Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Moderator: Rafcik

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez lk85 » 03 kwi 2011, 18:40

demon_szybkosci napisał(a):Wbrew pozorom nie jest temu winien iloraz inteligencji oraz wiek w którym się zaczyna, lecz brak właściwego treningu i/lub zbyt krótki jego okres.


Predyspozycje są równie istotnie, a moim zdaniem ważniejsze co ciężka praca. Oto porównanie efektywności treningu kogoś kto ma predyspozycje z kimś, kto ich nie ma:
1. Ten co je ma łatwiej i na dłużej zapamiętuje to co się nauczył, a ten co ich nie ma to mu jednym uchem wleci, a drugim wyleci, coś o tym wiem :( .
2. Gracz utalentowany dużo łatwiej zobaczy w myślach przyszłą pozycję, będzie umiał rozgrywać partie "na ślepo", dlatego ocena pozycji po wielu wymianach jest u niego możliwa.
3. Utalentowany ma lepszą pamięć. Podobno Anand do meczu z Kramnikiem miał w pamięci kilka tysięcy partii Kramnika o_O o_O o_O . Naucz się w tak któtkim czasie kilkudziesięciu, to będziesz dobry.

Można tak w nieskończoność podawać przewagi geniusza nad przeciętnym. W każdym sporcie jednak wielu jednak uważa, że wystarczy ciężka praca i dojdzie się na szczyt. Trenują, trenują i zamiast szczytu jest zniechęcenie/depresja/zrezygnowanie itd.

wladek kiedyś co chwilę przytaczał przykład sióstr Polgar, że dzięki bardzo ciężkiej pracy osiągnęły to co mają. Dziwnym zbiegiem okoliczności Judit Polgar jest w czołówce najinteligentniejszych osób na świecie... W pierwszej dziesiątce jest chyba trzech szachistów, więc...

Co mi po tym, że bym przepracował tysiące godzin i zdobył tego kandydata, skoro to żadne osiągnięcie? Teraz nawet na marne openy(za marne gorsze) zaglądają mistrzowie.
lk85
 
Posty: 460
Dołączył(a): 10 maja 2007, 21:23
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 8 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez demon_szybkosci » 03 kwi 2011, 23:54

To kwestia tego co dla kogo jest wartościowe. Dla jednych 2 kategoria to kosmos, a dla innych 2500 to dopiero "zaczynamy poważnie grać". Ja jestem zwolennikiem mierzenia siły na zamiary. Jeśli ktoś nie pracuje dużo i wytrwale oraz efektywnie nad szachami to zdobycie tytułu KM jest wg mnie BARDZO dużym osiągnięciem. Oczywiście nie znaczy to wcale, że taki KM będzie "kosił kasę" na turniejach. Niemniej na pewno pojęcie o szachach już ma naprawdę dobre (porównując do tysięcy innych, którzy są "pod nim").

Dla mnie przykład sióstr Polgar jest DOWODEM na to, że ciężka, systematyczna, wytrwała i efektywna praca to JEDYNY sposób, aby dojść na szczyt. Bez względu na to jak wysoko się go postawi. Oczywiście Judyta nie osiągnęła poziomu 2750 czy 2800, ale była 10 na świecie kilka lat temu, a to OGROMNE osiągnięcie jak na kobietę, prawda? No i przy okazji także warto dodać, że jest najlepszą kobietą wszechczasów w szachach. I czemu? Dlatego, że była inteligentna? Czy też dlatego, że poświęciła 20 lat swojego życia na WYTRWAŁE treningi? Inteligencja tylko pomogła temu, że doszła TAK wysoko (a nie na 25-30 miejsce na świecie), ale to pracowitość i wytrwałość (oraz efektywność) sprawiła, że dopięła swego :).

Bez wątpienia TRUDNO sobie wyobrazić szachistę mającego IQ=100-110, który będzie w 1szej 20ce światowej. Jednak DLA MNIE praca jest kluczowa a nie IQ czy talent. Owszem IQ i talent na pewno pomagają i przyspieszają, ale bez pracy nie ma mistrzów. Przynajmniej ja o nich nie słyszałem ;).

Być może masz zbyt duże wymagania (oczekiwania) w stosunku do swoich możliwości. Jeśli dla ciebie TYTUŁ i poziom KM nie jest niczym wartościowym, to chyba rzeczywiście lepiej, abyś nie pracował nad szachami. Nie wierzę bowiem, abyś osiągnął kiedykolwiem FM czy IM, więc jeśli gardzisz KM, to zostanie ci tylko 1 kategoria. To twój wybór, więc sam decydujesz.

Natomiast odnośnie przewagi geniusza nad przeciętnym to nie ulega ŻADNEJ wątpliwości, że to jest przepaść. Trzeba zaznaczyć, że geniusz (a nie talent o którym była mowa) "łapie" wszystko tak szybko, że nauczyciel jest w SZOKU. Inaczej to nie jest geniusz :). Proste? I jak już mówiłem: jeśli ktoś jest PRZECIĘTNY to trudno, aby osiągał wyniki z "najwyższej półki". To tak jakby wymagać od osoby upośledzonej, aby skończyła studia z tytułem mgr, gdy ona ledwie jest w stanie skończyć gimnazjum. Chyba proporcje gdzieś byś muszą, prawda? Jeśli się nie posiada tych granic i nie ma się realnych oczekiwań, to wówczas jak najbardziej przychodzą rozczarowanie, zniechęcenie i rezygnacja. To NORMALNY objaw.

Nawet jeśli masz racje, że predyspozycje są ważniejsze niż praca (ja mam inne zdanie) to jest jeden DUŻY problem z tym. Mianowicie predyspozycji nie możesz ZMIENIĆ, a ilość i jakość pracy stale możesz regulować. Dla mnie kluczowy jest nakład pracy, wysiłek, zaangażowanie, wytrwałość i poświęcenie się, aby wykonać dane zadanie (zrealizować cel). A to czy ktoś jest utalentowany czy nie to tylko pokazuje JAK WYSOKO realnie może dojść (gdzie u niego będzie tzw. "sufit").
demon_szybkosci
 

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez pyetrek » 04 kwi 2011, 06:52

lk85 napisał(a):Predyspozycje są równie istotnie, a moim zdaniem ważniejsze co ciężka praca. Oto porównanie efektywności treningu kogoś kto ma predyspozycje z kimś, kto ich nie ma:
1. Ten co je ma łatwiej i na dłużej zapamiętuje to co się nauczył, a ten co ich nie ma to mu jednym uchem wleci, a drugim wyleci, coś o tym wiem :( .
2. Gracz utalentowany dużo łatwiej zobaczy w myślach przyszłą pozycję, będzie umiał rozgrywać partie "na ślepo", dlatego ocena pozycji po wielu wymianach jest u niego możliwa.
3. Utalentowany ma lepszą pamięć. Podobno Anand do meczu z Kramnikiem miał w pamięci kilka tysięcy partii Kramnika o_O o_O o_O . Naucz się w tak któtkim czasie kilkudziesięciu, to będziesz dobry.

Można tak w nieskończoność podawać przewagi geniusza nad przeciętnym. W każdym sporcie jednak wielu jednak uważa, że wystarczy ciężka praca i dojdzie się na szczyt. Trenują, trenują i zamiast szczytu jest zniechęcenie/depresja/zrezygnowanie itd.

wladek kiedyś co chwilę przytaczał przykład sióstr Polgar, że dzięki bardzo ciężkiej pracy osiągnęły to co mają. Dziwnym zbiegiem okoliczności Judit Polgar jest w czołówce najinteligentniejszych osób na świecie... W pierwszej dziesiątce jest chyba trzech szachistów, więc...

Co mi po tym, że bym przepracował tysiące godzin i zdobył tego kandydata, skoro to żadne osiągnięcie? Teraz nawet na marne openy(za marne gorsze) zaglądają mistrzowie.


Podpisuję się poda tym, również uważam ,że nawet najlepiej wyposażony młyn nie umieli dobrej mąki jeśli ziarno jest do bani :D

Talent sprawia ,że owoce pracy są szybciej osiągalne a co za tym idzie stają się silną motywacją do dalszej pracy, pomagając w osiągnięciu ostatecznego sukcesu. Brak talentu zwłaszcza w sytuacji kiedy są duże ambicje i wysoko zawieszona poprzeczka powodować może frustrację i zniechęcenie, gdyż nawet ciężka praca przynosi słabe efekty.
Avatar użytkownika
pyetrek
 
Posty: 737
Dołączył(a): 15 paź 2006, 14:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez kolokwium » 04 kwi 2011, 09:44

Dobry kucharz zrobi wspaniały posiłek nawet z zepsutego mięsa (znam takich, że klienci chwalili a nie wiedzieli co jedli).

kolokwium napisał(a):
piwojasne napisał(a):To była grupka szachistów o porównywalnym w sumie talencie. Motywacja i zdolność do pracy są częścią talentu.

Jeżeli talent był porównywalny, to eksperyment badał nie talent lecz nakład i zaangażowanie w pracy.

Aby badać talent, praca ma być podobna i oceniać wyniki, gdy praca ma mały wpływ na badania.

piwojasne napisał(a):Zależy od zdefniowania pojęć -badano co ma wpływ na postępy, nie czepiaj się :devil:
Wszystko zależy od sposobu przeprowadzenia doświadczenia i interpretacji wyników.
Jak się nieprawidłowo przeprowadzi badania, to można pretendować do nagrody antynobla. Można wówczas "stawać na głowie" z interpretacjami ale najczęściej wynik bywa żałosny (nie zawsze znajdzie się odpowiedni kucharz).
Kiedyś grałem dla kategorii, teraz dla przyjemności; sędzia szachowy FA Tomasz Ptaszyński mój blog
ObrazekPiszę poprawnie po polsku.
Avatar użytkownika
kolokwium
Moderator
 
Posty: 8805
Wiek: 52
Dołączył(a): 04 wrz 2006, 22:11
Lokalizacja: www.ChessArbiter.org
Podziękował : 1842 razy
Otrzymał podziękowań: 2059 razy
Ranking: 0
kurnik.pl: tpp
FICS: tepepe

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez pyetrek » 04 kwi 2011, 10:49

kolokwium napisał(a):Jak się nieprawidłowo przeprowadzi badania, to można pretendować do nagrody antynobla. .


Antynobla dostaje się za przedmiot badań i jego użyteczność (a raczej jej brak ) dla rodzaju ludzkiego, sama metodologia się raczej nie liczy.
Avatar użytkownika
pyetrek
 
Posty: 737
Dołączył(a): 15 paź 2006, 14:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez demon_szybkosci » 04 kwi 2011, 15:13

To ja dodam, że dla mnie liczy się WYSIŁEK, pracowitość, zaangażowanie, poświęcenie, oddanie oraz systematyczność i jakość (efektywność) pracy. Bez względu na to czy dany człowiek ma lat 5, 15, 35, 55, 95 czy 115. Nie biorę pod uwagę także jego IQ, gdyż na to ani on ani ja nie mamy wpływu (nie mówię o zmianach rozwojowych, tylko realnym wpływie). Miałem już DZIESIĄTKI studentów, którzy mając "niewielki potencjał" osiągali to co chcieli. Widziałem także kilkunastu utalentowanych ludzi, którzy "zakopali swój talent" w ziemi... i czekają na to, aż wyda owoce. Mogą się jednak nie doczekać.

Gdyby nie moje praktyczne doświadczenia to bym nie miał takiego poglądu na talent czy też dodatkowe wspomagania (naturalne rzecz jasna). Miałem okazję pracować z osobą X w wieku lat 16-17, która była wyjątkowo zdolna (jak na grupę w której była). Gdy miałem ją nauczyć pewnych rzeczy z matematyki, to miałem "moralnego kaca", gdyż tak naprawdę to JA powinienem brać lekcje u tej osoby! Rzadko się bowiem zdarza, aby przy nauczaniu była okazja słyszeć niemal wyłącznie (!) zwroty w rodzaju "aha,.. no..., czaję..., dobra, jasne...". Gdy na początku sądziłem, że to wyraz ucieczki od nauki ("powiem aha i niech myśli, że wiem i rozumiem, to mi da spokój"), a potem WIELOKROTNIE sprawdziłem owe "aha", to mój szok był niewspółmierny do nakładu pracy. Dodam, że z angielskiego pewną część materiału przekazałem tej osobie w 25-30minut, bo normalnie z przeciętnymi osobami zajmuje mi to 60 do 90. Efekty były naprawdę niesamowite (następnego dnia +4 otrzymała ta osoba, która kilka dni wcześniej dostała 1), ale nie jest to dla mnie wzór do naśladowania, gdyż ta osoba X nie wykorzystuje swojego potencjału do tego, aby osiągać BARDZO wysokie wyniki (i kształtować charakter). Zadowala się jedynie przeciętnymi wynikami, czego oczywiście nie pochwalam.
demon_szybkosci
 

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez ast » 05 kwi 2011, 21:58

Jak się nie ma talentu szachowego, to bez wątpienia nie warto poświęcać połowy życia na trening szachowy; ale nie oznacza to, że należy całkowicie zrezygnować z podnoszenia swoich kwalifikacji szachowych i z gry w szachy. Osoba bez talentu szachowego może ograniczyć się do trenowania szachów zaledwie przez jedną godzinę dziennie przez trzy dni w tygodniu np. w poniedziałek, środę i piątek; a w sobotę lub niedzielę (oczywiście nie każdą) może z dobrym skutkiem uczestniczyć w turniejach szachów szybkich np. P-10 lub P-15., albo błyskawicznych. Nie wiem skąd niektórzy zaczerpnęli takie informacje, że aby osiągnąć poziom pierwszej kategorii, to trzeba trenować tysiące godzin, skoro większość ekspertów (arcymistrzów) uważa, że poziom jedynki osiąga się po 100 godzinach efektywnego treningu. Tylko trzeba wiedzieć czego należy się nauczyć i jakie elementy gry należy wyćwiczyć , i jak należy analizować własne partie, by dostrzec popełniane błędy, oraz za pomocą jakich ćwiczeń pozbyć się tych błędów. Książek szachowych nie potrzeba się uczyć w całości na pamięć , bo większość zawartych w nich informacji jest w niczym nie przydatna w praktycznej grze. Zaledwie około 10% wiedzy w podręcznikach szachowych należy sobie przyswoić, by skutecznie rozgrywać partie. Ale, które informacje są ważne, a które zbędne dla uczącego się szachisty, to powinien mu powiedzieć doświadczony trener-szachista, najlepiej posiadający tytuł minimum FM, choć silny Kandydat też może udzielić wielu cennych praktycznych rad. Bronstein twierdzi, że aby dobrze grać w szachy nie potrzeba mieć jakiejś nadzwyczajnej pamięci - wystarczy umieć policzyć zaledwie na dwa posunięcia na przód; oraz że nie ma konieczności uczenia się wielu debiutów - zamiast grać białymi 1.E4 lub 1.D4, po których to ruchach trzeba nauczyć się wielu mogących pojawić się samodzielnych obron zagranych przez czarne , wystarczy zagrać 1.C4 (partia angielska), a następnie można ograniczyć się do nauczenia zaledwie kilku podstawowych wariantów partii angielskiej.
ast
 
Posty: 159
Dołączył(a): 02 gru 2009, 17:11
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez demon_szybkosci » 06 kwi 2011, 00:45

To zapytam inaczej: ile godzin treningu jest potrzebnych do osiągnięcia:
a) kategorii: 3, 2, 1,
b) tytułu km, m, fm
biorąc pod uwagę kogoś "od zera" - bez żadnej szachowej wiedzy i doświadczenia. Czy to kilkanaście godzin czy kilkadziesiąt?
demon_szybkosci
 

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez pyetrek » 06 kwi 2011, 06:22

demon_szybkosci napisał(a):To zapytam inaczej: ile godzin treningu jest potrzebnych do osiągnięcia:
a) kategorii: 3, 2, 1,
b) tytułu km, m, fm
biorąc pod uwagę kogoś "od zera" - bez żadnej szachowej wiedzy i doświadczenia. Czy to kilkanaście godzin czy kilkadziesiąt?


No właśnie tutaj sięgamy, do meritum wątku odpowiedź jest prosta -"nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie" ;D

Spróbuj spytać nauczyciela nauczania początkowego ile czasu zajmie dziecku opanowanie:
:idea: dodawania liczb w zakresie 100,
:idea: sprawnego czytania,
:idea: tabliczki mnożenia,

Odpowie zapewne tak ,że wszystko zależy od zdolności,charakteru, temperamentu, umiejętności koncentracji uwagi, warunków domowych itp. u dorosłych dorzucimy jeszcze takie czynniki jak :poziom motywacji, zaangażowanie, ogólny poziom wykształcenia i zapewne kilka innych.
Avatar użytkownika
pyetrek
 
Posty: 737
Dołączył(a): 15 paź 2006, 14:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez demon_szybkosci » 06 kwi 2011, 10:29

:idea: To może pójdźmy nieco dalej: ile PRZECIĘTNIE zajmuje przeciętnemu człowiekowi dojście do w/w poziomów. Przecież autorzy, którzy piszą, że dojście do poziomu (kategorii) A zajmuje X czasu raczej nie opierają swoich opinii na własnych przykładach, tylko zwykle na grupie z którą mają lub mieli do czynienia, prawda? Jeśli 1000 szachistów (z grupy 10-15 tys.) do poziomu KM dochodzi najwcześniej po 5-6 latach intensywnej pracy i zajmuje im to co najmniej (!) 1000 godzin, to chyba jest to pewien wskaźnik? Czy też wszystko zależy od pozycji? ;) :D [ps. słowo wytrych, które ZAWSZE możemy użyć jak nie wiemy co powiedzieć :-P]

Jedno wiem na pewno: JEŚLI poważnie się do szachów nie podchodzi to nie ma co oczekiwać POWAŻNYCH efektów :). Bowiem poziom losowości i przypadkowości w szachach jest zbliżony do zera, więc tutaj szczęście (jako ślepy los niezależne od nas warunki/czynniki) nie ma zastosowania ;). Czy się mylę? :D
demon_szybkosci
 

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez ast » 07 kwi 2011, 16:53

Ja rozróżniam tylko 3 poziomy gry w szachy. 1-szy poziom to: druga/pierwsza kategoria; 2-gi poziom to: Kandydat (K) ; 3-ci poziom to: mistrz/arcymistrz. Poziomu mistrzowskiego nigdy nie osiągnie osoba bez talentu szachowego, nawet gdyby pracowała z najlepszym trenem świata. Żeby było na temat, czyli o rezygnacji z gry w szachy, to napiszę że jak nie masz talentu, to nie trać czasu na trening, który ma doprowadzić cię do tytułu mistrza, bo tym mistrzem nigdy nie zostaniesz, bez względu na to jak będziesz ciężko trenował. Drugą/pierwszą kategorię mogą osiągnąć wszyscy – nawet ci bez talentu -, więc wszyscy którzy marzą o 2-giej i 1-szej kategorii nie powinni się poddawać (rezygnować) tylko systematycznie trenować. Moim zdaniem, kategorie: V, IV, III nie mają raczej realnego znaczenia , bo ich posiadacze tak naprawdę mają znikome umiejętności i wiedzę szachową, by warto było ich poziom gry samodzielnie rozpatrywać. Dopiero jakieś realne umiejętności posiadają szachiści z drugimi kategoriami. I jest sens dyskutować w jaki sposób, i w jakim czasie można osiągnąć poziom drugiej kategorii. Ale „dwójki” grają znacznie słabiej niż „jedynki”. Dwójki popełniają o wiele więcej błędów taktycznych i pozycyjnych od jedynek. Gra dwójek charakteryzuje się małą precyzją w porównaniu do gry jedynek. Dlatego najlepszym punktem odniesienia jest poziom 1-szej kategorii, a do niego można dojść od poziomu początkującego w ciągu około stu godzin treningowych, pracując z wykwalifikowanym trenerem – tak twierdzą eksperci. Co potwierdza fakt, że obecnie jest bardzo dużo 10-cio/12-tolatków grających na poziomie 1-szej kategorii, i wcale nie mieli oni zmarnowanego dzieciństwa poprzez wieloletni trening z tysiącami godzin zajęć w trakcie których katowano ich tysiącami zadań szachowych. Po prostu mieli dobrych trenerów, którzy w sposób łatwy, prosty i przyjemny w miarę krótkim czasie nauczyli ich dobrze grać w szachy. Ale bez trenera też można samemu osiągnąć poziom 1-szej kategorii. Znam dużo „jedynek”, które samodzielnie osiągnęły ten poziom, nie stosując jakichś morderczych wielogodzinnych treningów. Osoby te bez trudu potrafiły samodzielnie studiować książki szachowe, analizować partie swoje i mistrzów oraz ułożyć sobie plan treningowy (ćwiczenia, sparingi itp.). Poziomu „Kandydata” z reguły nie da się osiągnąć samodzielnie – potrzebna jest pomoc trenera i to bardzo dobrego. Mimo to znam kilku Kandydatów, którzy zdobyli ten tytuł trenując samemu, ale są oni jak to się mówi „słabymi Kandydatami”. Tak więc głowa do góry i Do Roboty !!!
ast
 
Posty: 159
Dołączył(a): 02 gru 2009, 17:11
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez ŁowcaAndroidów » 07 kwi 2011, 17:10

Hmmm ja nie znam wielu jedynek 10letnich ale może mieszkamy w innych krajach :)
"Jednym z najważniejszych elementów współczesnej strategii jest ograniczenie działania jednej z lekkich figur przeciwnika" A.K.
Avatar użytkownika
ŁowcaAndroidów
Moderator
 
Posty: 4003
Wiek: 31
Dołączył(a): 13 sie 2010, 19:50
Podziękował : 301 razy
Otrzymał podziękowań: 526 razy
Ranking: 2286

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez pyetrek » 07 kwi 2011, 17:23

ast napisał(a): Poziomu „Kandydata” z reguły nie da się osiągnąć samodzielnie – potrzebna jest pomoc trenera i to bardzo dobrego.


Z tym się nie zgodzę, KM to szachista półprofesjonalny, może dawniej gdy dostęp do informacji szachowej był ograniczony faktycznie potrzebna była pomoc trenera . Obecnie mamy bogate bazy partii ,pomocnika w postaci programu i całą masę bezpłatnych niedrogich lub zupełnie darmowych materiałów szkoleniowych, aby przygotować się pod konkretnego przeciwnika wystarczy ściągnąć sobie na dysk jego partie i nie musimy zatrudniać nikogo żeby spisywał partię znad deski latając z długopisem i kartką :D . Aby osiągnąć tytuły międzynarodowe to już potrzebna będzie pomoc doświadczonego trenera.

Z tym bardzo dobrym trenerem to już uważam spora przesada , od wielu lat w polskiej literaturze szachowej dominuje pogląd ,że dobrych trenerów mamy jak na lekarstwo, natomiast zawodników którzy przekroczyli lub doszli do poziomu KM jest już pewnie więcej niż 1000.
Avatar użytkownika
pyetrek
 
Posty: 737
Dołączył(a): 15 paź 2006, 14:49
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 2 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez ast » 07 kwi 2011, 18:54

Czaturanga napisał(a):Hmmm ja nie znam wielu jedynek 10letnich ale może mieszkamy w innych krajach :)

Fakt, z tymi dziesięciolatkami przesadziłem, ale wśród dwunasto/czternastolatków już jest bardzo dużo szachistów grających na poziomie "jedynki", mało tego, nie brakuje wśród nich FM i IM - mam na myśli juniorów z całego świata, a nie tylko z Polski.
ast
 
Posty: 159
Dołączył(a): 02 gru 2009, 17:11
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 3 razy

Re: Rezygnacja z szachow - jako porazka czy sukces?

Postprzez barbara1570 » 07 kwi 2011, 19:06

ast napisał(a):
Czaturanga napisał(a):Hmmm ja nie znam wielu jedynek 10letnich ale może mieszkamy w innych krajach :)

Fakt, z tymi dziesięciolatkami przesadziłem, ale wśród dwunasto/czternastolatków już jest bardzo dużo szachistów grających na poziomie "jedynki", mało tego, nie brakuje wśród nich FM i IM - mam na myśli juniorów z całego świata, a nie tylko z Polski.


Ranking 1860 wygrywa z mistrzem swiata...

Duzo wiadomosci ma szacharnia
http://szacharnia.blogspot.com

W szachy "mały" może wygrać z "wielkim"

Anand, Vishy (2816) - Igonin, Temur (1869)
symultana, Taszkient

2011.03.28 , ECO: A26

1. c4 e5 2. Nc3 Nc6 3. g3 g6 4. Bg2 Bg7 5. Nf3 Nge7
6. O-O O-O 7. d3 d6 8. Rb1 f5 9. Bd2 h6 10. b4 g5
11. b5 Nd4 12. Nxd4 exd4 13. Nd5 Nxd5 14. Bxd5+ Kh8
15. a4 f4 16. a5 Rb8 17. Qc2 Bh3 18. Rfc1 fxg3
19. hxg3 Qf6 20. Be1 h5 21. c5 h4 22. cxd6 hxg3
23. f3 Qxd6
24. Be4 Qf4
25. Bd2 Qh4
26. e3 Bg2 0-1

Obrazek
Mistrz swiata __ poddal...

Prawie miniatura
==
Avatar użytkownika
barbara1570
 
Posty: 1756
Dołączył(a): 14 paź 2007, 06:46
Lokalizacja: Polaniec
Podziękował : 0 raz
Otrzymał podziękowań: 10 razy
Ranking: 2100

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Trening szachowy

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Yahoo [Bot] i 3 gości



REKLAMA

Gdy masz problemy z matma czasami najlepszym rozwiazaniem sa Korepetycje z Matematyki
Zadania Szachowe