Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Moderator: Rafcik

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez jasne » 30 mar 2011, 07:13

nie do końca , wiadomo że talent powoduje że mniejszym nakładem pracy szybciej osiąga się efekty.
Mikrut powiedział że 2200 to jest w stanie "każdy" osiągnąc" bo jest to tyko pracy, zdolny po prostu szybciej.
Szachy to wg. niego 10 % talentu a 90 to praca.
"kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem
nieważne jak dobrze zagrasz - gołąb i tak poprzewraca figury, narobi na szachownicę i jeszcze będzie dumny z wygranej "
demotywatory.pl
Avatar użytkownika
jasne
 
Posty: 772
Dołączył(a): 06 mar 2011, 13:21
Lokalizacja: Podkarpackie
Podziękował : 100 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: piwojasne

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez pyetrek » 30 mar 2011, 07:22

piwojasne napisał(a):nie do końca , wiadomo że talent powoduje że mniejszym nakładem pracy szybciej osiąga się efekty.
Mikrut powiedział że 2200 to jest w stanie "każdy" osiągnąc" bo jest to tyko pracy, zdolny po prostu szybciej.
Szachy to wg. niego 10 % talentu a 90 to praca.


No tak ale dla kogo Mikrut jest autorytetem bo dla mnie np. nie ;)
Avatar użytkownika
pyetrek
 
Posty: 737
Dołączył(a): 15 paź 2006, 14:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez ŁowcaAndroidów » 30 mar 2011, 08:18

Zgadza się talent jest tylko uzupełnieniem, jeśli ktoś nie pracuje nad szachami to nic nie osiągnie ( co mu po talencie jak jest leniwy ) ale jeśli ktoś kompletnie nie nadaje się od szachów to może i siedzieć cały swój czas wolny nad książkami a efekty będą przychodzić wolniej niż osobie, która ma "szachy we krwi"
"Jednym z najważniejszych elementów współczesnej strategii jest ograniczenie działania jednej z lekkich figur przeciwnika" A.K.
Avatar użytkownika
ŁowcaAndroidów
Moderator
 
Posty: 4036
Wiek: 32
Dołączył(a): 13 sie 2010, 19:50
Podziękował : 304 razy
Otrzymał podziękowań: 536 razy
Ranking: 2286

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez jasne » 30 mar 2011, 08:23

dla mnie człowiekiem który bardziej praca niż talentem doszedł do pewnego poziomu, tą tezę możesz spotkać nie tylko u niego -szachy to przede wszystkim praca efekt przyjdzie wolniej ale przyjdzie tak jest zresztą w wielu dziedzinach bez dużego talentu nie zostanie się może arcymistrzem ale bardzo solidnym zawodnikiem jak najbardziej 2300-2400 . Oczywiście mówimy o przeciętnie inteligentnym człowieku a nie wyjątkach mających problem z kojarzeniem.
Zresztą najbardziej adekwatna opinię mógłby wyrazić któryś trener szachowy z sukcesami , przez którego ręce przewineło sie wielu szachistów.
"kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem
nieważne jak dobrze zagrasz - gołąb i tak poprzewraca figury, narobi na szachownicę i jeszcze będzie dumny z wygranej "
demotywatory.pl
Avatar użytkownika
jasne
 
Posty: 772
Dołączył(a): 06 mar 2011, 13:21
Lokalizacja: Podkarpackie
Podziękował : 100 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: piwojasne

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez jasne » 30 mar 2011, 08:30

patrzcie jakie piękne dyskusje się wywiązały :) i o to chodzi

Podam jako ciekawostkę co znalazłem - przyczynek do dyskusji
"Według definicji słownikowej talent to wybitne uzdolnienie do czegoś, przy czym uzdolnienie to "dyspozycja warunkująca nabywanie nieprzeciętnych sprawności lub umiejętności w jakiejś dziedzinie".[1] Definicje naukowe dodatkowo precyzują, że talent jest czymś, co się objawia bez przechodzenia przez gruntowne ćwiczenie wspomnianej dyspozycji. Skoro talent jest niewyuczony, to jest czymś wrodzonym, co otrzymujemy w wyniku dziedziczenia po naszych rodzicach, albo czymś, co wchłaniamy z powietrza" ale dalej
"Ostatnie badania Anique de Bruin z Uniwersytetu Erazma z Rotterdamu[2] wskazują, że tak pojmowany talent nie istnieje.
Badanie to oparte było na obserwacji grupy młodych szachistów holenderskich. Wykazało ono, że wyniki w turniejach najbardziej zależą od ilości czasu spędzanego przez graczy na treningach szachowych. Ważnym wynikiem tego badania było także to, że w polepszaniu sprawności największą rolę grał specjalny rodzaj ćwiczeń - ćwiczenia polegające na pokonywaniu własnych słabości, doskonaleniu tego, w czym jeszcze ćwiczący nie mieli największej wprawy. Przy długofalowym podejściu pojawiał się też dodatkowy czynnik. Tego rodzaju wyczerpująca praca wymaga stałego utrzymania motywacji, co często jest trudnym zadaniem psychologicznym (patrz ewolucja stosunku Adama Małysza do skakania - gdy miał oddawać dwa dobre skoki -osiągał najwyższe sukcesy, gdy postanowił być najlepszy - lądował w środku stawki).

To była grupka szachistów o porównywalnym w sumie talencie. Motywacja i zdolność do pracy są częścią talentu."

jesli nie za dużo na raz dla najbardziej zdolnych to zacytuję podsumowanie
"Sprawa jest nieco dramatycznie dla niektórych złożona, gdy w pewnych sytuacjach brakuje im drugorzędnych zdolności, które ich hamują, a które to braki przestają być istotne wraz z postępem.
kiedyś nie było komputerów i szachowych baz danych, z partiami dawnych i dzisiejszych mistrzów. Kto zawsze się mylił przenosząc ruchy z książki na szachownicę miał prawdziwe utrudnienie. Dziś taka trywialna zdolność jest nieistotna, bo tylko cyka się na ten sam guzik na ekranie, i pokazuje się na ekranie, na szachownicy, następna pozycja partii. Dla innych przenoszenie partii z książki (czasopisma) na szachownicę nie stanowiło kłopotu, więc ten trywialny problem mniej ich dotykał niż osobę dziwnie niezdolną do korzystania z szachowych książek. Oni też by zyskali na postępie technologii, ale ten upośledzony skorzystałby nieco więcej. Czasem silny talent może być zablokowany przez trywialne okoliczności. (Prawdziwe talenty tylko czytają partię, nie potrzebują szachownicy - albo mają wrodzoną zdolność, albo się w tym ćwiczą; jednak nawet Alechin i Fischer analizowali pozycje szachowe używając kieszonkowego kompletu szachowego, woleli jednak patrzeć na szachownicę). Talent bywa nieodkorkowany. Czasem z braku stymulacji otoczenia (jakby z braku powodu, żeby talent wyzwolić). Dramatycznie: kiedy nie istniał film, to marnowały się filmowe talenty reżyserskie. Poza krajami alpejskimi, Skandynawią, Rosją i Kanadą marnowały się talenty narciarskie. Itd."
"kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem
nieważne jak dobrze zagrasz - gołąb i tak poprzewraca figury, narobi na szachownicę i jeszcze będzie dumny z wygranej "
demotywatory.pl
Avatar użytkownika
jasne
 
Posty: 772
Dołączył(a): 06 mar 2011, 13:21
Lokalizacja: Podkarpackie
Podziękował : 100 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: piwojasne

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez jasne » 30 mar 2011, 08:57

kolejny przyczynek do duskusji co pozwala osiągnąć sukces w szachach ze str. UKS GIM Tomaszów Lubelski
[ http://www.gim-dwojka-tomaszow.home.pl/index9.html (dop. demon) ]

"W oparciu o liczne badania prowadzone przez psychologów od szeregu lat, przyjmuje się generalnie taki pogląd, jak to przedstawia neurolog Daniel Levitin: "... aby osiągnąć poziom biegłości odpowiadający klasie światowej w dowolnej dziedzinie, należy zaliczyć 10 tysięcy godzin ćwiczeń. W licznych badaniach z udziałem kompozytorów, koszykarzy, pisarzy, łyżwiarzy, pianistów koncertowych, szachistów, słynnych przestępców i innych liczba ta pojawia się nieustannie. 10 tys. godzin ćwiczeń odpowiada w przybliżeniu trzem godzinom ćwiczeń dziennie, albo 20 godzinom tygodniowo przez 10 lat. (...) Wydaje się, że nasz mózg potrzebuje tak długiego czasu aby przyswoić sobie wszystko co należy i osiągnąć prawdziwą biegłość w danej dziedzinie."
Praktycznie każde przeciętne dziecko może w przyszłości odnosić sukcesy w szachach. To nie musi być 5- czy 10-latek wyróżniający się na tle rówieśników. Ale musi być tym zainteresowany i chcieć poświęcać dziesiątki godzin na naukę gry, treningi, turnieje. I musi być ktoś (rodzice, trenerzy), kto przynajmniej w początkowej fazie pomoże w pokonywaniu trudności i rozwijaniu umiejętności.
Podobnie zresztą jest w wielu dyscyplinach sportu, np. w tenisie. Agnieszka i Urszula Radwańskie nie miały przekazanych w genach specjalnych, "magicznych" uzdolnień do posługiwania się rakietą, mimo, że pochodzą ze sportowej rodziny a ojciec też był tenisistą. To po prostu mnóstwo włożonej pracy, pod kierunkiem ojca-trenera, począwszy od ich najmłodszych lat. Agnieszka swój pierwszy, dziecięcy turniej wygrała, gdy miała 6 lat. 4-letnia Urszula zajęła w tym samym turnieju 4. miejsce. Od tego czasu zaczęły się już regularne treningi."
"kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem
nieważne jak dobrze zagrasz - gołąb i tak poprzewraca figury, narobi na szachownicę i jeszcze będzie dumny z wygranej "
demotywatory.pl
Avatar użytkownika
jasne
 
Posty: 772
Dołączył(a): 06 mar 2011, 13:21
Lokalizacja: Podkarpackie
Podziękował : 100 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: piwojasne

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez pyetrek » 30 mar 2011, 09:04

Czaturanga napisał(a):Zgadza się talent jest tylko uzupełnieniem, jeśli ktoś nie pracuje nad szachami to nic nie osiągnie ( co mu po talencie jak jest leniwy ) ale jeśli ktoś kompletnie nie nadaje się od szachów to może i siedzieć cały swój czas wolny nad książkami a efekty będą przychodzić wolniej niż osobie, która ma "szachy we krwi"


Myślę ,że jest jeszcze coś pośredniego, wszak Demon posiada wyższe wykształcenie, jest dość inteligentny i oczytany, z tego co pisze to były okresy w jego życiu kiedy naprawdę ciężko pracował nad szachami, a niestety skutki tego są dość mierne. :<
Avatar użytkownika
pyetrek
 
Posty: 737
Dołączył(a): 15 paź 2006, 14:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez jasne » 30 mar 2011, 09:24

Musi być jakiś błąd -jakiś hamulec.
Zobaczycie co się będzie działo po wspólnych treningach klanu CHUDE DZIKI :jupi:
"kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem
nieważne jak dobrze zagrasz - gołąb i tak poprzewraca figury, narobi na szachownicę i jeszcze będzie dumny z wygranej "
demotywatory.pl
Avatar użytkownika
jasne
 
Posty: 772
Dołączył(a): 06 mar 2011, 13:21
Lokalizacja: Podkarpackie
Podziękował : 100 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: piwojasne

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez ŁowcaAndroidów » 30 mar 2011, 09:42

Chude dziki zaczynają się szkolić na dniach...
"Jednym z najważniejszych elementów współczesnej strategii jest ograniczenie działania jednej z lekkich figur przeciwnika" A.K.
Avatar użytkownika
ŁowcaAndroidów
Moderator
 
Posty: 4036
Wiek: 32
Dołączył(a): 13 sie 2010, 19:50
Podziękował : 304 razy
Otrzymał podziękowań: 536 razy
Ranking: 2286

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez kolokwium » 30 mar 2011, 10:01

piwojasne napisał(a):To była grupka szachistów o porównywalnym w sumie talencie. Motywacja i zdolność do pracy są częścią talentu.

Jeżeli talent był porównywalny, to eksperyment badał nie talent lecz nakład i zaangażowanie w pracy.

Aby badać talent, praca ma być podobna i oceniać wyniki, gdy praca ma mały wpływ na badania.
Kiedyś grałem dla kategorii, teraz dla przyjemności; sędzia szachowy FA Tomasz Ptaszyński mój blog
ObrazekPiszę poprawnie po polsku.
Avatar użytkownika
kolokwium
Moderator
 
Posty: 9009
Wiek: 53
Dołączył(a): 04 wrz 2006, 22:11
Lokalizacja: www.ChessArbiter.org
Podziękował : 1948 razy
Otrzymał podziękowań: 2119 razy
Ranking: 0
kurnik.pl: tpp
FICS: tepepe

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez jasne » 30 mar 2011, 10:46

Zależy od zdefniowania pojęć -badano co ma wpływ na postępy, nie czepiaj się :devil:
"kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem
nieważne jak dobrze zagrasz - gołąb i tak poprzewraca figury, narobi na szachownicę i jeszcze będzie dumny z wygranej "
demotywatory.pl
Avatar użytkownika
jasne
 
Posty: 772
Dołączył(a): 06 mar 2011, 13:21
Lokalizacja: Podkarpackie
Podziękował : 100 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: piwojasne

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez demon_szybkosci » 30 mar 2011, 11:11

pyetrek napisał(a):
Czaturanga napisał(a):Zgadza się talent jest tylko uzupełnieniem, jeśli ktoś nie pracuje nad szachami to nic nie osiągnie ( co mu po talencie jak jest leniwy ) ale jeśli ktoś kompletnie nie nadaje się od szachów to może i siedzieć cały swój czas wolny nad książkami a efekty będą przychodzić wolniej niż osobie, która ma "szachy we krwi"


Myślę ,że jest jeszcze coś pośredniego, wszak Demon posiada wyższe wykształcenie, jest dość inteligentny i oczytany, z tego co pisze to były okresy w jego życiu kiedy naprawdę ciężko pracował nad szachami, a niestety skutki tego są dość mierne. :<


Wyższe wykształcenie to kwestia tego, że nie chciałem w życiu być kopany po d*, a i mama mówiła "ucz się synu, abyś później miał z tego pożytek". Wbrew pozorom dla mnie nie było to takie trudne, bo studiowałem coś co kocham i coś w czym jestem chyba najlepszy (zresztą wielu często to zauważa i potwierdza). Inteligentny jestem tylko średnio, więc tutaj niestety nie ma powodów do dumy. Chyba, że powtórzę zrobienie testu i sam sobie odpowiednio zinterpretuję wyniki, wtedy wyjdzie, że przesunąłem się do tych bardziej inteligentnych niż przeciętni :P.
Właśnie tu jest problem (pies pogrzebany). Oczytany jestem znacznie bardziej w sensie tego co inni piszą i mówią na temat szachów, a nie na temat GRANIA w szachy w sensie umiejętności. Słowem: wolałem (i nadal wolę) poczytać tego typu dyskusję aniżeli ćwiczyć W+p na W czy też plany w grze środkowej albo warianty debiutowe. Jestem pasjonatem szachowym w sensie czytania i uczestniczenia w dyskusjach oraz wyszukiwania badań i ciekawych problemów, nie zaś szachistą z krwi i kości, który chce innych pokonywać (zwłaszcza tych silnych, a nie przeciętnych). Obecnie cieszy mnie, gdy zagram sobie partyjkę w której będzie się coś działo - nie gram dla wyniku, lecz satysfakcji i radości z gry.
I być może najważniejsze: okresy w których BARDZO mocno pracowałem nad szachami były 2 lub 3, ale:
1) nie była to praca efektywna (2 lata pracy "komputerowej" w sensie najgorszym z możliwych)
2) nie była to praca planowa (nie robiłem tego co należało, lecz to co mi się podobało i co sprawiało mi przyjemność)
3) nie była to praca wytrwała i systematyczna (potrafiłem poświęcić na trening 10% czasu, a na granie 90%, niemniej już do odwrócenia tej proporcji była "ściana" nie do przebicia).

Wniosek: SKUTKI (efekty) są mierne. Chociaż według mnie efekty są ZADZIWIAJĄCO (!) dobre patrząc na w/w 3 punkty! Podsumowując wykonałem jakieś 15-20% całkowitej pracy na KM pod względem zakresu materiału jak i godzin (chociaż odnośnie godzin treningu to raczej bym dał 5-8%). Efektem jest 2 kategoria, która czasem potrafi zaskoczyć, ale przy okazji są braki, które w wyjątkowych warunkach mogą powodować, że gram jak 4 kategoria.

Talentu raczej nie mam, chociaż ciekawość poznawczą mam BARDZO DUŻĄ. Tak samo z wytrwałością i systematycznością: lubie czytać, ale nie robię tego codziennie i po kilka godzin (chociaż teraz zamierzam nadrobić czytanie zawieszając i mocno ograniczając granie). Do szachów w kategoriach sportowych sie nie nadaje. Mój maksymalny POTENCJAŁ szacuję na 2200-2300 ani grama więcej! I to bez względu na to jak dużo bym pracował (a raczej tego, że nie sprawiałoby to niemal wcale ani radości ani przyjemności, gdybym MUSIAŁ pracować nad czymś co mnie nie pociąga i nie zachwyca).
Być może to jest powód tego, że nie jestem umysłem ścisłym, lecz humanistycznym ;) :wall: ;)

Podsumowując: mogę czytać, pisać i dyskutować jak wygrać i jak trenować, ale sam na sobie tego nie jestem w stanie sprawdzać :). Coś ala saper teoretyk ;)

PS. Właśnie o taką MERYTORYCZNĄ i ciekawą dyskusje mi chodziło :). O to biega Panowie! Brawo i zachęcam do kolejnych :). Jeśli wywiąże się osobny temat to przeniesiemy na nowy wątek i dalej będziemy rozwijali. Zresztą planuje za jakiś czas lekko rozruszać dyskusję na temat badań nad szachistami, postępem, treningiem, talentem i osiągnięciami ;). Mam nadzieję, że wówczas dyskusje będą bardzo żywe i interesujące dla wszystkich :).
demon_szybkosci
 

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez ast » 30 mar 2011, 15:41

Ktoś tu napisał , że jak chce pograć w piłkę na podwórku to nie musi wcześniej trenować piłki nożnej. Otóż jeśli nie chce być uznany za największego „łamagę” na boisku to powinien wcześniej mocno potrenować kopanie piłki. Zawodnik który nie umie prawidłowo kopnąć piłki, bo kopie ją „czubkiem” buta będzie pośmiewiskiem nawet dla przedszkolaków uganiających się za piłką. Jeśli ktoś chce uniknąć kompromitacji na boisku, to powinien poświęcić kilka tygodni przed meczem na trening z piłką. Podobnie jest z szachami – trzeba przed turniejem minimum kilka tygodni poświęcić na trening szachowy, żeby chociaż nauczyć się nie podstawiać figur i nie stać się obiektem drwin kibiców zgromadzonych wokół stolika. Nie rozumiem kogoś, kto poucza innych jak mają trenować i grać, a samemu nie chce mu się systematycznie pracować nad szachami i grać w turniejach. W tym kontekście szczególnie niewiarygodnie brzmią rady takiej osoby o konieczności systematycznej, długotrwałej i ciężkiej pracy nad szachami. Nie należy dawać innym rad z których nie umie się samemu korzystać. ;)

Ambicja, samozaparcie, ciężka praca, hart ducha, wola walki, chęć odnoszenia sukcesów, nieustanne samodoskonalenie, to cechy które dobry trener powinien wpajać adeptom sztuki szachowej, bo tylko taki sposób myślenia sprzyja szybkiemu podnoszeniu umiejętności szachowych i pozwala wznieść się na wyższy poziom gry. Pozytywnie zmotywowany i psychicznie przygotowany do ciężkiej pracy uczeń nie będzie potrzebował tysięcy godzin treningu, by dobrze grać w szachy, tylko – jak wielu ekspertów twierdzi – wystarczy 100 godzin treningu, by został on graczem pierwszej kategorii. Ale należy pamiętać również o tym, że nie można nikogo, kto nie chce grać w szachy, zmuszać do treningu szachowego. Zmuszanie groźbą np. stawianiem jedynek w szkołach uczniom, którzy nie chcą uczyć się grać w szachy, w żaden sposób nie wpłynie, że ci ukarani uczniowie będą robili postępy w grze w szachy . Efekt będzie taki, że się całkowicie zniechęcą do szachów i wręcz je znienawidzą, a także może to być szkodliwe dla ich stanu emocjonalnego. Dlatego przymusowa nauka szachów w szkołach byłaby szkodliwa dla dzieci i nie powinna mieć miejsca. Natomiast jak trener opowiada, że sam nie ma talentu, nie chce mu się pracować nad szachami i na dodatek zrezygnował z gry w szachy w „realu”, itp. , to takimi wypowiedziami tylko demobilizuje („dołuje” psychicznie) swoich podopiecznych i zniechęca ich do systematycznej pracy, a w konsekwencji przyczynia się do rezygnacji swoich uczniów z gry w szachy w ogóle. Taki nauczyciel nie jest dla uczniów dobrym przykładem do naśladowania i jest złym trenerem. W takim przypadku to i nawet 100 tysięcy godzin treningu nie wystarczy, aby uczniowie przyzwoicie nauczyli się grać w szachy. ;)
ast
 
Posty: 159
Dołączył(a): 02 gru 2009, 17:11
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez demon_szybkosci » 30 mar 2011, 16:49

pyetrek napisał(a):...
Ty Demonie jeśli przerobiłeś te wszystkie zadanie szachowe o których pisałeś i poświęciłeś tyle godzin na trening powinieneś już być co najmniej KM ale nim nie jesteś ponieważ nie jesteś ulepiony z gliny szachowej. Zapewniam Cię, że są goście ,którzy nigdy nawet nie słyszeli o książkach ,które ty przeorałeś, a jedynym ich treningiem jest klepanie partii na kurniku. Ci ludzie mogliby Cię kroić przy desce (szachowej oczywista :-P ) na wszystkie strony :? i nie tylko Ciebie ale wielu innych szachistów pracowitych aczkolwiek bez talentu.
Oczywiście ostateczny sukces szachowy to kompozycja tych przypraw :-P
'

Nie wiem czy wspominałem, ale przerobiłem BARDZO DUŻO zadań szachowych (kombinacji) do poziomu 1900, więc w taktyce raczej tyle mam (o ile się skoncentruję).
Nie jestem KM, nie dlatego, że nie jestem ulepiony z szachowej gliny, lecz dlatego, że nie pracowałem tak jak powinienem oraz dlatego, że liczba godzin, które przepracowałem jako TRENING jest jedynie 5-8% tego co jest konieczne na KM.
Oczywiście wierzę i widziałem pewną część kurnikowych wymiataczy, którzy nie mieli książki w rękach, a mogliby mnie kroić na wszystkie strony. Niemniej zapewniam cię, że nie ma takich "magików" więcej niz 6-8%. Pozostali, którzy mogą mnie przestawiać raczej grywali (grywają) w klubie i na zawodach oraz są szkoleni (przez trenera albo samodzielnie).
Nie widziałem ŻADNEGO szachisty, którzy przepracował EFEKTYWNIE 1000-2000 godzin i nie ma przynajmniej 2 lub 1 kategorii. Nie widziałem (i nie znam) żadnego, który przepracował co najmniej 3000-5000 godzin i nie ma średniego KM lub słabego FM.
Znam setki szachistów, którzy "przegrali" tysiące gier na kurniku (10, 20, 30, 50) i mają jedynie poziom 2 lub 1 kategorii. Gdyby 80% tego czasu przeznaczyli na PRAWIDŁOWY i EFEKTYWNY trening to dziś zdecydowana większość byłaby KM lub FM.

Dlatego szachy to specyficzna domena, w której nie każdy będzie w stanie zrobić kategorię 2, 1, czy tytuł km, m, fm czy im. Wbrew pozorom nie jest temu winien iloraz inteligencji oraz wiek w którym się zaczyna, lecz brak właściwego treningu i/lub zbyt krótki jego okres. Często szachiści popracują 50-100 godzin nad szachami zdobędą 4 kategorię (grając 10x więcej), a następnie pracując kolejne 150-200 dojdą do 2 lub (max) 1 kategorii... i nauka (trening) na tym się już kończy.
Trochę o tym wiem, bo przez 10 lat (!) rywalizowałem z zawodnikami od 1000 do 2000 i widziałem jak systematyczna praca i ukierunkowany, wytrwały trening przynosi efekty. Do tego stopnia, że przez okres 5-6 lat nie przegrywałem z zawodnikami z odległego ode mnie 20km klubu szachowego. Nawet pomimo tego, że mieli trenera i co tydzień mogli ćwiczyć w klubie, kilka razy jeździć na ligę szachową, grać w ramach mistrzostw szkół, powiatu, województwa czy też na organizowanych przez siebie turniejach. Być może to będzie pewnym wskaźnikiem, że dzięki pracy na początku doszedłem do tego, że dziś prezentuje poziom 1800-1900 (na kurniku 1670-1720). Gdybym pracował (trening, wyjazdy na turnieje, klub, analizy, itp.) przez te 14,5 roku EFEKTYWNIE to dziś byłbym silnym FM lub średnim IM.

Tak więc to nie (tylko) szachowa glina decyduje, lecz przede wszystkim EFEKTYWNOŚĆ pracy, które powinny dać oczekiwane efekty. Bez 1500-2000 godzin treningu trudno dojść do poziomu 1 kategorii lub KM (mówie o trwałym poziomie). Ja doszedłem do 2 kategorii po ok. 400-500 godzinach treningu (o ile mogę to tak określić). Moimi "dopalaczami" było to, że rozwiązywałem dużo zadań, przeczytałem nieco na temat taktyki oraz końcowek i zrobiłem trochę zadań z końcówek. No i oczywiście 25 tys. partiach na kurniku i kilku tysiącach na innych serwerach. To oczywiście bardzo mało jak na taką stratę czasu, ale i tak stosunkowo dużo jak na taką chaotyczną i niezorganizowaną pracę (trening). Dlatego się cieszę i jednocześnie dziwię temu fenomeononowi. :wall:
demon_szybkosci
 

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez jasne » 30 mar 2011, 17:26

Taka cisza nastała......... dlatego wycofuję wpis o wycofaniu ;)
Przekazcie swoje przemyslenia.
"kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem
nieważne jak dobrze zagrasz - gołąb i tak poprzewraca figury, narobi na szachownicę i jeszcze będzie dumny z wygranej "
demotywatory.pl
Avatar użytkownika
jasne
 
Posty: 772
Dołączył(a): 06 mar 2011, 13:21
Lokalizacja: Podkarpackie
Podziękował : 100 razy
Otrzymał podziękowań: 306 razy
Ranking: 2000
kurnik.pl: piwojasne

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Trening szachowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe