I kategoria w 16 miesięcy

Moderator: Rafcik

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez rutra » 02 sty 2017, 00:01

Ja już taką przerwę w treningu mam od 10 miesięcy i nie jestem wypalony.
I kategoria (1660/1668/1489), I klasa sędziowska
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6461
Wiek: 23
Dołączył(a): 14 maja 2009, 13:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1518 razy
Otrzymał podziękowań: 1786 razy
Ranking: 1660

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez LDK » 28 sty 2017, 21:32

KRÓTKA HISTORIA (NIE)GRANIA BLITZÓW

Moja teza: Granie blitzów nie daje nic poza polepszeniem poziomu gry blitzów.

Jeszcze niedawno łudziłem się, że granie partii błyskawicznych poza polepszeniem grania właśnie ich da również ogranie. Nic bardziej mylnego. Co z tego, że zagramy wiele partii w naszym debiucie skoro bez analizy będziemy w nieskończoność popełniać te same błędy? A już na pewno z tak krótkim czasem do namysłu nie zrozumiemy istoty pozycji. Analizowanie blitzów nie ma sensu, gdyż to tylko bezmyślne przesuwanie bierek (na moim poziomie). Kto mniej podstawi ten wygrywa.

Granie partii błyskawicznych polepsza tylko poziom ich gry, ale gdyby się w to wgłębić pomaga również w niedoczasach w partiach klasycznych. Jednak idąc dalej według mnie zabiera dużo więcej we wcześniejszej grze, by potem nierównomiernie zwrócić to w niedoczasie. Nierównomiernie, czyli że blitze zabrały nam więcej wcześniej, zanim trochę pomogły w niedoczasie. Płynnie przejdźmy więc do minusów grania blitzów w partiach klasycznych.

Ciepłe ręce - często gramy ruchy od ręki, a bardzo często liczymy szybko i niedokładnie. Trudno nam się uspokoić i zmienić przyzwyczajenie szybkiego myślenia, jak najszybciej chcemy wykonać posunięcie. A do tego dochodzi zniechęcenie do partii klasycznych. Takie partie nas po prostu nudzą. Ogrom czasu, który musimy poświęcić na partie, długie oczekiwanie na ruch przeciwnika oraz to, że sami musimy dużo myśleć i się wysilać dłużej niż to miało miejsce w blitzu. W partii klasycznej nie odnajdziemy już tych samych emocji.

Puentując blitz przedstawiłbym jako inną dyscyplinę sportu. Oczywiście w tej dyscyplinie również można zostać mistrzem, ale na poziomie amatorskim granie partii błyskawicznych nie idzie równomiernie z graniem partii klasycznych.

W swojej wypowiedzi mówiłem tylko i wyłącznie o sobie, dając przypuszczenia, że tak samo może być również z innymi. Sam zostałem wciągnięty w wir grania takich partii. Poznałem z autopsji skutki i wyciągnąłem wnioski. W 18 dni rozegrałem aż 410 blitzów (!), co daje bardzo wysoką średnią blisko 23 na dzień. Moją rekordową sesją było 5,5h grania non stop. Łącznie grałem blitze przez ponad 48h. Na początku szło mi bardzo dobrze, osiągałem ranking na poziomie 1700-1750. Co stało się potem? Nie mam pojęcia... Strasznie spadałem rankingiem i od ostatnich 100-150 partii balansowałem na poziomie 1480-1580 i nie mogłem się przebić przez ścianę 1600. Nie mam pojęcia czym spowodowany był ten spadek jakości gry blitzów. Natomiast w partiach klasycznych zacząłem grać szybko, niedokładnie i dosłownie przestało mi się chcieć myśleć! Ocenienie pozycji i przeliczenie wariantów przez dłużej niż 1,5 minuty to dla mnie katusze! Teraz nawet nie mam ochoty na grę partii klasycznych, co kiedyś uwielbiałem. Dotychczas blitzów nie umiałem grać, a więc ich nie grałem. Celem ich rozgrywania było u mnie podniesienie jakości ich gry, lecz szybko się zorientowałem, że troszkę się od nich uzależniłem :D. Najgorsza była niemoc, przy spadaniu w rankingu i narastająca chęć odegrania się. Zorientowałem się również, że pogarsza granie partii klasycznych, a także samo granie blitzów nie powiększa nawet rankingu grania blitzów.

Przede mną za dwa tygodnie dwa turnieje klasyczne bardzo długim tempem. Nie wiem jak to będzie i nawet nie chcę o tym myśleć. Przed trzema tygodniami byłem w życiowej formie, wygrałem swój pierwszy turniej, uzyskiwałem przewagę w turniejowych partiach z mocnymi I kategoriami. A teraz nie mam nawet formy taktycznej bo nie mogę rozwiązać zadań na poziomie, na którym rozwiązywałem trzy tygodnie temu. Nie zwalam winy na blitze, że są złe i nie wolno ich grać, zwalam winę na swoją głupotę, ale podobno tego samego błędu się dwa razy nie popełnia :).

W ostatnich 3 tygodniach prawdziwy trening zamieniłem na granie blitzów :D. Ale to koniec. Teraz odpocznę sobie od grania w szachy i dam znać po turniejach klasycznych w najbliższym czasie.

Pozdrawiam :)
LDK
 
Posty: 48
Dołączył(a): 31 maja 2015, 15:55
Podziękował : 50 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
Ranking: 0

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez rutra » 28 sty 2017, 23:42

Zgadzam się w 100%. Już myślałem, że pozbyłem się problemów "ciepłych rąk" jak ja to mówię "hot hands", nawet na forum napisałem, że granie wielu turniejów klasycznych pomogło mi zwalczyć ten nałóg, niestety później znowu to wróciło. Dopiero nie tak dawno jak ograniczyłem blitze do absolutnego minimum i zagrałem kilka turniejów klasycznych wszystko zaczęło wracać do normy. Dodam, że plusem rozgrywania blitzów nie było tylko dobre panowanie nad czasem w partiach błyskawicznych, ale też i szybkich. Na P'15 często miałem dużo czasu i jak pozycja była bliska równej przeciwnik musiał szybko grać i coś podstawić. Albo w niedoczasie lepiej sobie poradziłem (moja pamiętna partia z Rudnika, wieżówka 4 piony na 3, miałem 40 sekund, przeciwnik 50 sekund, podstawiłem wieże, wygrałem na czas). Niestety tak jak powiedziałeś zyskamy (dobra gra w niedoczasach), ale stracimy to co było wcześniej w partii.

Ostatnio grałem w AMP i w turnieju drużynowym byłem bardzo spięty. W pewnym momencie zostało mi 5 sekund i nie wiedziałem co grać, dobrze, że był dodawany czas. Normalnie to radziłem sobie w niedoczasach, ale nie w tym momencie, nie w tym turnieju, także nic mi to nie dało.

To co piszesz, że po kilku porażkach nie możesz się odbić. Przechodziłem przez to i spróbuję ci to wyjaśnić. Nie wiem na jakim serwerze grasz, ja grałem na kurniku. Miałem ranking ok. 1700 grając tylko blitze i tych 1500 dosłownie rozjeżdżałem. Wszedłem sobie raz na nicku, na którym miałem 1370 (na tym drugim 1700) i grałem z tymi 1500. Nagle nie mogłem ich pokonać Co się stało? Magia szachowego rankingu. Ci 1500 grali ze mną asekuracyjnie, bo wiedzieli, że jak przegrają to się nic nie stanie (na tym nicku co miałem 1700). Z kolei z tym 1370 już grali na wygraną i wygrywali. Często miałem tak, że po kilku porażkach chciałem się odegrać, myślałem, że szybko nabije ranking i lekceważyłem rywali, a oni już nie grali asekuracyjnie, bo miałem niższy ranking. Myślę, że masz podobnie.

Nie zgodzę się natomiast z przygotowaniem debiutowym. Moim zdaniem to jednak coś daje. Szczególnie jak gram nowy debiut to dzięki blitzom widzę jak zawodnicy wyprowadzają figury, jaki stosują plan gry, ale to mogę się dowiedzieć z książek, bez blitzów.

Mi najwięcej blitze dały w jednym aspekcie. Celowo oddawałem jakość (nawet figura za darmo) aby próbować grać mając tzw. "wora" -3,00 (lub gorzej). Dzięki temu nauczyłem się aktywniejszej gry i zastawiania pułapek. W jednej partii na AMP (może nie było aż -3,00) podstawiłem gońca za wieżę. Zacząłem jednak grać aktywnie i wygrałem partie, mimo że był gorszy materiał. To głównie zawdzięczam partiom błyskawicznym, gdyby nie one, pewnie po stracie jakości nie wiedziałbym jak grać.
I kategoria (1660/1668/1489), I klasa sędziowska
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6461
Wiek: 23
Dołączył(a): 14 maja 2009, 13:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1518 razy
Otrzymał podziękowań: 1786 razy
Ranking: 1660

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez kolokwium » 31 sty 2017, 12:15

rutra napisał(a):Mi najwięcej blitze dały w jednym aspekcie. Celowo oddawałem jakość (nawet figura za darmo) aby próbować grać mając tzw. "wora" -3,00 (lub gorzej). Dzięki temu nauczyłem się aktywniejszej gry i zastawiania pułapek. W jednej partii na AMP (może nie było aż -3,00) podstawiłem gońca za wieżę. Zacząłem jednak grać aktywnie i wygrałem partie, mimo że był gorszy materiał. To głównie zawdzięczam partiom błyskawicznym, gdyby nie one, pewnie po stracie jakości nie wiedziałbym jak grać.

To nie dzięki partiom błyskawicznym, lecz dzięki graniu "przegranych partii".
Inna inszość, że (zapewne) w partiach klasycznych niezbyt często grałbyś trupa (chyba, że czekając na kolegów z drużyny lub jakiś środek transportu).
Kiedyś grałem dla kategorii, teraz dla przyjemności; sędzia szachowy FA Tomasz Ptaszyński mój blog
ObrazekPiszę poprawnie po polsku.
Avatar użytkownika
kolokwium
Moderator
 
Posty: 8805
Wiek: 52
Dołączył(a): 04 wrz 2006, 22:11
Lokalizacja: www.ChessArbiter.org
Podziękował : 1842 razy
Otrzymał podziękowań: 2059 razy
Ranking: 0
kurnik.pl: tpp
FICS: tepepe

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez rutra » 31 sty 2017, 15:56

Drobna poprawka, oczywiście chodziło o "podstawiłem wieżę za gońca", w cytowanym tekście wychodzi na to jakbym stracił gońca, zyskał wieże, czyli z materialnego punktu widzenia to korzystna "podstawka", w partii jednak było na odwrót.

Do 2015 roku jak podstawiałem jakość (figurę a nawet piona) to tak jakby "uchodziło ze mnie powietrze" i nie byłem w stanie normalnie grać, jeśli jakość traciłem w debiucie to już mogłem poddawać partie. Często na FICS w TL kończyłem bardzo szybko partie, bo traciłem jakość i nie widziałem sensu dalszej gry, zaczynałem blitzować. Jednak od tego czasu sporo się zmieniło. Po pierwsze w meczu z thinkerteacherem zauważyłem jak gra przeciwnik po stracie jakości. Miałem figurę więcej, ale brakowało plany gry na wygraną, thinkerteacher zastawił pułapkę, oddał drugą figurę i wygrał partie. Kolejna rzecz to jedna z moich partii klasycznych sprzed dwóch lat. Miałem ogromną przewagę pozycyjną, dodatkowo przeciwniczce kończył się czas. Byłem bardzo zaskoczony jak można grać tak zdecydowanie jak gdyby nic się nie stało mając "wora" lub "trupa" jak zwał tak zwał. Kolejna rzecz to rady forumowiczów, że gdy nie ma nic do stracenia to gramy do przodu, atakujemy, staramy się jak najbardziej utrudnić sytuację przeciwnikowi. No i na koniec dochodzą jeszcze warianty typu Bxh7+ w francuskiej czy chociażby Bxb5 (goniec za 2-3 piony) w sycylijskiej. Grałem tak, bo i tak nie miałem nic do stracenia (grałem z silniejszymi zawodnikami) i w ten sposób nie raz udało się pokonać teoretycznie lepszego zawodnika.

To wszystko na pewno spowodowało, że nauczyłem się grać "przegrane partie", albo te przy nietypowym materiale jak na AMP, gdzie straciłem wieżę za gońca, ale zyskałem aktywność (silniejszy zawodnik pewnie by się wybronił, uaktywnił i bym przegrał).

Uważam jednak, że kurnikowe partie miały mniejszy lub większy wpływ, ponieważ dzięki nim wiele razy mogłem sobie "grać trupa" ćwicząc grę na gorszym materiale. Odnośnie partii klasycznych to znany byłem z tego, że gram do mata nawet najbardziej beznadziejne pozycje. Obecnie jak już widzę, że przeciwnik za chwilę dorobi hetmana i po kilku ruchach mnie zamatuje to raczej odpuszczam, jednak mam taką zasadę, że jeśli została mi jakaś ciężka figura to jednak gram. Może nie w partiach klasycznych, ale w szybkich parę razy zdarzało mi się, że przeciwnik trochę się zagalopował, a ja dostałem motyw "wściekłej wieży". Z kolei dwa razy mając partie klasyczną "do poddania" grałem do mata, mimo że wiedziałem iż to nie ma sensu, a potem wyciągałem remis. Raz w Rudniku gdy przeciwnik bardzo się męczył z realizacją prostej przewagi, ostatecznie doprowadził do wygranej końcówki K+W+p vs K+W, której wygrać nie potrafił, za drugim razem w Budapeszcie, gdy mogłem się tylko załamać patrząc na szachownicę, tymczasem przeciwnik zamiast powybijać pionki trochę przekombinował i powstała remisowa wieżówka bez dwóch pionów.

PS. Ja też jestem nie lepszy, wiele razy roztrwaniałem przewagę (równą), którą budowałem przez 3 godziny. Raz grając z kandydatem na 15 minut przeciwnik mówił, że już miał oddawać hetmana, ale wykonał inny ruch i w "kompletnie wygranej pozycji" podstawiłem hetmana (widełki). O mojej końcówce K+3S vs K (było K+S+3p vs K), która zakończyła się remisem już chyba nawet nie ma sensu wspominać, bo to był remis przez własną głupotę.
I kategoria (1660/1668/1489), I klasa sędziowska
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6461
Wiek: 23
Dołączył(a): 14 maja 2009, 13:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1518 razy
Otrzymał podziękowań: 1786 razy
Ranking: 1660

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez LDK » 11 mar 2017, 14:19

Rozegrałem 18 partii klasycznych i jestem w miarę zadowolony bo takiego obrazu moich słabości nie miałem jeszcze nigdy. Po pierwsze i najważniejsze nadmienię: przegrałem 5 partii z zawodnikami 1600+ elo z powodu taktyki. Dochodziłem do obiecujących pozycji, najczęściej równej i podstawiałem jakiegoś pionka, czy figurę w dwóch posunięciach. Zawodników słabszych (1200-1400 elo) niszczyłem strategicznie i po tym wygrywałem, albo... w dużej mojej przewadze podstawiałem i przegrywałem. Z zawodnikami z przedziału 1400-1600 często wygrywałem, lecz nie mogłem przebić ściany, by wygrać z 1600+ elo.
Robię zadania taktyczne z książki. Zadania 1300 (myślę, że ta skala jest w elo) rozwiązuję w 2-10 sekund, zadania 1500 często w 10 sekund, a nieliczne zajmują mi do 1 minuty. 1700 sprawiają jakieś tam problemy, nieraz dam radę rozwiązać je w 2 minuty, a nieraz rozwiązanie znajduję dopiero po 10 minutach. Rozwiązuję ich poprawnie jakieś 90%. I najwyższy poziom w książce 1900 liczę sobie długo, po jakiś 10 minutach, gdy wydaję mi się, że znam rozwiązanie lub liczę do pewnego momentu i nie wiem co dalej - sprawdzam rozwiązanie, i tam bardzo często moje rozwiązania są poprawne, ale do pewnego momentu, po paru ruchach zawsze coś przeoczę, co nie zmienia faktu, że 1/3 tych zadań rozwiązałem poprawnie.
Do tego analizuję partie komentowane, które mi pomagają podciągnąć strategię, gdyż z zawodnikami 1200 - 1500 elo moja strategia wystarcza do uzyskania przewagi, lecz z 1600+ elo często wpadam w niedokładności i nie potrafię wyjść ponad równą pozycję.
Mam pytania do forumowiczów:
1) W czym tkwi problem mojej taktyki? Rozwiązuję ją na naprawdę dobrym poziomie, a na ruchu przeciwnika często podstawiam w dwóch posunięciach. Jak to ćwiczyć?
2) Kiedy w końcu zemści się na mnie moje olewanie treningu końcówek? :D Znam tylko podstawy, a w partii klasycznej nie pamiętam kiedy ostatnio coś zepsułem w końcówce, zazwyczaj do niej nie dochodzi.
3) Skąd się bierze mój kompleks grania partii szybkich? Nie potrafię grać P'15, P'30, nawet P'60 to dla mnie zbyt mało i bardzo często gram na sekundach. Żeby zagrać dobrze muszę wszystko bardzo dobrze przeanalizować i zużyć bardzo dużo czasu.
LDK
 
Posty: 48
Dołączył(a): 31 maja 2015, 15:55
Podziękował : 50 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
Ranking: 0

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez brelo » 11 mar 2017, 14:49

1) Trudno powiedzieć, po prostu za mało patrzysz na opcje przeciwnika. Rozwiązywanie taktyki w necie polega mniej więcej na "o tu zagram i będzie dobrze". Mało kto w necie liczy wszystkie warianty do końca...

2) Kiedy zagrasz końcówkę z kimś kto umie grać końcówki.

3) Doświadczenie.
brelo umarł w Berlinie... zmartwychwstał jako stelmacz
Avatar użytkownika
brelo
 
Posty: 2623
Wiek: 24
Dołączył(a): 13 mar 2011, 20:42
Lokalizacja: Wrocław
Podziękował : 21 razy
Otrzymał podziękowań: 510 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: lokog
FICS: Breloczek

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez thinkerteacher » 11 mar 2017, 15:55

LDK napisał(a):A) Rozegrałem 18 partii klasycznych i jestem w miarę zadowolony bo takiego obrazu moich słabości nie miałem jeszcze nigdy. Po pierwsze i najważniejsze nadmienię: przegrałem 5 partii z zawodnikami 1600+ elo z powodu taktyki. Dochodziłem do obiecujących pozycji, najczęściej równej i podstawiałem jakiegoś pionka, czy figurę w dwóch posunięciach.

B) Zawodników słabszych (1200-1400 elo) niszczyłem strategicznie i po tym wygrywałem, albo... w dużej mojej przewadze podstawiałem i przegrywałem. Z zawodnikami z przedziału 1400-1600 często wygrywałem, lecz nie mogłem przebić ściany, by wygrać z 1600+ elo.

C) Robię zadania taktyczne z książki. Zadania 1300 (myślę, że ta skala jest w elo) rozwiązuję w 2-10 sekund, zadania 1500 często w 10 sekund, a nieliczne zajmują mi do 1 minuty. 1700 sprawiają jakieś tam problemy, nieraz dam radę rozwiązać je w 2 minuty, a nieraz rozwiązanie znajduję dopiero po 10 minutach. Rozwiązuję ich poprawnie jakieś 90%. I najwyższy poziom w książce 1900 liczę sobie długo, po jakiś 10 minutach, gdy wydaję mi się, że znam rozwiązanie lub liczę do pewnego momentu i nie wiem co dalej - sprawdzam rozwiązanie, i tam bardzo często moje rozwiązania są poprawne, ale do pewnego momentu, po paru ruchach zawsze coś przeoczę, co nie zmienia faktu, że 1/3 tych zadań rozwiązałem poprawnie.

D) Do tego analizuję partie komentowane, które mi pomagają podciągnąć strategię, gdyż z zawodnikami 1200 - 1500 elo moja strategia wystarcza do uzyskania przewagi, lecz z 1600+ elo często wpadam w niedokładności i nie potrafię wyjść ponad równą pozycję.

Mam pytania do forumowiczów:
1) W czym tkwi problem mojej taktyki? Rozwiązuję ją na naprawdę dobrym poziomie, a na ruchu przeciwnika często podstawiam w dwóch posunięciach. Jak to ćwiczyć?
2) Kiedy w końcu zemści się na mnie moje olewanie treningu końcówek? :D Znam tylko podstawy, a w partii klasycznej nie pamiętam kiedy ostatnio coś zepsułem w końcówce, zazwyczaj do niej nie dochodzi.
3) Skąd się bierze mój kompleks grania partii szybkich? Nie potrafię grać P'15, P'30, nawet P'60 to dla mnie zbyt mało i bardzo często gram na sekundach. Żeby zagrać dobrze muszę wszystko bardzo dobrze przeanalizować i zużyć bardzo dużo czasu.


Na wstępie zaznaczam WYRAŹNIE, że na szachach się nie znam, więc moją wypowiedź może włożyć między bajki. Niemniej z bajek czasami można się dowiedzieć czegoś fajnego, ważnego czy chociażby nieznanego.

A) Gratuluję przegrania ważnych partii dla twojego rozwoju. Jak na moje oko to chyba ten powód "z powodu taktyki" może być nie do końca jedyny czy też najważniejszy. Zwłaszcza, że piszesz, iż podstawiałeś w pozycji najczęściej równej.

B) Z zawodnikami 1200-1400 ELO nie musisz się wykazywać tym co jest niezbędne, aby pokonywać tych po 1600 ELO i wyżej.

C) Jeśli zależy ci na ROZWOJU szachowym, to ustaw sobie zadania najłatwiejsze na poziomie 1700. Staraj się rozwiązywać nie dużo, lecz efektywnie. Z zadaniami 1900 wyciągaj wnioski co się działo, że "od pewnego momentu" już nie miałeś pojęcia co dalej trzeba jeszcze dograć. Rozwiązanie 1/3 tych zadań to za mało jeśli chcesz grać lepiej niż 2 kategoria.

D) Bardzo duży plus za to, że analizujesz partie komentowane! Z graczami ELO 1600+ raczej nie powinieneś wyciągać wygranych pozycji po 12-15 ruchach, bo to już nie ta liga ;). Jeśli wpadasz w niedokładności to wszystko z tobą w porządku - nie jesteś jeszcze ani KM ani FM.


Odpowiedzi na pytania:
1) Problem twojej taktyki może polegać na tym, że robisz zbyt łatwe zadania i to ci wystarcza do tego, aby dobrze się czuć. Natomiast podstawianie w 1-2 ruchach wynika z tego, że jesteś LENIEM, więc masz daleko w nosie to, aby SPRAWDZIĆ twój ruch pod kątem obalenia go przez przeciwnika (taktycznie) oraz tego jaki jest jego sens (strategiczny). Ćwiczyć podstawienie w 1-2 ruchach raczej nie powinieneś - to sprawi, że zaczniesz grać słabiej ;).

2) Olewanie treningu końcówek zacznie się zemszczać (fajny wyraz) wówczas, gdy przestaniesz podstawiać w 1-2 ruchach i dorwiesz przeciwnika o sile 1 kategorii lub wyżej. Wówczas będziesz miał okazję sprawdzić co się dzieje, gdy trzeba partie "przesuwać" do 60 czy 80 posunięcia, bo przeciwnik nie chce ani remisu... ani tym bardziej się poddać! To, że znasz podstawy to fajnie - dzięki temu możesz sobie wpisać 1300-1400 w rubryce "moja siła w końcówkach". No i na jedną część pytania sam sobie znakomicie udzieliłeś odpowiedzi: "nie pamiętam kiedy ostatnio coś zepsułem w końcówce, (BO) zazwyczaj do niej nie dochodzi". Bardzo trudno jest spierniczyć coś w końcówce jeśli do niej nie dotrzesz. Niemniej jeśli będziesz wytrwały to za jakiś czas zobaczysz dlaczego wielu autorów trąbi o tym, że bez końcówek nie będzie można odnosić sukcesów i stale się szachowo rozwijać. Daj sobie jeszcze nieco czasu i wytrwałości.

3) Twoje kompleksy, twoja sprawa - to nie terapia chłopie ;) :). A teraz poważnie: bardzo fajnie zadajesz pytania w których jednocześnie udzielasz odpowiedzi. Dzięki temu nie muszę nic cudownego wymyślać. Zatem: "Mój kompleks grania partii szybkich DRASTYCZNIE przejawia się w tym, że NIE POTRAFIĘ grać P'15, P'30 (nawet P'60 to dla mnie zbyt mało) i bardzo często gram na sekundach. NIKOMU nie chcę życzyć tego, żeby miał tak jak ja - to znaczy, aby zagrać dobrze MUSIAŁ zawsze wszystko (!) bardzo dobrze (tzn. najgłębiej jak się tylko da!) przeanalizować i dzięki temu zużywać bardzo dużo (zdecydowanie zbyt dużo) czasu... co spowoduje podstawki oraz ogromną presję czasową i dodatkowy problem". W ten sposób bardzo ładnie można przykryć problem końcówek ;).

Teraz mam nadzieję (chociaż nie 100% pewność) , że dodasz mnie do listy wrogów, bo to co napisałem ani do miłych ani do eleganckich rzeczy z pewnością nie należy :D

Gdybyś jednak tego nie zrobił, to możesz napisać co o tym myślisz i jakie wnioski oraz pytania ci się pojawiły ;) :)
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 4998
Dołączył(a): 23 sie 2011, 09:35
Podziękował : 7447 razy
Otrzymał podziękowań: 1048 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez LDK » 11 mar 2017, 22:47

thinkerteacher napisał(a):A) Gratuluję przegrania ważnych partii dla twojego rozwoju. Jak na moje oko to chyba ten powód "z powodu taktyki" może być nie do końca jedyny czy też najważniejszy. Zwłaszcza, że piszesz, iż podstawiałeś w pozycji najczęściej równej.

Praktycznie przez całe pierwsze zawody grałem z silniejszymi przeciwnikami, z którymi partie nie ukrywam dały mi niemało.

thinkerteacher napisał(a):C) Jeśli zależy ci na ROZWOJU szachowym, to ustaw sobie zadania najłatwiejsze na poziomie 1700. Staraj się rozwiązywać nie dużo, lecz efektywnie. Z zadaniami 1900 wyciągaj wnioski co się działo, że "od pewnego momentu" już nie miałeś pojęcia co dalej trzeba jeszcze dograć.

Rozwiązuję wszystkie zadania, jakie są, z uwagi na to, że te łatwe nie zajmują mi dużo czasu, więc rozwiążę je w 1-2 minuty i wtedy zabieram się za te 1700-1900 ze strony w książce, którą właśnie rozwiązuję.

thinkerteacher napisał(a):Rozwiązanie 1/3 tych zadań to za mało jeśli chcesz grać lepiej niż 2 kategoria.

A tutaj myślę, że nie wiesz o czym mówisz. Te zadania 1900 są strasznie trudne. W miarę szybko rozwiązywać powinna je jakaś I kategoria.

thinkerteacher napisał(a):1) Problem twojej taktyki może polegać na tym, że robisz zbyt łatwe zadania i to ci wystarcza do tego, aby dobrze się czuć. Natomiast podstawianie w 1-2 ruchach wynika z tego, że jesteś LENIEM, więc masz daleko w nosie to, aby SPRAWDZIĆ twój ruch pod kątem obalenia go przez przeciwnika (taktycznie) oraz tego jaki jest jego sens (strategiczny). Ćwiczyć podstawienie w 1-2 ruchach raczej nie powinieneś - to sprawi, że zaczniesz grać słabiej ;).

Robię trudne zadania. Na ostatnich zawodach zająłem pierwsze miejsce w konkursie rozwiązywania zadań przeznaczonym dla zawodników z siłą do II kategorii.
Z tym, że jestem leniem to niestety racja. Chyba jeszcze nigdy nie dałem z siebie 100% przez całą partię. Ale to się zmieni :).

thinkerteacher napisał(a):3) Twoje kompleksy, twoja sprawa - to nie terapia chłopie ;) :). A teraz poważnie: bardzo fajnie zadajesz pytania w których jednocześnie udzielasz odpowiedzi. Dzięki temu nie muszę nic cudownego wymyślać. Zatem: "Mój kompleks grania partii szybkich DRASTYCZNIE przejawia się w tym, że NIE POTRAFIĘ grać P'15, P'30 (nawet P'60 to dla mnie zbyt mało) i bardzo często gram na sekundach. NIKOMU nie chcę życzyć tego, żeby miał tak jak ja - to znaczy, aby zagrać dobrze MUSIAŁ zawsze wszystko (!) bardzo dobrze (tzn. najgłębiej jak się tylko da!) przeanalizować i dzięki temu zużywać bardzo dużo (zdecydowanie zbyt dużo) czasu... co spowoduje podstawki oraz ogromną presję czasową i dodatkowy problem". W ten sposób bardzo ładnie można przykryć problem końcówek ;).

Myślę zbyt długo - to prawda. Ale dzięki temu dobrze gram klasyki. Znam niejedną osobę, która przeniesie swoje niewątpliwe umiejętności z blitza do długiej partii przez co w "blitzowym tempie" przegrywa :D.
Znam również dużo osób, które potrafią grać dobrze tylko klasyki. To się nazywa dobre wykorzystanie czasu, którym się dysponuje. Problem z graniem szybkich partii u mnie wyjaśniłbym również problemami ze skupieniem. W klasyku mam więcej czasu, więc mam czas na to swoje przeliczenie wariantów 5 razy przed wykonaniem posunięcia :D. Ale przychodzi pewien moment, że zbyt mocno skupiam się na swoich planach i nie sprawdzam dlaczego przeciwnik zagrał właśnie tutaj i w następnym posunięciu dostaję przysłowiowego "wora".

thinkerteacher napisał(a):Teraz mam nadzieję (chociaż nie 100% pewność) , że dodasz mnie do listy wrogów, bo to co napisałem ani do miłych ani do eleganckich rzeczy z pewnością nie należy :D

Należy do pomocnych bo zawsze może skłonić do przydatnych refleksji :).
LDK
 
Posty: 48
Dołączył(a): 31 maja 2015, 15:55
Podziękował : 50 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
Ranking: 0

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez thinkerteacher » 12 mar 2017, 01:07

To skoro włożyłeś kij w mrowisko, to odpowiem ;) :). Jeśli jeszcze mnie nie dodałeś do czarnej listy, to jeszcze będzie szansa! :D

1) Jeśli poczytasz na temat EFEKTYWNEGO treningu, to dowiesz się, że jest nastawiony nie na przyjemność tylko na efekt. Wówczas nie robisz tego co ci się podoba, tylko to co musisz zrobić, aby twoje umiejętności poszły (poszybowały) w górę. Podać konkretny przykład? Proszę bardzo.

Zakładamy, że masz 2000 zadań w zbiorze zadań Kostrowa (seria, którą opisywałem na blogu). Załóżmy, że 1/3 z nich jest dla poziomu 1500-1700, kolejna dla 1701-1900 i ostatnia to 1901-2100. Robiąc inne niż od 1701 w górę... po prostu tracisz czas i energię na niepotrzebne rzeczy. Drastycznym przykładem byłoby wzięcie zbioru zadań z matami w 1-2-3 ruchach i przerobienie 1000 takich zadań. Można? Można! Pytanie tylko PO CO? Jeśli zatem zależy ci na efektywnym treningu to niestety trzeba przestrzegać pewnych zasad. Oczywiście dla zabawy możesz robić łatwiejsze zadania, ale jeśli twoim zadaniem jest osiągnięcie poziomu gry pierwszej kategorii (i to w bardzo krótkim okresie), wówczas KAŻDE działanie, które nie jest nastawione na realizację celu... można uznać za niepotrzebne, prawda? Czy też coś źle rozumuję?

2) Te "strasznie trudne" zadania są po to, abyś wyrobił w sobie NAWYK tego co nazywamy twardością, wytrwałością oraz wytrzymałością oraz odpornością. Z czasem jak się do tego przyzwyczaisz i polepszysz metodę znajdowania kluczowych idei oraz szachowej kalkulacji (wariantów), wówczas zobaczysz jak się zacznie zmieniać twoja gra (nie tylko taktyka, ale całe podejście do tego co robisz i jakie efekty uzyskujesz). I chyba źle mnie zrozumiałeś (albo coś miałeś na myśli czego ja nie rozumiem), bo te zadania NIE MOŻNA rozwiązywać bardzo szybko! One celowo są "strasznie trudne", abyś je rozwiązywał najbardziej skutecznymi sposobami (metodami) jakie znasz! I jeśli z każdego zadania wyciągniesz wniosek, a potem z tych wniosków nabudujesz swój system poszukiwania najbardziej efektywnych idei i ich realizacji... to "nagle i magicznie" okaże się, że twoja taktyka "doznała olśnienia". Osiągnięcie tego poziomu wcale nie jest łatwe, ale jak się już go osiągnie, to potem trudno jest zrozumieć jak można było tak długo grać takie "lewe szachy" ;) :).

3) Im wcześniej zaczniesz pracować nad tym, aby każdą istotną partię (w domyśle klasyczną) traktować poważnie... tym szybciej będziesz miał okazję wejść na magiczny poziom 2000 (i wyżej). Bardzo trudno jest dać z siebie 100% w każdej partii, ale na pewno jeśli człowiek ma taką wolę (postawę), wówczas solidna praca nad sobą powinna dać dobre efekty. Z czasem także zrozumiesz, że tak naprawdę nie da się przez kilka godzin utrzymywać skupienia na poziomie 100%, więc trzeba nim po prostu efektywnie zarządzać (przykładem niechaj będą przerwy rekomendowane przez trenerów - w których odchodzimy od szachownicy i robimy 2-5 minutową przerwę, aby całkowicie "oderwać/odciąć" się od bardzo dużego skupienia... i wrócić do tego nad czym pracujemy na nowo i ze świeżym spojrzeniem)

4) To, że dzięki zbyt długiemu namysłowi dobrze grywasz (i także często) wygrywasz partie klasyczne... nie jest niczym złym. Nie w tym problem, to akurat duża zaleta. I znowu chciałem nieco pociągnąć temat, ale sam jak na dłoni pokazujesz w czym problem (podziękuj sam sobie, bo ja tylko cytuję ciebie, więc to nie moja wina ani tym bardziej zasługa): "W klasyku mam więcej czasu, więc mam czas na to swoje przeliczenie wariantów 5 razy przed wykonaniem posunięcia :D. Ale przychodzi pewien moment, że zbyt mocno skupiam się na swoich planach i nie sprawdzam dlaczego przeciwnik zagrał właśnie tutaj i w następnym posunięciu dostaję przysłowiowego "wora"..."

I tu jest właśnie pies pogrzebany. Z tego co mówisz (piszesz) wynika, że nie masz wystarczającej pewności (i odpowiedniej wiedzy na temat) tego co robisz. W innym wypadku nie musiałbyś liczyć 5 razy wariantów zanim wykonasz ruch. A to "zbyt intensywne skupianie się na swoich planach", to właśnie kolejny problem, który jest ściśle powiązany z wielokrotnym liczeniem i upewnianiem się w nieskończoność czy aby na pewno za 50, 100 czy 200 ruchów nie przeoczysz czegoś co powinieneś był zobaczyć tak jakbyś miał zainstalowany silnik Stockfish 10 czy Komodo 8. A w czym tkwi istota kolejnego problemu? Otóż właśnie w tym, że nie patrzysz na plany przeciwnika oraz na to w jaki sposób mogą one wpływać na to co ty chcesz zrobić. Po prostu zbyt często wyznajesz zasadę "gram swoje, więc przeciwnik nie może mi nic złego zrobić". A tu się okazuje, że przeciwnik również ma coś do powiedzenia i klasyka gatunki, czyli (cytat): "i w następnym posunięciu dostaję przysłowiowego "wora".

Myślę, że jeśli będziesz miał wystarczająco dużo odwagi oraz samokrytyki i chęci poważnej pracy nad sobą... to dojdziesz do etapu w którym dużo lepiej zrozumiesz o czym teraz mówię. Nie chodzi o to, że jestem super trenerem czy też jasnowidzem, lecz po prostu przechodziłem dość boleśnie tę drogę, którą ty kroczysz. Tyle, że ja znajdowałem dziesiątki wymówek na to czemu mi nie idzie, a ty dotarłeś dopiero do kilku ;) :). Jeśli pójdziesz drogą mniej wygodną, wówczas zaoszczędzisz dużo czasu, energii oraz szybciej wejdziesz na kolejny szczyt.

PS. Pamiętaj, że moje wpisy na temat twoich problemów to stek bzdur. Traktuj je jako okazja do dobrej rozrywki i po prostu zignoruj po przeczytaniu. Tak powinno być dużo wygodniej. Chyba już wiesz o co chodzi ;) :). Good luck!
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 4998
Dołączył(a): 23 sie 2011, 09:35
Podziękował : 7447 razy
Otrzymał podziękowań: 1048 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez LDK » 12 mar 2017, 13:33

thinkerteacher napisał(a):To skoro włożyłeś kij w mrowisko, to odpowiem ;) :). Jeśli jeszcze mnie nie dodałeś do czarnej listy, to jeszcze będzie szansa! :D

Z całym szacunkiem do twojej osoby, miło posłuchać rad od osoby z II, dlaczego nie zdobyła ona I kategorii, żebym wystrzegał się tych błędów :D.

thinkerteacher napisał(a):I tu jest właśnie pies pogrzebany. Z tego co mówisz (piszesz) wynika, że nie masz wystarczającej pewności (i odpowiedniej wiedzy na temat) tego co robisz. W innym wypadku nie musiałbyś liczyć 5 razy wariantów zanim wykonasz ruch. A to "zbyt intensywne skupianie się na swoich planach", to właśnie kolejny problem, który jest ściśle powiązany z wielokrotnym liczeniem i upewnianiem się w nieskończoność czy aby na pewno za 50, 100 czy 200 ruchów nie przeoczysz czegoś co powinieneś był zobaczyć tak jakbyś miał zainstalowany silnik Stockfish 10 czy Komodo 8. A w czym tkwi istota kolejnego problemu? Otóż właśnie w tym, że nie patrzysz na plany przeciwnika oraz na to w jaki sposób mogą one wpływać na to co ty chcesz zrobić. Po prostu zbyt często wyznajesz zasadę "gram swoje, więc przeciwnik nie może mi nic złego zrobić". A tu się okazuje, że przeciwnik również ma coś do powiedzenia i klasyka gatunki, czyli (cytat): "i w następnym posunięciu dostaję przysłowiowego "wora".

Liczę je kilka razy, by zobaczyć, czy czegoś nie przeoczyłem pod względem taktycznym. Jestem doskonale pewien, który z moich ruchów kandydatów jest najlepszy, ale dobrze wykorzystuję swój czas, by czegoś nie przeoczyć i dopiero po ruchu zorientować się, że podstawiam. Poza tym nie jestem typem szachisty, który liczy 2-3 ruchy, ja zawsze staram się to robić głębiej. Ale to również paradoks, gdyż przychodzi moment, w którym zapominam o schemacie myślowym, którym powinienem się posłużyć, czyli najpierw sprawdzić dlaczego przeciwnik się ruszył akurat tutaj i czym mi zagraża oraz to samo po wykonaniu w głowie swojego ruchu kandydata, co może zrobić mój przeciwnik, gdy go wykonam. Zapominam o tym, jestem już zmęczony, czy niewystarczająco skupiony, różne mogą być tego powody, ale spokojnie rozwiążę ten problem.

thinkerteacher napisał(a):Myślę, że jeśli będziesz miał wystarczająco dużo odwagi oraz samokrytyki i chęci poważnej pracy nad sobą... to dojdziesz do etapu w którym dużo lepiej zrozumiesz o czym teraz mówię. Nie chodzi o to, że jestem super trenerem czy też jasnowidzem, lecz po prostu przechodziłem dość boleśnie tę drogę, którą ty kroczysz. Tyle, że ja znajdowałem dziesiątki wymówek na to czemu mi nie idzie, a ty dotarłeś dopiero do kilku ;) :). Jeśli pójdziesz drogą mniej wygodną, wówczas zaoszczędzisz dużo czasu, energii oraz szybciej wejdziesz na kolejny szczyt.

Moim zdaniem ja nie mam żadnych wymówek. Poprawiam swoje słabości, czyli taktyka, a także poprawiam to co niezbędne, by stać się lepszym, czyli strategia.
LDK
 
Posty: 48
Dołączył(a): 31 maja 2015, 15:55
Podziękował : 50 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
Ranking: 0

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez thinkerteacher » 12 mar 2017, 16:52

Dlaczego nie zdobyłem pierwszej kategorii? Przede wszystkim dlatego, że przestałem grać w realu (a wcześniej nie grałem wielu turniejów klasycznych). Do tego główna przyczyna była taka, że nie chciałem trenować tego co musiałem, tylko ćwiczyłem to co chciałem. Do tego ćwiczyłem (czytałem i rozwiązywałem) tylko łatwe i średnie książki oraz zadania - i przede wszystkim unikałem jak ognia trudnych (książek i zadań), bo mi się nie chciało ani wysilać ani męczyć. Przy okazji postanowiłem, że nie będę się uczył debiutów - a tym bardziej nie zbuduję sobie porządnego repertuaru debiutowego. I jak postanowiłem, tak zrobiłem!

Po pewnym czasie miałem dość mojego (i przy okazji także sędziów) podejścia do szachów, wiec wycofałem się z gry w realu. I powiedziałem sobie, że nie będę grał w realu tak długo jak nie popracuję porządnie nad szachami. Od roku końca 2007 do marca 2017 roku rozegrałem około 4-5 turniejów klasycznych (i kilka partii ligowych). Były to jednak turnieje w których grałem na zasadzie testu w stylu "zobaczymy co uda się wycisnąć bez treningu".

I przy okazji bawiłem się w nabijanie rankingu bez grania z silnymi zawodnikami - okazało się, że można mieć relatywnie wysoki ranking nie grając przeciwko silnym zawodnikom.

Czy to wystarczy, aby nie zrobić pierwszą kategorię? Jak dla mnie to szok, że zrobiłem aż drugą!!! A co ty o tym sądzisz?
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 4998
Dołączył(a): 23 sie 2011, 09:35
Podziękował : 7447 razy
Otrzymał podziękowań: 1048 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez LDK » 25 mar 2017, 18:13

Szybkie pytanie.
W czym podnosi poziom nauka końcówek, poza lepszym poziomem grania końcówek?
1) Wiemy do czego dążymy w grze środkowej, zawsze możemy przejść do wygranej/remisowej końcówki.
2) Lepsza współpraca naszych figur w każdej fazie gry, ponieważ wyuczamy się tego przy nauce gry końcówek.
Nie bez powodu powtarzane jest to samo zdanie przez wielu bardziej doświadczonych graczy/trenerów, że naukę gry w szachy trzeba zacząć od końcówek.
Czy to co napisałem to stek bzdur? Jakie jeszcze macie odpowiedzi na moje pytanie?
LDK
 
Posty: 48
Dołączył(a): 31 maja 2015, 15:55
Podziękował : 50 razy
Otrzymał podziękowań: 20 razy
Ranking: 0

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez rutra » 25 mar 2017, 18:18

thinkerteacher napisał(a):Dlaczego nie zdobyłem pierwszej kategorii? Przede wszystkim dlatego, że przestałem grać w realu (a wcześniej nie grałem wielu turniejów klasycznych).


Samym graniem wielu turniejów jedynki się nie zdobędzie, chyba że jedyneczkę. o_O
I kategoria (1660/1668/1489), I klasa sędziowska
Avatar użytkownika
rutra
 
Posty: 6461
Wiek: 23
Dołączył(a): 14 maja 2009, 13:51
Lokalizacja: Leżajsk
Podziękował : 1518 razy
Otrzymał podziękowań: 1786 razy
Ranking: 1660

Re: I kategoria w 16 miesięcy

Postprzez thinkerteacher » 25 mar 2017, 18:33

LDK napisał(a):Szybkie pytanie.
W czym podnosi poziom nauka końcówek, poza lepszym poziomem grania końcówek?
1) Wiemy do czego dążymy w grze środkowej, zawsze możemy przejść do wygranej/remisowej końcówki.
2) Lepsza współpraca naszych figur w każdej fazie gry, ponieważ wyuczamy się tego przy nauce gry końcówek.
Nie bez powodu powtarzane jest to samo zdanie przez wielu bardziej doświadczonych graczy/trenerów, że naukę gry w szachy trzeba zacząć od końcówek.
Czy to co napisałem to stek bzdur? Jakie jeszcze macie odpowiedzi na moje pytanie?


Mało ;). Dopiszmy jeszcze ze 2-3 elementy...

3) Końcówki uczą cierpliwości, bo zwykle to nie kombinacja matowa, która kończy partię matem albo ogromną przewagą materialną.
4) Końcówki uczą precyzji, bo w teoretycznych końcówkach strata JEDNEGO tempa powoduje, że z wygranej robi się lekki remis (a czasami nawet i przegrana).
5) Końcówki uczą także planowania i przełomów (pionowych lub pionowo-figurowych) oraz ustawiania (budowania) twierdzy.
6) Końcówki uczą twardości (głównie w obronie, ale także i w ataku) bo czasami do zrealizowania przewagi konieczne jest 30, 40 czy nawet 50 ruchów.

Być może jest jeszcze kilka zalet ćwiczenia końcówek, ale te 6 punktów wydaje mi się w zupełności wystarczająca (jak kto woli - przekonująca). Wielu zawodników zaczyna mieć problemy jeśli po debiucie nie mają dużo lepszej pozycji (albo maksimum mają piona więcej), a jak dochodzi do tego, aby powolutku grać końcową fazę gry... to zwykle zaczynają błądzić. Czemu? Ano temu, że nie ma forsownych kombinacji, taktyki oraz szybkiego zaduszania przeciwnika. Stąd właśnie często powtarzane hasło (powiedzenie): "z juniorem do końcówki" :lol2: ;)
Jeśli komuś nie przeszkadza poziom wpisów, to zapraszam na bloga dla amatorów, fuszerów i lajkoników szachowych: http://beginnerchessimprovement.blogspot.com
Od 2015 roku w końcu definitywnie zakończyłem przygodę z szachami - please do not ask me why ;)
thinkerteacher
 
Posty: 4998
Dołączył(a): 23 sie 2011, 09:35
Podziękował : 7447 razy
Otrzymał podziękowań: 1048 razy
Ranking: 1000
FICS: NokiaTwenty

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Trening szachowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe