670

Re: Plany na rok 2017

Postprzez Daniel » 01 sty 2018, 22:20

Daniel napisał(a):2017:
- podstawa to dopełnienie wszystkich formalności związanych z I kategorią - gram obecnie w lidze, liczba partii jest spełniona, mam ranking uzyskany ponad 2000, więc teoretycznie gdybym przedwcześnie zakończył sezon to jest już wszystko. Rozgrywki dogram jednak oczywiście do końca (za nami 4 z 10 rund, całość potrwa do końca marca)
- ranking: przy I kategorii wypadałoby mieć chociaż 1800, więc to jest cel na rok 2017. Okazji do grania nie będzie jakoś bardzo wiele, zapewne 2 turnieje, więc trzeba będzie się postarać, ale chciałbym żeby się udało.


Tak pisałem rok temu. Udało się zrealizować oba cele :) z I kategorią nie było kłopotu, a potem udało się jeszcze zagrać kolejne turnieje z rankingiem uzyskanym ponad 2000. Co do rankingu: był moment, gdy szedł do góry bardzo szybko i dobiłem do 1820. Niestety, później przydarzyła się spora wpadka i na styczniowej liście mam 1802. Spokojnie mogło być tymczasem już około 1830... generalnie jest jednak wyraźna tendencja zwyżkowa, bo jeszcze dwa lata temu byłem na poziomie 1670 - średnio zdobywam więc rocznie około 75 punktów.

Trafiły się turnieje lepsze (w pojedynczej partii szachów szybkich był remis z IM), trafiły też takie, które przyniosły rozczarowanie. Finał roku był jednak dobry, bo tuż przed sylwestrem wygrałem turniej szachów klasycznym i dostałem piękny duży puchar. Trochę dopisało szczęście - w ostatniej rundzie po wygranej byłem pewny trzeciego miejsca i nie nastawiałem się na nic więcej, ale niespodziewanie obaj główni rywale przegrali (w tym jeden mając konkurenta słabszego rankingowo o 700 punktów) i udało się zająć pierwsze miejsce. Obsada nie była szczególnie mocna, ale z rywalami z I++ i I ugrałem 1,5 z 2, więc najważniejsze parte wyszły nieźle. Dzień później turniej P'15 i drugie miejsce - końcówka roku była zatem bardzo udana. Rok 2017 na plus :)
Daniel
 
Posty: 796
Dołączył(a): 18 paź 2006, 20:39
Lokalizacja: Toruń
Podziękował : 202 razy
Otrzymał podziękowań: 321 razy

Poprzednia strona

Powrót do Ogólne

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe