Jak hartowała się stal...

Moderator: kolokwium

Re: Jak hartowała się stal...

Postprzez krzysio » 18 gru 2016, 01:48

thinkerteacher napisał(a):... A najgorsze jest to, że Krzysio mi do dziś dnia nie podziękował za to, że grałem z Markiem partie szkoleniowe (na FICS), aby miał potem KM (i pewnie za kilka lat FM, IM i GM). ....


Rozmów priv przeglądał nie będę, każdemu z osobna staram się tam dziękować za każda rozegraną partię, podkleję kilka z tego tematu (wpisów w innych nie będę już szukał, to chyba starczy):
viewtopic.php?f=7&t=4676

Przy okazji chciałbym też Wam podziękować za partyjki z Markiem, on się czegoś uczy grając z bardzo dobrymi sparing - partnerami a mam nadzieję że i Wy narzekali nie będziecie.

To było bezpośrednio do Ciebie
Złupać jak złupać, Twoja siła gry jest większa od jego i to pewnie on baty dostanie (chyba że kogoś innego chcesz mu dać) ale tu podkreślę, raz on przegranymi się specjalnie nie przejmuje a dwa partie z Wami są dla nas bardzo wartościowe pod względem treningowym i bardzo jestem za nie wdzięczny. Marek mniej więcej wie z kim gra, z jaką siłą gry gra przeciwnik, wiem że wszyscy do tej pory grali z nim czysto i miał świetny materiał by popracować nad swoimi słabymi stronami.

Tu po raz kolejny dziękuję Arturowi za to ze zabawił się w sparingpartnera dla Marka, dla mnie to bardzo cenne, wynik nie ma żadnego znaczenia. Gdyby ktoś do środy-czwartku miał ochotę i czas zagrać coś z Markiem byłbym także wdzięczny, wynik rywalizacji dla mnie nie ma znaczenia, partie mogą nawet nie być wklejane (tu też przesadnie zwolennikiem wklejania nie byłem), zależy mi wyłącznie na tym by słabe strony Marka wyszły przed finałami a nie an finałach.

Tu dodam jeszcze - na III lidze Marek spędził całe dwa dni i przeciwnicy byli chyba mniej wymagający niż Artur (też 4 partie) i tak na to patrzę, przez to co zyskał Marek na takiej czy innej grze.

I powtarzam do znudzenia - w tych partiach nie chodzi o to by pokazać jak gra 11latek, by jakieś rywalizacje robić, mieszkamy gdzie mieszkamy i na turnieje jeździmy sporadycznie, Wasza pomoc tutaj dla mnie jest nieoceniona, miast tracić całe dnie i sporo pieniędzy na dojazdy zapewniacie mi trening dzieciaka w domu ;) Mam tylko nadzieją że też przy tym macie nieco zabawy i adrenaliny w partiach :))

Tu jeszcze raz podziękuję kilku forumowiczom za sparingowe partie z Markiem, one chyba wszystkie poszły do analizy i dla nas był to cenny materiał treningowy, był to jakiś substytut partii turniejowych których Marek grał mało jeśli porównać go z jego rywalami, on zyskał treningowo a ja finansowo bo miałem mniej wyjazdów. I nie mieć mi za złe że często zabieram głos w jego imieniu (a też i młodszego 7latka), to jest dziecko które ma dopiero 10 lat i ma prawo nie radzić sobie w konfrontacji konwersacyjnej z dorosłymi, lubi natomiast szachy i w te chętnie zagra ze starszymi od siebie.

edit
przed chwilką zauważyłem temat z "dochodzeniem" tyczący partii Marka i Yeti, napiszę tutaj to co i tam - mam spory niesmak co do tego "dochodzenia" natomiast zdobycie tej normy przez Marka to też jakaś pochodna gier sparingowych z niektórymi forumowiczami, też i Yetim. Ja o te gry ileś razy prosiłem, jestem naprawdę wdzięczny wszystkim forumowiczom którym się chciało i pograli mi z dzieciakiem zapewniając mu tym samym fajny trening. wyniki było różne ale nie one były ważne, ważne było ogranie i materiał do analizy dla Marka.

W sumie trzecia norma na I i pełna "I-nka" (jedna 7rundowa po drodze). Od V kategorii do I w dwa lata i dwa miesiące. Teraz kolejne wyzwania.

Przy okazji awans drużynowy do I ligi.

edit
tu mimo różnych utarczek słownych ostatnimi czasy jeszcze raz podkreślę - sporo forumowiczów pomagało w tym Markowi swoimi partiami sparingowymi, ostatnimi czasy często granymi już bez wklejania. To był cenny materiał do analiz, szczególnie wtedy gdy przegrywał, to pomagało eliminować słabości i iść do przodu.

Marek do gier sparingowych z forumowiczami jest zawsze chętny, nadal grywa jak ktoś go zaczepi, tyle ze nie wkleja się tego na forum. I powtórzę to co pisałem przy normie na I, partie z forumowiczami były dla mnie o tyle ważne i wartościowe że pozwalały pracować nad błędami, usuwać je i iść do przodu z rozwojem. Ja nigdy nie patrzyłem na nie jak na rywalizację czy sprawdzanie kto lepszy, Wy mieliście obnażać słabe strony Marka a trener to później analizował i pracowali nad eliminowaniem słabości. Skutek jaki jest to widać.

I tradycyjnie też - Marek pewnie zawsze chętny będzie by pograć, czy to sparingowo czy tematycznie, trzeba tylko go zagadać, ja za partie będę wdzięczny.


Powtórzę - imiennie starałem się każdemu podziękować na priv, na ogólnym ogólnie. Przepraszam thinkera że nie podziękowałem mu tu na ogólnym imiennie, przynajmniej w tym temacie. Mam nadzieję że doceni to, że w tych grupowych podziękowaniach miałem też jego na myśli.

edit
Jednak znalazłem i imienne na ogólnym. Więc skleroza czy kłamiemy?
viewtopic.php?f=20&t=4968
Ja dziękuję thinkerowi ze udzieloną lekcję i poświęcony czas, dla mnie wartość podobna jak turniejowych jeśli chodzi o pokazanie błędów w grze :)) Będzie chwila na analizy to popatrzę, widziałem tylko pierwszą partię i Marek na upartego łamał tam dwie zasady - figur nie trzyma się na ostatniej linii a skoczkiem nie gra się po bandach.

Ja ze swej strony dziękuję za zabawę, thinkerowi za poświęcony czas i materiał do analizy :))


A "podziękować" ekstra co niektórym to mogę za próbę zrobienia oszustów z Marka i Yeti. Czas pokazał że "oskarżyciele" nieco za ciency w uszach byli.
Ostatnio edytowany przez krzysio, 18 gru 2016, 02:36, edytowano w sumie 1 raz
krzysio
 
Posty: 1350
Dołączył(a): 30 sie 2012, 21:01
Lokalizacja: Lipnica Wielka/małopolskie
Podziękował : 327 razy
Otrzymał podziękowań: 1006 razy
Ranking: 0

Re: Jak hartowała się stal...

Postprzez thinkerteacher » 18 gru 2016, 02:11

Przeprosiny i podziękowania przyjęte. Od siebie dodam, że tak jak powtarzałem dawniej - KOMPLEMENTEM było to, że Marek grał (wówczas) "inne szachy". Nie aby grał silnikiem (bo tego NIGDY nie powiedziałem ani nie sugerowałem - chyba, że ktoś nie potrafi odczytać prostej formy żartu), ale na pewno tego, że miał ciekawy (nietypowy) algorytm obrony króla. W tych partiach na ile pamiętam widać było wyraźnie, że Marek gra lepiej (rozumniej jak to mawiają trenerzy), ale ja grałem więcej na jego słabościach, wykorzystując swój spryt szachowy (Brelo także się o tym kiedyś na FICS w blitzach przekonał).

I wyraźnie podkreślę: nie zagrałem tego meczu z Markiem po to, aby siebie dowartościować, ale po to, aby pomóc mu w jego rozwoju szachowym (nawet jeśli to był promil tego co osiągnął to i tak mnie to cieszy). Dlatego dyskredytowanie mnie w ten sposób, że "kolejny ekspert, który z dwójki nie był w stanie przejść dna jedynkę" i dodatkowo "nie dzieli się swoimi sekretami (warsztatem) szkolenia" jest w mojej ocenie... wysoce niestosowne. I nie chodzi jedynie o to, że zagrał meczyk z Markiem, więc "ma u mnie z automatu immunitet na krytykę", tylko to, że prawie wszystkie fakty przeczą temu niezbyt eleganckiemu "opisowi". A wyjaśniałem już wiele razy jaką mam filozofię treningu, gry oraz tego, że szachy nie są u mnie priorytetem, więc trudno, abym progresował w takim tempie jak Marek. Poza tym osoby, które mnie znają wiedzą doskonale, że cenię sobie własne idee i ich testowanie, więc wolę sprawdzić 1000 pomysłów, które sprawią, że dojście do 1 kategorii było (jest) niemożliwe aniżeli zastosować pewne (chociaż wcale nie łatwe) sposoby i metody pracy, które są opisywane w książkach dotyczących treningu.

Nie chcę wspominać drażliwego tematu zasobów finansowych, które zainwestowałeś w syna... i tego ile ja zainwestowałem w treningi, wyjazdy oraz sprzęt i literaturę szachową. Tutaj również jest przepaść tak samo jak z tym, że ja trenera nie miałem (nie liczę kilka przypadkowych epizodów w których ktoś mi odpowiadał na moje pytania i pokazał parę szachowych sztuczek).

Dlatego porównywanie mojego przypadku i opisywanie jako "eksperta, który nie dzieli się swoimi pomysłami i metodami" (a bloga szachowego prowadzi ktoś inny?!) czy też "eksperta, który nie potrafi zrobić jedynki" (w domyśle: a innym doradza lub krytykuje) nie wytrzymuje tego czym jest poczucie smaku oraz pewne dobrze znane wszystkim fakty - rozpoczęcie przygody gry w szachy po ukończeniu pełnoletniości... jest kompletnie czym innym niż rozpoczęcie PROFESJONALNEGO treningu w wieku lat 6. To także kolejny koronny argument za tym, że porównywanie mnie i mojego postępu (do Marka lub kogokolwiek kto trenuje profesjonalnie) jest kompletnie chybionym pomysłem :wall:

I podkreślę wyraźnie: to, że ktoś (s)twierdzi, że gram słabo - tutaj wszystko w porządku (jestem tego w pełni świadomy). Ale jeśli dorobi do tego takie zarzuty jak Krzysio pokazał - uważam za bardzo niestosowne i na to się nie zgadzam. Chyba, że ktoś robi to celowo, aby mnie zdyskredytować (poniżyć) lub pokazać, że chce mnie sprowokować do tego, abym musiał po raz kolejny pisać elaboraty ;) :).

PS. Zrobienie fajnych recenzji 30-40 książek na moim blogu jest dla mnie dużo cenniejsze niż zdobycie tytułu KM lub FM w szachach. I to powinno również dać do przemyślenia tym osobom, które chcą we mnie strzelać dziwnymi zarzutami czy próbowaniem dyskredytowania mnie.
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 5026
Dołączył(a): 23 sie 2011, 10:35
Podziękował : 7895 razy
Otrzymał podziękowań: 1087 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: Jak hartowała się stal...

Postprzez rutra » 18 gru 2016, 12:20

chlebik napisał(a):JAK i ILE ćwiczył Marek. Prostą odpowiedź - 50h w tygodniu, robił po 10 taktyk dziennie, oceniał pozycje od arcymisiów, analizował własne partie do upadłego? Wtedy może i @rutra i @thinker (a i pewnie całe szerokie grono amatorów tutaj) mogłoby ewentualnie coś w swoim treningu skorygować.


rutra napisał(a):Gdyby jakiś znajomy szachista z podstawówki (który od wielu lat nie gra) powiedziałby mi, że jakby "trenował" tyle lat co ja, to miałby przynajmniej IM, wówczas odpowiedziałbym mu, że gdybym przez te wszystkie lata nie grał, to też bym mówił, że gdybym trenował to miałbym IM ;)
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6609
Wiek: 24
Dołączył(a): 14 maja 2009, 14:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1572 razy
Otrzymał podziękowań: 1929 razy
Ranking: 1670

Re: Jak hartowała się stal...

Postprzez krzysio » 18 gru 2016, 12:28

chlebik napisał(a):
krzysio napisał(a):Ja wychowałem w domu tego szachistę

http://ratings.fide.com/card.phtml?event=21800421



Ja wykorzystam wątek bo widzę, że jest gorący by poprosić w takim razie o krótkie opisanie JAK i ILE ćwiczył Marek. Prostą odpowiedź - 50h w tygodniu, robił po 10 taktyk dziennie, oceniał pozycje od arcymisiów, analizował własne partie do upadłego? Wtedy może i @rutra i @thinker (a i pewnie całe szerokie grono amatorów tutaj) mogłoby ewentualnie coś w swoim treningu skorygować. Post jest jak najbardziej serio.


Na to pytanie już kilka razy odpowiadałem. Jedyną "rzeczową"informacją może tu być ile siedzi - 2-3h/d, 15-20 tygodniowo. No może jeszcze jako ciekawostkę napiszę iż w początkach pracy z obecnym trenerem dostał zalecenie by ... nie tracił czasu na analizy własnych partii, że ma za mało wiedzy by tam samodzielnie coś wydedukował. Zalecenie dość "kontrowersyjne" pewnie, nie będę się wyrywał z zalecaniem tego innym.
Każdy szachista czy każde dziecko jest inne, ma inne braki i inne predyspozycje, inny charakter. Tu doświadczony trener coś dobierze, nakieruje i da wskazówki, to co będzie dobre dla jednego może być nieprzydatne dla drugiego. Do tego różni trenerzy mają różne metody szkoleniowe i mimo innych podejść do szkolenia mają dobre wyniki. W domu mam IM Kaczura, przy wyjazdach klubowych miewam styczność z IM Bielczykiem, obaj świetni trenerzy, mający sporo sukcesów za sobą, sporo medali MPJ, a metody szkoleniowe tak różne że aż ciężko uwierzyć. Inne podejście do szachisty, inne metody szkoleniowe, inne ćwiczenia, inny repertuar debiutowy, a obaj robią to dobrze.

Nie należę do tych, którzy będą robili tajemnicę z tego co robione w domu, mogę napisać co i ile robił na którym etapie ale natychmiast dodam, że tego nie przekładałbym na kogoś innego, z mojego punktu widzenia byłaby to głupota. Pisałem też już wielokrotnie - Marek do II i awansu do MP doszedł błyskawicznie, w nieco ponad pół roku (od V do II chyba w jakieś 4 miesiące). Ale poszło na skróty, by zrobić wynik, wynik był zrobiony na debiutach, taktyce i w miarę solidnych końcówkach. Dziecko wiele razy mi II potwierdziło, a obecny trener ocenił jego grę na poziom solidnej IV/słaba III, dzisiaj wiem ze miał rację. Zaczęła się mozolna nauka podstaw, zasad szachowych, elementów gry pozycyjnej, takich na poziomie właśnie IV/III kategorii. I tu raz pod to były dobierane ćwiczenia, a dwa do dzisiaj jestem wyczulony na poziom gry oceniany wyłącznie z kategorii. Szewczykami można IV zrobić, wcale nie będzie to oznaczało że dziecko gra na ową IV, dziecko potrafi dać szewczyki i robi w turniejach ok 1400, tylko i wyłącznie tyle.

Marek ma sparingpartnera w swoim wieku, dzieciak jako samouk doszedł do II, ale pokazywał skrajnie inne rzeczy na desce w stosunku do Marka - dobre pozycyjne manewrowanie, grał wyłącznie d4 (Marek d4 dotknął mając solidną I), natomiast braki były w elementach które Marek lepiej czuł. Ten sam trener obecnie, a dobiera inne zestawy ćwiczeń. Więc moim zdaniem nie da rady sensownie zrobić tego o co prosisz, nawet jak dokładnie rozpiszę czego i ile było robione na którym etapie, to będzie to wyłącznie ciekawostka a nie program szkoleniowy. Moim zdaniem ktoś kto ma gotowe rady dla innych szachistów prawdopodobnie nie ma zielonego pojęcia o tym co mówi, a zaleca innym wyłącznie drogę którą sam przeszedł, jako jedynie słuszną, bo sam przecież mylić się nie mógł. Moim zdaniem w niektórych wypadkach będzie to wpuszczaniem innych w maliny.
krzysio
 
Posty: 1350
Dołączył(a): 30 sie 2012, 21:01
Lokalizacja: Lipnica Wielka/małopolskie
Podziękował : 327 razy
Otrzymał podziękowań: 1006 razy
Ranking: 0

Re: Jak hartowała się stal...

Postprzez rutra » 18 gru 2016, 12:45

krzysio napisał(a):Moim zdaniem ktoś kto ma gotowe rady dla innych szachistów prawdopodobnie nie ma zielonego pojęcia o tym co mówi, a zaleca innym wyłącznie drogę którą sam przeszedł, jako jedynie słuszną, bo sam przecież mylić się nie mógł. Moim zdaniem w niektórych wypadkach będzie to wpuszczaniem innych w maliny.


No widzisz, dopiero napisałeś, że gram lepiej od ciebie, a teraz piszesz, że rady niektórych są złe, bo nic nie osiągnęli. Jednocześnie udzielasz rad, mimo że sam nic nie osiągnąłeś (w szachach).

Ja też mogę mówić, że moje rady to takie, które usłyszałem od trenerów z tytułem IM.
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6609
Wiek: 24
Dołączył(a): 14 maja 2009, 14:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1572 razy
Otrzymał podziękowań: 1929 razy
Ranking: 1670

Poprzednia strona

Powrót do Hydepark

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe